Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

9.04.2018

Szampon z olejem z opuncji figowej- Beaute Marrakech, recenzja

Namaste^^
Witam wiosennie (nareszcie!) 🌿☀️💚
Dziś mam dla Was coś, czego dawno nie było, a mianowicie kosmetyczna recenzja-tym razem jest to naturalny odbudowujący szampon do włosów zniszczonych i osłabionych.  Miejmy nadzieję, że wiosna już z nami pozostanie, ciesząc nas coraz przyjemniejszymi temperaturami i słońcem. Ustępując miejsca zimie, której pokłosiem jest przesuszona skóra i włosy. My możemy już zapomnieć o czapkach, i  dać włosom nie tylko swobodę, ale i odpoczynek o uszkodzeń mechanicznych- tarcia. Czas na regenerację. Zanim zaczniemy żonglerkę odżywkami, maskami przyjrzyjmy się temu, czym myjemy włosy. Ja szukałam czegoś od dłuższego czasu. I znalazłam. Od ok. miesiąca używam poniżej recenzowany szampon. Powiem tylko, że to prawdziwa perełka, i moje odkrycie, można rzecz wiosenne gdyż tak zbiegło się w czasie ;) Zapraszam :)


19.02.2017

Balsam Turecki "Hammam" wzmacniający włosy- Planeta Organica, recenzja

Namaste ^^
Dziś, w  tą szarą niedzielę, mam dla Was posta z recenzją Balsamu Tureckiego -Planeta Organica. To już moje drugie zetknięcie z balsamami tej firmy, pojawił się wpis o Balsamie tybetańskim. Jak sprawdził się jego turecki brat? Zapraszam do czytania :)



kolor i konsystencja: brudny, jasny róż, kremowa, nieco rzadsza niż balsamu tybetańskiego;
opakowanie i wydajność: brązowa butelka o pojemności 280 ml z  poręczną pompką + za miłą dla oka szatę graficzną- soczysta pomarańcza ze złotym wzorem kwiatowym, na wodoodpornej etykietce; potrzebuję ok 5 pompek na całe włosy;
zapach: orientalny, słodki, nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że gdzieś pomiędzy czuję wiśniową nutkę ;) Utrzymuje się na włosach na drugi dzień po myciu;
cena: ok. 14 zł;


Skład:
Skład: Aqa with infusions of Organic Juglans Regia (Walnut) Seed Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Myrtus (Myrtle) Communis Oil, Organic Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Santalum Album (Sandalwood) Oil (drzewo sandałowe), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eukaliptus), Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil (goździk), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil (grejpfrut), Cinnamomum Cassia Leaf Oil (cynamon), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.

Olej z orzecha włoskiego, olejek bergamotkowy, olejek z mirtu, ekstrakt z rozmarynu, olejek z drzewa sandałowego, olejek eukaliptusowy, olejek goździkowy, olejek z grejfruta, olejek cynamonowy, emolient, gliceryna, antystatyki
Bazą jest tutaj olej z orzecha włoskiego- z którym moje włosy bardzo się lubią, a właściwie, kiedyś lubiły się bardziej :) i mnóstwo olejków oraz ekstrakt z rozmarynu. Pod koniec składu mamy potencjalny oblepiacz- Quaternium-87. Skład wybitnie emolientowy.  Nie zawiera silikonów, GMO i parabenów.




Działanie:

  • Olej włoski- ze względu na zawartość kwasów Omega 3 wykazują działanie przeciwzapalne i łagodzące, ochronne i przeciwutleniające (niweluje wolne rodniki), antyseptyczne, antygrzybicze, w tym wysoką skuteczność wobec szczepu Candida. Olej ten regeneruje, zmiękcza. Stosunek kwasów tłuszczowych: nasycone 10, omega 6- 78%, omega 3- 10%, nie posiada za to w gole omega 9;
  • Rozmaryn lekarski- "Rosmarinus officinalis" działa odkażająco, pobudzająco, antydepresyjne, chroni włosy przed wypadaniem,  wzmacnia cebulki, stymuluje porost, odświeża, reguluje wydzielanie sebum, ponadto używany do płukanek dla ciemnych włosów.
Stosowanie:
Nanosimy na świeżo umyte i odsączone włosy, wmasowujemy i pozostawiamy na włosach wg producenta 3-5 minut, ale ja trzymałam zazwyczaj około 15 minut. Po czym spłukujemy letnią wodą i suszymy/ układamy jak zwykle. Ja czasem zostawiłam na jakieś 25 minut pod foliowym kompresem, jednak działanie zawsze było takie same. Dobrze się spłukuje, nie obciąża włosów.




Efekty:
Włosy są lśniące, mięciutkie, śliskie- wsuwka się zsuwa z włosów, puszyste, nie mylić ze spuszonymi, ale był dość lekkie, mogłyby być bardziej dociążone, zwłaszcza wtedy, kiedy nie użyłam oleju przed. No ale taki urok włosów wysokoporowatych,

Czy polecam?
Tak, ale myślę że lepiej sprawdzi się na włosach średnioporowatych, na bardziej zniszczonych może być za słaby, aczkolwiek to wciąż świetny kosmetyk, który kondycjonuje włosy i nadaje im  blask i przyjemny zapach.
                     
EtnoSpa
Za możliwość przetestowania produktu dziękuję sklepowi EtnoSpa, 
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Znacie, lubicie kosmetyki firmy Planeta Organica? Może macie jakieś ulubione produkty?
Podzielcie się perełkami w pielęgnacji włosów i skóry głowy :)
Pozdrawiam :)

14.02.2017

Olej z krokosza, recenzja + patent na jedwabiste dłonie zimą

Namaste^^
Moi kochani, wracam na bloga i biorę się do pracy pełną parą. Wczoraj zdałam ostatni egzamin, tym samym skończyłam uczelnię, i będę mieć teraz więcej czasu :) Toteż, bez zbędnej zwłoki, zapraszam na dzisiejszy wpis :) Wraz z rozwojem włosomaniactwa, furorę zrobiło olejowanie włosów, które, nota bene, ma swoje początki w odległym Oriencie. Tylko jak odnaleźć się w świecie setek olejów do wyboru? Kluczem jest tu dobranie zgodnie z porowatością włosów. Teoria teorią, ale każda włosomaniaczka wie, ile trzeba poświęcić czasu i energii, by znaleźć swój olej, który zapewni efekt wow. To żmudna droga prób i błędów. Czasem na początku jest dobrze, a potem włosom przestaje pasować. Bywa i tak...ja tak miałam z oliwą. No nic, dziś mam dla Was recenzję Oleju Krokoszkowego BIO firmy Etja



Opakowanie: buteleczka z ciemnego szkła z wygodną pompką, pojemność 50 ml
cena: ok 8 zł, a do tego jest bardzo wydajny
kolor: żółtawy
zapach- neutralny

Opis:
Tłoczony na zimno olej, pozyskiwany z jednorocznej rośliny Carthamus Tinctorius, która rośnie na obszarach Indii oraz Bliskiego Wschodu. Zawiera największą ilość kwasu linolowego ze wszystkich olejów roślinnych. Zawiera także kwas oleinowy  kwas palmitynowy, a także witaminę A i E (alfa-tokoferol, w swojej naturalnej postaci). Wspomaga ona neutralizację wolnych rodników, które, z telegraficznym skrócie, odpowiadają za degradacją włókien kolagenowych i starzenie, zakłócając funkcjonowanie skóry. Procentowy skład tłuszczów przedstawia się następująco: 8% kwasów tłuszczowych nasyconych, 10% kwasów omega 9 i 80%  omega 6.



Właściwości/ działanie:
Olej krokoszowy neutralizuje wolne rodniki, zmniejsza wrażliwość na poparzenia słoneczne, chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, stymuluje regenerację skóry, przyspiesza gojenie ran, hamuje stany zapalne,  nadaje skórze elastyczność, sprężystość, utrzymuje prawidłowy poziom nawilżenia, ujędrnia, opóźnia odrastanie włosów, uszkadzając mieszki włosowe, co przy długotrwałym stosowaniu powoduje, że włosków odrasta mniej i są słabsze. Ważne, żeby przechowywać w chłodnym i nienasłonecznionym miejscu.




Jak się sprawdził u mnie?
Przede wszystkim nabyłam go w celu olejowania włosów. Testuję oleje, które reprezentują różną zawartość kwasów tłuszczowych. Od razu na wstępie mogę powiedzieć, że to nie jest miłość od pierwszego wejrzenia, jeśli chodzi o włosy. Owszem, dogadujemy się, ale mogłoby być lepiej. Włosy są lśniące, gładkie, puszyste, miękkie aż...za miękkie, co prawda nie jest to "efekt kaczuszki" jak przy oleju kokosowym, ale jest za lekki do moich wysokoporowatych włosów, niestety nie dociążył ich odpowiednio. Na moje długie włosy wystarczają 2 pompki. Olej  nakłada się dobrze i równie bezproblemowo zmywa. Włosy nie strączkowały się. Nie jest to "mój" olej, co pozwala mi stwierdzić, że jednak moje włosy nie lubią zbyt wysokich stężeń kwasów omega 6. Pisałam już kiedyś o tym, co moje włosy lubią  tutaj. Co prawda nie zadziałał tak, jakbym sobie tego życzyła, aczkolwiek wykorzystałam go w inny sposób...Zima w tym roku jest mroźna i uparta, a to kiepski okres także dla skóry, zwłaszcza dłoni, które są najbardziej narażone na niekorzystne czynniki atmosferyczne i mechaniczne. Łatwo staje się zaczerwieniona, podrażniona, jest szorstka i często pęka. Same kremy nie dają już rady. Jak stuningowć mazidła do rąk? Wmasować kilka kropli oleju, po czym nałożyć dawkę ulubionego kremu, który zemulguje olej, i zniesie jego tłustość. Wszystko ładnie się wchłania  I to jest to ;) Skóra dłoni pozostaje miękka i gładka, zyskują też "skórki". Warto podkreślić, że olej krokoszowy  to źródło antyoksydantów, co chroni przed negatywnym wpływem promieniowania UV. Jak znalazł na dłonie, a że wykazuje działanie przeciwzapalne to łagodzi podrażnienia. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez olejów 💛




Czy polecam?
Oczywiście, warto spróbować, nawet jeśli nie znacie swojej porowatości, bo kto wie, może akurat u Was świetnie się sprawdzić! Na moich włosach jest ok, ale to nie jest to, za to świetnie odnajduje się w pielęgnacji dłoni zimą- tutaj jestem jak najbardziej na tak! :)


Za możliwość przetestowania produktu dziękuję sklepowi NaturaBazar, 
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Karmicie swoje włosy olejami? Udało Wam się znaleźć ten "swój", zgodny z porowatoscią włosa?
Ja wciąż szukam, bo mimo że próbowałam wielu, które sprawdzały się czasem naprawdę całkiem nieźle,  to poszukiwania ideału trwają nadal. 
Pozdrawiam :

6.02.2017

Amla w pudrze- Hesh Pharma, recenzja

Namaste^^
Dziś przedstawię Wam jedną z dwóch recenzji, przewidzianych na ten tydzień. Nie przedłużając, będzie krótko o mace w pudrze z amli. Od dawna chciałam wypróbować tego typu produkt, jednak po przesuszeniu, jakie spowodowała henna, miałam lekkie obawy. Jak się okazało, nie potrzebnie ;) Zapraszam do dalszej części posta.


Czym jest amla, i jakie ma właściwości?
Liściokwiat garbnikowy inaczej nazywany amlą (co znaczy "kwaśny"), amalaką lub po prostu agrestem indyjskim ;) Występuje w lasach tropikalnych  Północnych i Południowo-Zachodnich Indii, Cejlonu oraz Indonezji.  Od stuleci, wykorzystywany w indyjskiej medycynie tradycyjnej- ajurwedzie, głównie ze względu na wysoki  potencjał antyoksydacyjny, bowiem owoce amli spowalniają procesy starzenia się komórek. Uważane za środek odmładzający i sprzyjający długowieczności. Jest stosowana przy wielu schorzeniach, ale nie będę tutaj rozpisywać się nad właściwościami przyjmowania wewnętrznie, choćby w postaci przetworów, popularnych na południu kraju. Owoce amli wykazują działanie antywirusowe i antybakteryjne. To dzięki taninom (garbniki roślinne, pochodne fenoli) zachowują one swoje właściwości nawet podczas obróbki termicznej. Garbniki działają przeciwzapalnie, antybakteryjnie, antyseptycznie i lekko ściągająco.  Agrest indyjski jest najbogatszym znanym źródłem nie tylko witaminy C oraz długotrwałym antyoksydantem, ale także minerałów i aminokwasów, kwasów fenolowych i flawonoidów.  

Amla ma również niesamowite właściwości wpływające na zdrowe i piękne włosy, to właśnie ona wraz z neem, są najlepszymi odżywkami do włosów, a raczej skóry głowy, wykazując działanie przeciwzapalne, a także:
  • wzmacnia cebulki włosów, a przy regularnym stosowaniu stymuluje wzrost włosów, niweluje wypadanie;
  • zmniejsza przetłuszczanie skalpu, i włosy dłużej zachowują świeżość;
  • zapobiega powstawaniu łupieżu, a także pozwala się go pozbyć;
  • łagodzi podrażnienia i drobne krostki;
  • nadaje objętości, a włosy stają się sprężyste i błyszczące;
  • zapobiega przedwczesnemu siwieniu włosów
  • Dodana do mieszanki henny, przyciemnia odcień, natomiast użyta z indygo pozwoli uzyskać jeszcze bardziej chłodny odcień. (Użyta solo nie wpływa na zmianę koloru włosów)
  • Amlę z powodzeniem można stosować na twarz, głównie na cerę tłustą/ trądzikową. Ja nie stosowałam na twarz, ze względu na intensywną kurację dermatologiczną, ale na pewno wkrótce spróbuję ja zastosować w ten sposób, i wówczas post zostanie edytowany




Postać: proszek, a raczej pylący puder;
Zapach- wiele osób narzeka, mój nos nie jest jednak wrażliwy na tego typu ziołowe  zapachy, wiec jak dla mnie jest dość neutralny;
Wydajność: Opakowanie wystarcza na ok 7 razy-  kładziemy ją tylko na skalp; Dla wygody przesypałam do puszki po hennie ;)
Cena-ok 8 zł  za 100 gram, więc bardzo przystępna.


Maskę przygotowywałam na dwa sposoby, a mianowicie:
#1 sposób: 2 łyżeczki amli wymieszałam z ciepłą wodą (lepiej się rozrabia), po czym dodałam trochę lekkiej odzywki (Kallos Blueberry) ok 1 małej łyżeczki. Otrzymaną odżywkę o konsystencji gęstej śmietany nałożyłam na skalp, nie wcierając we włosy (!) i pozostawiłam na 40 minut pod foliowym kompresem. Po czym tylko spłukałam dokładnie letnią wodą i nałożyłam odżywkę jak zawsze. Uprzednio umyłam włosy mocnym oczyszczającym szamponem z SLS. Wysuszyłam i oto efekt:
Bezpośrednio po wysuszeniu suszarką/ wieczór


Może nie widać tego na zdjęciu, średniej jakość, swoją drogą, ale nie były spuszone, mimo zastosowania "rypacza" mocnego szamponu i suszarki, jak zazwyczaj. Włosy były ładnie odbite od nasady, i dłużej zachowały świeżość, były też prościutkie i gładkie, sypkie "mięsiste" w dotyku. i dobrze się rozczesywały. Oczywiście mogłyby być bardziej dociążone, ale SLS, zioła i suszarka nie za bardzo temu sprzyjają, w moim przypadku. Przyznaję, że odżywka na skalp nie była najlepszym pomysłem na mich cienkich włosach , zawsze tego unikam, jednak mając na uwadze, że nie robiłam tego przy hennie, co pozwoliłoby nieco znieść przesusz, postanowiłam raz spróbować.

#2 sposób: 1 łyżka proszku + letnia woda do konsystencji śmietany, jak wyżej, z tym że teraz bez odżywki. Tym razem użyłam delikatniejszego szamponu, którym umyłam głowę jeszcze raz, po spłukaniu pasty.  Na koniec zastosowałam  balsam tybetański, spłukałam.

Po nocy w zaplecionym warkoczu/ światło dzienne/ bez użycia flashu

Tą metodą uzyskałam niesamowity blask i wygładzenie. Włosy były proste, śliskie (wsuwki nie utrzymywały się) i sprężyste, było ich więcej wizualnie.  Czupryna nie zareagowała większym spuszeniem mimo suszarki,  jednak  bardziej haczyły się na bardziej szorstkich końcach, wciąż jednak rozczesywały się dobrze. Serum wtarte w końcówki załatwia sprawę.  Użycie szamponu 2 x, nie pozostało bez wpływu na końcowy wygląd włosów. Myślę, ze sprawdziłaby się tutaj taktyka pośrednia czyli umycie włosów odżywką, czego ja akurat nie praktykuję.



Czy polecam?
Oczywiście, włosy po tej masce od razu wizualnie wyglądają lepiej. Jest ich więcej, bardziej błyszczą. Użyłam kilka razy, więc ciężko mi wypowiedzieć się w kwestii przyspieszenia porostu, jeśli chodzi jednak o wypadanie, to jestem w stanie zauważyć różnicę podczas czesania. Włosów na grzebieniu jest faktycznie mniej.  Mimo że henna średnio mi służyła, to po amli nie miałam przesuszu przypominającego szorstką kopkę siana. Jednak musicie byś świadomi, jak zioła sprawdzają się na waszych włosach. Ważne: nie stosować częściej niż 2 razy w tygodniu. Ja nakładałam 1 na 1,5 tygodnia.


Za możliwość przetestowania produktu, dziękuję sklepowi NaturaBazar,
 co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię



P.S.
Stosujecie odżywki w pudrze? 
To moja pierwsza, ale jako że ta nie wyrządziła krzywdy moim włosom, które zdecydowanie gorzej zniosły hennę, to chętnie sięgnę po inne. Jest ich trochę do wyboru. Indyjskie zioła mają potencjał! Nie na darmo mówi się, że to one, są sekretem pięknych włosów Indusek, noo razem z olejowaniem oczywiście ;)
Pozdrawiam :)

27.01.2017

Balsam Tybetański "objętość i siła do włosów zniszczonych"- Planeta Organica, recenzja

Namaste ^^
Ostatnio obfituje u mnie w recenzje, nie inaczej jest i tym razem. Dziś coś do włosów,  mianowicie "Balsam turecki" Planeta Organica. W końcu mogłam z przyjemnością wyjść na dłuższy spacer,  i przy okazji zrobić zdjęcia. Oby więcej takich przyjemnych słonecznych dni! Ja osobiście mam już dość obecnej pogody i z niecierpliwością wyglądam wiosennych dni.


zapach: ziołowy, słodko-ostry (wyczuwam goździk i majeranek);
kolor i konsystencja: "shrekowy" zielonkawy, kremowa;
opakowanie i wydajność: brązowa butelka o pojemności 280 ml z  poręczną pompką + za miłą dla oka szatę graficzną- soczysta zieleń ze złotym kwiatowym wzorem na wodoodpornej etykietce. Na 1 użycie potrzebuję pompki kosmetyku; 
cena 13- 14  zł;
Skład:
Aqua with infusions of Organic Zingiber Officinale (Ginger) Root Oil, Organic Helichrysum Arenarium Extract, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract (szarotka alpejska), Thermopsis Alpine Extract (łubinnik alpejski), Origanum Majorana Leaf Extract (majeranek), Pimpinella Anisum (Anise) Seed Extract (anyż), Eugenia Caryophyllus (Clove) Seed Extract (goździk), Crocus Sativus Flower Extract (szafran), Curcuma Longa Root Extract (kurkuma), Solidago Virgaurea (Goldenrod) Extract (nawłoć); Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum. 
Skład jest rewelacyjny, na pierwszym miejscu za wodą od razu mamy olej z białego imbiru, dalej bogactwo  certyfikowanych ekstraktów roślinnych takich jak: z nieśmiertelnika, szarotki alpejskiej, łubinnika alpejskiego, majeranku, anyżu, goździka, szafranu, kurkumy, nawłoci. Dodatkowo bez parabenów i gmo.  




Działanie:
Imbir to roślina powszechnie stosowana i ceniona w Ayurwedzie, w Indiach znany jako Adraka Hindi. Głównie za sprawą gingerolu- związku chemicznego zawartego w roślinie  Zingiber Officinale.  Nie tylko kuchnia azjatycka  nie może obejść się bez niego. Imbir  ma zbawienny wpływ na uklad trawienny, posiada także szereg innych właściwości zdrowotnych, ale dziś skupimy się na pielęgnacji włosów i skóry. Imbir rozgrzewa, poprawia mikro cyrkulację krwi, co sprawia, że mieszki włosowe są lepiej odżywione i dotlenione, tym samym wspomaga porost włosów, zapobiega wypadaniu włosów, wzmacnia cebulki. Ponad to zawiera  potas, cynk, fosfor, żelazo, sód, wapń, witaminy A, C i grupy B

Większość ekstraktów zawartych w balsamie, działa:
przeciwzapalne, antyseptyczne, wzmacniająco na cebulki włosów oraz antyoksydacyjnie (neutralizuje wolne rodniki) jak np goździk, szafran, szarotka- zwana niegdyś kocią łapką, natomiast anyż również przeciw łupieżowo i nabłyszczająco, nieśmiertelnik zawiera  witaminy C i K, goryczki i garbniki, karoten, a także tonizuje skórę głowy, majeranek też troszkę rozgrzewa.


Stosowanie:
Nanosimy na świeżo umyte i odsączone włosy, wmasowujemy i pozostawiamy na włosach wg producenta 3-5 minut, ale ja trzymałam zazwyczaj około 15 minut. Po czym spłukujemy letnią wodą i suszymy/ układamy jak zwykle. Warto wykorzystać dobroczynną  moc ziół i imbiru zawartego w odżywce i zastosować na skalp. Przyznaję, że nie stosowałam kosmetyku w ten sposób z obawy o przyklapnięcie, szczególnie teraz, w sezonie czapkowo- zimowym, a moje włosy są raczej cienkie, choć jest ich sporo i łatwo je obciążyć. Balsam na długości spisuje się świetnie, a jestem bardzo zadowolona. 


Efekty:
Włosy są wygładzone i lśniące, dociążone i sypkie- nie są spuszone, nawet po użyciu suszarki. Mimo bomby ziołowej nie zauważyłam przesuszenia włosów, co mnie bardzo cieszy! Różnie z tymi ziołami u mnie bywa :/ A ten balsam zapobiegł przesuszeniu nawet po zastosowaniu sproszkowanych ziół- amli o której niebawem na blogu.

Czy polecam?
Tak!  Szczególnie, jeśli Wasze włosy mają wyższą porowatość, puszą się i brak im blasku. 




 Za możliwość przetestowania produktu dziękuję sklepowi Natura Bazar,
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Znacie, lubicie rosyjskie kosmetyki? 
Przyznaję, że pierwszy raz miałam okazję stosować Planetę Organicę, i cóż...to miłość od pierwszego użycia! :)
Pozdrawiam :)

5.12.2016

Dabur-olejek do włosów z czarnuszką do włosów osłabionych- recenzja

Namaste^^
Ostatnia już recenzja produktów marki Dabur, od sklepu Magiczne Indie. Tym razem jest to olejek do włosów osłabionych i z niszczonych, z czarnuszką.


Zapach: świeży, kwiatowy, podobny do maski z tej samej serii, tylko bardziej, hm, świeży
Kolor: lekko brązowy
Wydajność: spora, mi wystarcza łyżka stołowa na jedno olejowanie
Opakowanie: plastikowa przezroczysta buteleczka , o pojemności 200ml
Cena: 16zł

Skład: 
Canola Oil, Isopropyl Myristate, Pronus Amygdalus dulcis (sweed almond)oil, Parfum, Nigella Sativa (blackseed)seed extract, Rubus Fruticous (blac berry) extract, Persea graissima (avocado oil), Phytlanthus emblica (amla) fruit extract, Lawsonia intermis (henna) leaf extract, Olea Europea (olive) fruit oil, Elaesis guinneensis oil, phentyl trimethicone, Butyl Methoxydibenzoylmenethane, Rosmarinus officinalis oil, tocopheryl acetate, BHT Alfa-isomethyl ionone, Benzyl alcohol, butyphenyl methylopropional, citral, citronellol, geraniol, hexyl cinnamal, limonene, linalool, CI 61565 (D&c green ho.6), CI 26100 (D&C red Ho.17, CI 47000 (D&C Red Ho. 11)
Skład bogaty, mamy kilka olejów: bazą jest olej canola, czyli po prostu rzepakowy, tyle że pochodzący z Kanady, dalej olej słodkich migdałów, avocado, z oliwek, olejowca gwinejskiego/ palmy olejowej, z rozmarynu, ekstrakty ziołowe z czarnuszki, jeżyny, amli, henny. Na końcu sporo substancji zapachowych i barwników.



Stosowanie i działanie:
Aplikowałam 1 łyżkę stołową na ok 2 godziny. Olejek łatwo się domywa, nie pozostawiając tłustej warstewki. Po umyciu i wysuszeniu włosy nie są oklapnięte czy postrączkowane.
Przyznaję jednak, że u mnie nie zrobił efektu wow, już tłumaczę czemu, podejrzanymi są  zbyt treściwe oleje względem włosów o mojej porowatości, olej avocado i oliwa z oliwek mają wysoką zawartość kwasów nasyconych oraz z grupy omega 9, i trochę mniej z omega 6, takie konkretniejsze oleje są dobre dla osób z niższą porowatością, czyli takie, które np lubią się z kokosem:) Podczas gdy u mnie najlepiej sprawdzają się te o ostatniej grupy, czyli omega 3 (o czym pisałam np tutaj), im bardziej nasycony olej czy masło, tym większe prawdopodobieństwo, że nie sprawdzi się tak, jakbym sobie tego życzyła :( Przy dłuższym stosowaniu niestety, ale moje włosy się był bardziej szorstkie i łatwo się puszyły. Tak właśnie reagują głównie na oliwę :( na początku czyli przez pierwsze 2-3 użycia jest super włosy wyglądają jak prosto od fryzjera, cudownie lśnią, tak było i w przypadku tego olejku :) potem wraz  z kolejnymi użyciami czar pryska :( Zwolenniczki mocniej nasyconych olejów, z pewnością będą zachwycone efektem :)


Czy polecam?
Jak najbardziej, jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to dobór oleju do włosów zgodnie z porowatością, ewentualnie na ziołowe ekstrakty, będące tutaj substancjami aktywnymi. Aczkolwiek skład jest starannie dobrany do włosów osłabionych, wypadających. Zwłaszcza czarnuszka, rozmaryn, oraz indyjska amla i henna, od wieków cenione w pielęgnacji włosów, które pozwalają utrzymać w dobrej kondycji nie tylko same włosy, ale i skalp. Mawia się, że zdrowy skalp to zdrowe włosy, myślę że można to porównać do drzewa i jego korzeni w ziemi, jeśli ziemia jest kiepska uboga w mikro i makroelementy oraz sucha to to drzewo marnieje, analogicznie włos, który nie jest odpowiednio odżywiony, będzie osłabiony, łamliwy i najprawdopodobniej szybko wypadnie, a tego przecież nie chcemy.

Zdjęcie robione wieczorem, bez flasha, bezpośredni po suszarce



           

                      Za możliwość przetestowania produktu dziękuje sklepowi Magiczne Indie
                                          co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię  



P.S.
Kochane, znacie markę Dabur, lubicie, używacie? Podzielcie się swoimi perełkami w pielęgnacji włosów :) a jak u Was z olejowaniem? Lubicie się z tego typu pielęgnacją? Znalazłyście "swój" olej, który robi efekt wow?:) Ja ciągle testuję, i choć mam paru faworytów, ciągle nie jest to wymarzony efekt :(
Pozdrawiam :)

29.11.2016

Dabur- Czosnkowy szampon do włosów- recenzja

Namaste^^
Ostatnio miałam mały kryzys, więc teraz nadrabiam moją nieobecność, stąd gęsto u mnie z recenzjami. Będzie jeszcze parę w najbliższym czasie :) Dziś przedstawię Wam szampon czosnkowy Dabur.


Skład:
Aqua, Sodium Laureth sulfate, Cocamidopropyl betaine, Cocamide MEA, Dimethiconol emulsion, Glycol Distearate, Parfum, Sodium Chloride, Sodium PCA, Ethylene/Octene copolymer (and) Ethylene/Sodium Acrylate copolymer, Carbomer, Guar Hydroxypropyltrimonium chloride, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Magnesium chloride, Magnesium Nitrate, Methylchlorositothiazline, Methylisothiazolinanoe, Allium sativum (Garlic) extract, Lawsonia inermis (Henna) Leaf extract, PEG-90M, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Benzyl salicylate, Geraniol, Ctitronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
woda, środki powierzchniowo-czynne detergent z grupy siarczanów II gr, surfaktant amofoteryczny, substancja myjąca i emulgator o/w, emolient suchy, silikon nie zmywalny wodą, emolient i emulgator, zapach, chlorek sodu, humektant, kopolimer- stabilizator emulsji i kondycjoner- wygładza włosy, polimer, antystatyk zapobiega elektryzowaniu- stabilizator emulsji, wodorotlenek sodu, chlorek magnezu, konserwant/ sbst. chelatująca i regulująca lepkość, azotan magnezu, konserwanty,  ekstrakt z czosnku i henny, stabilizator emulsji,  humektant, pochodna wit E, zapachy.

Szampon zawiera dużo składników kondycjonujących, czyli poprawiających doraźnie wygląd włosów, a także wygładzających, dociążających, zapobiegających odparowywaniu wody- jednym słowem filmotwórczych. Niestety ekstrakty roślinne znajdują się pod koniec składu między konserwantami a zapachami, jednak ja wychodzę z założenia, że szampon i tak ma zbyt krótki kontakt ze skalpem i włosami, by zadziałać odżywczo. Tego typu skład traktuję trochę jak makijaż, który ma zapewnić dobry wygląd. Od odżywiania są maski, olejki i wcierki, prawda ?:)


Zapach: przyjemny, charakterystyczny dla szamponu, świeży
Kolor:
perłowy
Konsystencja:
gęsta
Wydajność:
potrzebuję 2 porcji, by umyć włosy
Opakowanie:
200ml, porządne zamknięcie
Cena:
13zł w sklepie Magiczne Indie

Działanie:
Jak dla mnie to taki pewniak, kiedy zależy mi na nienagannym wyglądzie włosów, nie jest to szampon do codziennego użytku jednak warto mieć taki 'must have'  na półce. Moje włosy po umyciu tym wyglądają jak po użyciu prostownicy, idealnie dociążone, sypkie i wygładzone, dzięki czemu mogę cieszyć się również blaskiem. - czyli efekt wow ! :)
 
Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę?
Na regularne oczyszczanie mocniejszymi szamponami, tzw rypaczami i peelingu skóry głowy. Jednak substancje filmotwórcze lubią się nadbudowywać i w skutku obciążać włosy. Jeśli dopuścimy do ich nawarstwienia się,  niestety, ale najprawdopodobniej dorobimy się strączków. Co ważne, nie demonizujmy tego typu substancji, po pierwsze sprzyjają one nam, chroniąc włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi, pomagają też zachować nawilżenie, zwłaszcza teraz jesienno-zimową porą. Nie bójmy się też obciążenia, przy odpowiednim żonglowaniu produktami, unikniemy negatywnych skutków takich jak nieświeży wygląd włosów. Wiele włosomaniaczek unika silikonów, ale tak to już z nimi jest albo się je kocha albo nienawidzi. Nic jednak nie zapewnia takiej ochrony włosom, jak powyższe. U mnie bezsilikonowa pielęgnacja kompletnie się nie sprawdziła, mimo dość cienkich włosów, przy czym wysokoporowatych, które szybko tracą wilgoć. Muszę wspomagać okluzję.
 ,

Czy polecam?
Tak, jak najbardziej choć jak to ze wszystkim bywa, nie u każdego się sprawdzi, aczkolwiek przy rozsądnym użyciu można uniknąć katastrofy, tak jak pisałam powyżej i cieszyć się z efektów, jakie pozwala uzyskać, szczególnie na włosach o wyższej porowatości. Pisałam przy okazji poprzedniej recenzji, że teraz przy mało sprzyjającej aurze mówię silikonom- tak. Grunt, by pamiętać o dokładnym i regularnym oczyszczaniu i będzie dobrze ;)


Wstrzeliłam się ze zdjęciami, kiedy zrobiło się biało :) Mam nadzieję, że na święta będzie chociaż tyle śniegu ;)

Magiczne Indie
                             Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie,
                                    co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Jak dbacie o włosy zimą? Sięgacie po konkretniejsze produkty, typu silikony i jemu podobne?
Ja świadomie z nich nie rezygnuję, bo wiem jaki mają potencjał, przy umiejętnym stosowaniu. Trzeba tylko znaleźć proporcje i częstotliwość dla siebie :)
Pozdrawiam :)

22.11.2016

Dabur- Intensywnie regenerująca maska do włosów czarnuszką- recenzja

Namaste^^
Jesień to nie najlepszy czas nie tylko dla naszego samopoczucia ale także dla włosów, mimo całej miłości do wszelkich szalików, apaszek, wiadomym jest że ocieranie o nie, nie pozostaje bez wpływu na włosy. Dlatego też, włosy potrzebują dodatkowego wsparcia. Czas przeprosić się ze składnikami okluzyjnymi, zwłaszcza emolientami, silikonami, które zabezpieczają przed mechanicznymi zniszczeniami, wiatrem itp. Jesienią kiedy jesteśmy mniej odporni, często zdarzają się problemy z wypadaniem sezonowym. Niedawno dostałam  paczuszkę od sklepu Magiczne Indie W ramach współpracy miałam okazję przetestować kilka produktów do włosów, dziś przedstawię Wam jeden z nich, a mianowicie Intensywnie regenerującą maskę do każdego rodzaju włosów z czarnuszką. Z uwzględnieniem włosów słabych, wypadających, łamliwych. W nadchodzących tygodniach pojawią się kolejne recenzje.


 
Skład maski:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Propylene glicol, Parfum, Nigella sativa seed extract, Lawsonia intermin (henna) leaf Extract, Cetrimonium Chloride, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citirc Acid, CI77266, c.l.19140, c.l.16035, c.l. 42090
woda, alkohol tłuszczowy (czyli ten dobry, będący bazą emolientowych odżywek, a także jako emolient tłusty tworzy film zapobiegający utracie wilgoci, nawilża pośrednio- kondycjonuje wygładza, jako emulgator zapobiega rozwarstwianiu produkcie), humektant, zapach, ekstrakty z czarnuszki i henny, antystatyk, działa też lekko konserwująco zapobiegając nadkażeniom bakteryjnym, dalej wypełniacze mineralne, konserwanty i barwniki.

Co do składu, mimo że krótki, to nie należy on do całkowicie naturalnych, zawiera sporo barwników, 2 konserwanty, aczkolwiek przy produkcie z długim terminem ważności, musi być zakonserwowany dla bezpieczeństwa użytkowania. (Termin mojej maski kończy się w  marcu 2018). Wzbogacona jest ekstraktami z czarnuszki i henny, więc zbawienne przy problemie z wypadaniem włosów.  Blondynki powinny mieć na uwadze obecność henny, choć ja nie zauważyłam, póki co, zmiany koloru.

zapach: przyjemny kwiatowo- świeży, nie utrzymuje się na włosach 
kolor: zaskakujący :D ciemnozielony
konsystencja: gęsta, kremowo-galaretkowata
opakowanie: czarny słoiczek z grubego plastiku, o pojemności 500 ml + aluminiowe wieczko
cena: cena regularna w powyższym sklepie, to 27zł
wydajność: zabójcza :D
Stosowanie:
Nałożyć na świeżo umyte, odsączone z wody włosy i pozostawić na 10-15 minut, po czym spłukać. Lub wersja na bogato, zostawić na włosach nieco dłużej pod foliowym kompresem, co potęguje penetrację substancji aktywnych wgłąb włosa. Producent proponuje także kondycjonowanie całonocne, ja jednak nie pozostawiałam na całą noc, moje wysokoporowate włosy strasznie rozmiękają jak trzymam za długo produkt. Podobnie z olejami, które zmywam po kilku godzinach. Maska świetnie się spłukuje. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by pokryć włosy, przy tym aplikacja jest bardzo sprawna dzięki dobremu poślizgowi.



Działanie:
Nie obciąża włosów, ale zaznaczam, że ja nie stosowałam jej na skórę głowy, z uwagi na raczej cienkie włosy. Po zastosowaniu włosy nie puszą się, są zdyscyplinowane, wygładzone i błyszczą. Trzymałam 15-20 minut. Używam jej od nie dawna, ale chcąc czekać aż maska dobije dna recenzja ukazałaby się...za kilka dobrych miesięcy :D Właśnie zakończyłam wcierkę z  kozieradki, więc muszę dać chwilę wytchnienia włosom z kuracjami przeciw wypadaniu, więc za jakiś czas z pewnością pojawi się aktualizacja, w której uwzględnię wpływ na porost i wypadanie, aczkolwiek na tą chwilę włosy już mi tak nie wypadają :) Natomiast o właściwościach henny pisałam przy okazji hennowania tu. Moje włosy, co prawda nie pałają wielką miłością do ziół, ale tutaj nie widzę ich negatywnego wpływu.
Włosy bezpośredni po suszeniu suszarką, stąd lekki nieład xD 
Zdjęcie bez flasha

Jakie właściwości ma czarnuszka?
Ceniona już w starożytności, gdzie uważano że wyleczy wszystko oprócz śmierci, a zwana "złotem faraona". Nie na darmo, bowiem ma wiele właściwości zdrowotnych m.in  w chorobach układu oddechowego, ale nie o tym dziś, skupmy się na działaniu w kosmetyce, a wiec jeśli chodzi o skórę, to świetnie sprawdza się w leczeniu AZS, grzybicy, łuszczycy. Czarnuszka bogata jest w NNKT, rozkład procentowy tłuszczów, przedstawia się następująco: Omega 6- 60%, omega 9- 25%, i Omega 3-1%, poza tym znajdziemy sporo witaminy E, a więc jest świetny antyoksydantem, oraz biotynę czyli wit H, tak ważna dla włosów, a co za tym idzie przeciwdziała wypadaniu,  przyspiesza porost, zagęszcza, wzmacnia. Rewelacyjna dla osób, których włosy są matowe, łamliwe i przede wszystkim wypadające, łagodzi swędzenie spowodowane głównie stanem zapalnym.
atopowe zapalenie skóry (AZS), zmagają się z grzybicą, łuszczycą czy trądzikiem młodzieńczym.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html ma tez dobre
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html



Czy polecam? 
Tak, świetnie wygładza włosy, są dociążone i wygładzone, co jest niebagatelne przy włosach z tendencją do puszenia się, jak moje właśnie. Produkt zapowiada się świetnie.

Magiczne Indie
                              Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie
                                            co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię

P.S.
To nie jest moje pierwsze zetknięcie z firmą Dabur, ale było to jeszcze w czasach, zanim zaczęłam blogować. Lubicie indyjskie kosmetyki? Macie ulubione perełki? Mimo że bardzo cenią sobie kosmetyki naturalne, to nie stronię również od tych drogeryjnych, wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem. Jeśli coś mi nie szkodzi, to nie widzę powodu, by tego unikać.
Pozdrawiam :)

3.11.2016

Henna Cassia #2- czy wrócę do henny?

Namaste ^^

Moi Drodzy, dziś wpadam na szybko z dawno obiecanym lekkim postem, niestety nie wyrobiłam się z postem o Diwali, więc dziś wrzucam ten temat, coby nie przedłużać ciszy w eterze, za co przepraszam. Ostatnio mam mnóstwo na głowie, stąd pewne opóźnienia. Jednak następnym razem będzie już o Diwali właśnie :) Przy okazji, że zaczął się nowy miesiąc, korzystając z okazji, chcę zapowiedzieć mini-serię na blogu, zaplanowaną do końca roku.

Jakiś czas temu postanowiłam po raz pierwszy zahennować włosy, o czym pisałam tutaj.
Obiecałam, że po kolejnym farbowaniu zdam relację. W odpowiedzi powstał dzisiejszy post.
Jesteście ciekawi, czy moje włosy polubiły się z henną? I jakie efekty uzyskałam przy powtórnym użyciu cassi? Jeśli tak, zapraszam do dalszej części posta.


Tak jak zapowiadałam w pierwszym poście, tym razem zabrałam się do tego trochę inaczej, a mianowicie: wszystko przebiegało zdecydowanie szybciej, bowiem, samo utlenianie skróciłam do niespełna dwóch godzin, zamiast całej nocy, krócej też trzymałam na włosach, bo 2 godziny.
Zanim zaczęłam spłukiwać pod prysznicem, namoczyłam włosy w misce wypełnionej letnią wodą, papka wówczas zmiękła i łatwiej było się jej potem pozbyć pod bieżącą wodą. Nie stosowałam już niczego przez kolejne 48 godzin.

I jak? To był strzał w przysłowiową dziesiątkę:) Jednak kolejnym razem, pokombinuje i cassię wymieszam od razu z lekką odżywką, by jak najbardziej ograniczyć przesusz. Ostatnio trafiłam na informację, by nie pozwolić papce całkiem zaschnąć, o wtedy jeszcze bardziej wyciąga wilgoć, zatem pomysł z odżywką wydaję się jak najbardziej na miejscu, tym bardziej, że jest to niby bezbarwna henna, więc nie wpłynie i tak na kolor, więc praktycznie, nie ryzykuję:)


Co zauważyłam, to widoczna orzechowa poświata na włosach. Co niekoniecznie mnie uszczęśliwia, aczkolwiek pasuję do mojego typu kolorystycznego, więc jest w ogólnym rozrachunku jest porządku. Jednak faktycznie, bezbarwność nie jest wcale taka oczywista, chyba że to wpływ letniego słońca, po części na pewno. W końcu doczekałam się blasku, choć nie był tak spektakularny, o jakim się naczytałam, ale to może kwestia wyższej porowatości moich włosów. Efekt takiego usztywnienia, teraz chyba trochę wcześniej się wypłukał, a także pogrubienia, nad czym nieco ubolewam. Być może zbyt mało razy stosowałam, by zauważyć długotrwałe efekty. W każdym razie na tą chwilę, przychylam się do zdania, że henna szybko się wypłukuje i trzeba ją stosować naprawdę regularnie, by uzyskać zadowalające efekty, co niestety jest nieco utrudnione dla posiadaczek włosów wysokoporowatych, jakie sama posiadam.

No i najważniejsze, jak tym razem sprawdziła się henna?
O wiele lepiej! Tym samym odpowiedź nasuwa się sama : Tak, pozostanę przy hennowaniu włosów cassią, kto wie, może kiedyś skuszę się na kolor.. aczkolwiek dopiero jak spadnie mi porowatość...Jednak moje włosy nie pałają zbytnią miłością do ziół, niestety :/ W pierwszym poście pisałam, że pierwsze hennowanie przesusza najmocniej, i faktycznie, za drugim razem było zdecydowanie lepiej, tylko nie jestem do końca pewna, czy to nie jest po prostu zasługa tricków, które zastosowałam tym razem ;)


Wspominałam też o wypadaniu włosów, teraz na szczęście jest lepiej. W niedalekiej przyszłość planuje post o czymś naturalnym, co  pomogło mi ograniczyć problem. Chcielibyście o tym u mnie przeczytać?

P.S.
Generalnie długo wahałam się przed użyciem henny, teraz już jestem w temacie, mogłam zorientować się w temacie, i cieszę się, że się w końcu zdecydowałam :) a Wy używacie hennę? Jeśli tak, to jakie macie ulubione patenty, tricki typu dodatki itp? Jak się sprawdza przy dłuższym stosowaniu? Jesteście zadowolone czy może raczej jest tak, że nie do końca Wam pasuje?
Ja spróbuję jeszcze raz, do trzech razy sztuka :)
Pozdrawiam! :)

 

31.07.2016

Henna Cassia- proces farbowania, efekty przed i po

Namaste ^^

Dziś będzie o czymś, czego jeszcze u mnie na blogu nie było...a mianowicie wpis, który jest popularny raczej na blogach kosmetycznych, aniżeli takim, jak mój :D No i będzie sporo obrazków ;)
Czas na zmiany...
Myślę, że będzie się pojawiać więcej tego typu wpisów, coby blog nie pozostał do końca monotematyczny. Zawsze jakiś przerywnik, z serii "lekkich, łatwych i przyjemnych" przyda się, prawda? Jako, że od dawna eksperymentuję z orientalnymi sposobami pielęgnacji, to warto wspomnieć o tym tutaj, w końcu chcę, by było tu wszystko, co indyjskie. Henna niewątpliwie świetnie się wpisuje w temat.

To moja pierwsza styczność z henną, toteż nie bez powodu wybrałam wersję neutralną kolorystycznie, choć przyznam, że pomysł przyciemnienia naturalnego koloru włosów, (ale niestety obawiam się wypłukiwania i rudych refleksów, niestety kompletnie nie widzę siebie w tak ciepłych odcieniach) kołacze mi się z tyłu głowy, czasem mniej czasem bardziej się dopominając ;)  No i cóż, nadszedł moment, by ten plan wcielić w życie...
Zdecydowałam się na Cassie firmy Swati. (ekspresowa wysyłka, świetny kontakt, swoją drogą).

Cassia- Swati

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

"5 sekund do IO" (2) "Chłopczyce z Kabulu" (1) "Córka króla moczarów" (1) "Drzewo migdałowe" (1) "Dziewczyna z Bagdadu" (1) "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach" (1) "Emptines" (1) "Gang różowego sari" (1) "Indie. Miliony zbuntowanych" (1) "Kiedy księżyc jest nisko" (1) "Miejsce na ziemi" (1) "Osobliwy dom Pani Peregrine" (4) "Oszpecona" (1) "Soraya" (1) "Stara Słaboniowa i Siekładuchy" (1) "Tłumaczka snów" (1) "Trzy na godzinę" (3) "Tune Mere Jana" (1) "Tygrysie Wzgórza" Sarita Mandanna (1) "U stóp bogini" (1) "W kraju niewidzialnych kobiet" (1) "Zabić córkę" (1) "Źródła miłości" (1) Afganistan (3) aktorki Bollywood (1) Alepia (1) Aleppo (1) Amana Fontanella Khan (1) amla (1) Andrew Davidson (1) Anita Nair (1) Anna Dereszowska (1) Aranżowane Małżeństwo (2) Atif Aslam (1) bacza pusz (1) balsam turecki (2) Bandi Chhor Divas (1) Beaute Marrakech (1) Bhai Dooj Indyjskie (1) Biblioteczka (30) Blue City (1) Bollywood (5) Bombay Bazaar (2) brwi (1) Buddyzm (1) cassia (2) Chitra Banerjee Divakaruni (2) ciało (2) Córka Indii (1) Czarne (4) czarne mydło (1) czarnuszka (2) Dabur (3) dasara (1) depilacja na olej (1) Dipawali (1) Diwali (1) Dokument/ Tv (4) Durga (2) durga puja (2) dussehra (1) Etnospa (1) EtnoŚwiat (1) Ewa Karwan-Jastrzębska (1) fantastyka (4) Fitokosmetik (1) Ganesh Chaturthi (1) Ganesha (1) garba (1) gendercide (1) glinka błękitna (1) Gulabi Gang (3) Hachette (1) Hammam (2) handmade (1) henna (3) Hesh (1) hijra (1) hinduista (1) Hinduizm (6) Hindus (1) hinduski (1) Holi (1) Indi-Rabbia (12) Indie w liczbach (1) Indus (1) indyjski (1) indyjski makijaż (1) indyjskie imiona męskie (1) indyjskie imiona żeńskie (1) Inne (3) inspiracje (1) Inveo (1) Irak (1) Islam (3) Jenny Nordberg (1) Joanna Łańcucka (1) Joanna Nowicka (1) Jodhpur (1) Jyoti Singh Padney (2) kajal (2) Kali Puja (1) Kamila Shamsie (2) kanya puja (1) Karen Dionn (1) kasty (3) Kishwar Desai (1) Klinika Spalonych Twarzy (2) kurkuma (1) kwas migdałowy (1) kwas solny (1) Laetitia Colombani (1) Lakhsmi (1) Lakshmi (2) Lakshmi Puja (1) Liebster Blog Award (1) Mahishasura (1) makijaż (1) Malala Yousafzai (1) Małgorzata Lupina (1) Małgorzata Warda (2) Marginesy (2) masa solna (1) masaż (1) maska (1) masło do ciała (2) masło shea (3) Meltem Yilmaz (1) Menla (1) Michelle Cohen Corasanti (1) Michelle Nouri (1) Mister 2016 (1) muzyka (3) Nadia Hashmi (1) Najel (1) Namaste (1) Nawaratri (3) Nocanka (1) Norel (1) ocm (1) ode mnie (12) Ogłoszenie (3) olej z krokosza (1) olejowanie ciała (2) olejowanie paznokci (2) olejowanie włosów (3) Orientalne (1) Orientalne Sekrety Piękna (6) Orientana (2) Otwarte (1) Pakistan (2) Parwati (1) Pascal (1) pasta cukrowa (1) peeling (2) Pielęgnacja (19) pielęgnacja twarzy (3) Planeta Organica (2) poczet bóstw hinduistycznych (3) Podstawowe Informacje (6) Podział administracyjny (1) Podział administracyjny Indii (1) posag (1) Prószyński i S-ka (1) Przedział dla Pań (1) Qanta A. Ahmad (1) rangoli (1) Rani Mukherjee (2) Rania Al-Baz (1) Ransom Riggs (4) recenzja (48) Red Horse (1) Religie (6) rękawica Kessa (1) Rohan Rathore (1) Rohit Khandelwal (1) Różowy gang (2) Sampat Pal Devi (1) saraswati puja (1) sati (1) savon noir (2) Scott Carney (2) serum (1) Sikhizm (2) słoń (2) słowiańszczyzna (1) solah shringar (1) Sonu Nigam (1) społeczeństwo (4) SQN (1) Swati (1) syndrom indyjski (2) Syria (1) szampon (2) Świat Książki (1) Świat Literacki (1) Święta (2) Święte Krowy (1) Taj Mahal (1) thriller (1) Thriller psychologiczny (1) Tradycje (1) Tradycje Indyjskie (13) tradycyjne ozdoby damskie (2) tradycyjne stroje damskie (2) tradycyjne stroje męskie (1) Tv (1) twarz (2) ubtan (2) Umi Sinha (1) Vatica (1) Veer- Zaara (1) Vidiadhar S. Naipaul (1) Warkocz (1) warny (1) Wielka Litera (4) William Dalrymple (1) wishes (2) włosy (10) Wydawnictwo Kobiece (2) Wydawnictwo Literackie (1) wydawnictwo Media Rodzina (2) wydawnictwo Novae Res (1) wydawnictwo Oficynka (1) Zabójstwo Honorowe (1) zapalenie okołomieszkowe (1) Zwiedzanie (3) ॐ (1)

Pinterest

Visitors

Flag Counter