29.11.2016

Dabur- Czosnkowy szampon do włosów- recenzja

Namaste^^
Ostatnio miałam mały kryzys, więc teraz nadrabiam moją nieobecność, stąd gęsto u mnie z recenzjami. Będzie jeszcze parę w najbliższym czasie :) Dziś przedstawię Wam szampon czosnkowy Dabur.


Skład:
Aqua, Sodium Laureth sulfate, Cocamidopropyl betaine, Cocamide MEA, Dimethiconol emulsion, Glycol Distearate, Parfum, Sodium Chloride, Sodium PCA, Ethylene/Octene copolymer (and) Ethylene/Sodium Acrylate copolymer, Carbomer, Guar Hydroxypropyltrimonium chloride, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Magnesium chloride, Magnesium Nitrate, Methylchlorositothiazline, Methylisothiazolinanoe, Allium sativum (Garlic) extract, Lawsonia inermis (Henna) Leaf extract, PEG-90M, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Benzyl salicylate, Geraniol, Ctitronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
woda, środki powierzchniowo-czynne detergent z grupy siarczanów II gr, surfaktant amofoteryczny, substancja myjąca i emulgator o/w, emolient suchy, silikon nie zmywalny wodą, emolient i emulgator, zapach, chlorek sodu, humektant, kopolimer- stabilizator emulsji i kondycjoner- wygładza włosy, polimer, antystatyk zapobiega elektryzowaniu- stabilizator emulsji, wodorotlenek sodu, chlorek magnezu, konserwant/ sbst. chelatująca i regulująca lepkość, azotan magnezu, konserwanty,  ekstrakt z czosnku i henny, stabilizator emulsji,  humektant, pochodna wit E, zapachy.

Szampon zawiera dużo składników kondycjonujących, czyli poprawiających doraźnie wygląd włosów, a także wygładzających, dociążających, zapobiegających odparowywaniu wody- jednym słowem filmotwórczych. Niestety ekstrakty roślinne znajdują się pod koniec składu między konserwantami a zapachami, jednak ja wychodzę z założenia, że szampon i tak ma zbyt krótki kontakt ze skalpem i włosami, by zadziałać odżywczo. Tego typu skład traktuję trochę jak makijaż, który ma zapewnić dobry wygląd. Od odżywiania są maski, olejki i wcierki, prawda ?:)


Zapach: przyjemny, charakterystyczny dla szamponu, świeży
Kolor:
perłowy
Konsystencja:
gęsta
Wydajność:
potrzebuję 2 porcji, by umyć włosy
Opakowanie:
200ml, porządne zamknięcie
Cena:
13zł w sklepie Magiczne Indie

Działanie:
Jak dla mnie to taki pewniak, kiedy zależy mi na nienagannym wyglądzie włosów, nie jest to szampon do codziennego użytku jednak warto mieć taki 'must have'  na półce. Moje włosy po umyciu tym wyglądają jak po użyciu prostownicy, idealnie dociążone, sypkie i wygładzone, dzięki czemu mogę cieszyć się również blaskiem. - czyli efekt wow ! :)
 
Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę?
Na regularne oczyszczanie mocniejszymi szamponami, tzw rypaczami i peelingu skóry głowy. Jednak substancje filmotwórcze lubią się nadbudowywać i w skutku obciążać włosy. Jeśli dopuścimy do ich nawarstwienia się,  niestety, ale najprawdopodobniej dorobimy się strączków. Co ważne, nie demonizujmy tego typu substancji, po pierwsze sprzyjają one nam, chroniąc włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi, pomagają też zachować nawilżenie, zwłaszcza teraz jesienno-zimową porą. Nie bójmy się też obciążenia, przy odpowiednim żonglowaniu produktami, unikniemy negatywnych skutków takich jak nieświeży wygląd włosów. Wiele włosomaniaczek unika silikonów, ale tak to już z nimi jest albo się je kocha albo nienawidzi. Nic jednak nie zapewnia takiej ochrony włosom, jak powyższe. U mnie bezsilikonowa pielęgnacja kompletnie się nie sprawdziła, mimo dość cienkich włosów, przy czym wysokoporowatych, które szybko tracą wilgoć. Muszę wspomagać okluzję.
 ,

Czy polecam?
Tak, jak najbardziej choć jak to ze wszystkim bywa, nie u każdego się sprawdzi, aczkolwiek przy rozsądnym użyciu można uniknąć katastrofy, tak jak pisałam powyżej i cieszyć się z efektów, jakie pozwala uzyskać, szczególnie na włosach o wyższej porowatości. Pisałam przy okazji poprzedniej recenzji, że teraz przy mało sprzyjającej aurze mówię silikonom- tak. Grunt, by pamiętać o dokładnym i regularnym oczyszczaniu i będzie dobrze ;)


Wstrzeliłam się ze zdjęciami, kiedy zrobiło się biało :) Mam nadzieję, że na święta będzie chociaż tyle śniegu ;)

Magiczne Indie
                             Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie,
                                    co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Jak dbacie o włosy zimą? Sięgacie po konkretniejsze produkty, typu silikony i jemu podobne?
Ja świadomie z nich nie rezygnuję, bo wiem jaki mają potencjał, przy umiejętnym stosowaniu. Trzeba tylko znaleźć proporcje i częstotliwość dla siebie :)
Pozdrawiam :)

28.11.2016

"Chłopczyce z Kabulu"- Jenny Nordberg, recenzja

Namaste^^

Żadna pora nie sprzyja tak zaszywaniu się w pokoju z kocykiem, gorącą herbatką i przede wszystkim z książką w ręku jak jesień. Późna jesień, szczególnie po zmianie czasu na zimowy. Kiedy to jeszcze nie rozpoczęła się przed świąteczna krzątanina, a my mamy do dyspozycji długi listopadowy wieczór. Książka świetnie wpisuje się taki klimat, kiedy jesienna chandra daje się we znaki możemy przenieść się gdzieś daleko, zając myśli, oderwać się od trosk dnia codziennego. To ostatnio mój sposób na oswojenie brei za oknem, która często znajduje odbicie w nastroju. Dziś podzielę się z Wami opinią na temat książki- reportażu szwedzkiej autorki, dziennikarki i publicystki "Chłopczyce z Kabulu", tym samym zapraszam do przeczytania dzisiejszego posta poniżej. Warto wspomnieć, że jako pionierka zajęła się tematem, dotychczas nie badanym przez nikogo. Kilka lat zajęło jej zebranie i opracowanie materiału. Czytałam gdzieś wywiad ze Szwedką, w którym mówi, że pozostaje w kontakcie z bohaterkami swojej książki.


Tradycyjnie, na początek:
Garstka informacji technicznych
tytuł oryginału:  The Underground Girls of Kabul: In Search of a Hidden Resistance in Afghanistan
tłumaczenie: Justyn Hunia
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: maj 2015
ilość stron: 400

O czym możemy przeczytać?
Nordberg przedstawia historie kilku kobiet, które wcielały bądź nadal wcielają się w bacza pusz. Jenny porusza też wiele kwestii mających miejsce w społeczeństwie afgańskim, podejmuje też stosunek mieszkańców do stacjonowanie wojsk amerykańskich, organizacji ONZ. Ponad to rozpisuje się na temat genezy patriarchatu i problemów, jakie generuje opisuje, patu z rozwodami (historia Szukrii) oraz tożsamością płciową. Autorka zaczynała od zera, zbierając materiał trafia na opór, albowiem zjawisko bacza pusz- to biała plama, mimo że zdecydowana większość społeczeństwa wie o tym,  solidaryzują się, dając przyzwolenie społeczne. Mało tego Afgańczycy nie są zadowoleni nadmiernym zainteresowaniem Jenny. przede wszystkim szeroko opisuje bacza pusz, zaintrygowana tematem szuka odpowiedzi, drąży, co nie spotyka się z zadowoleniem mieszkańców. Po raz kolejny możemy przekonać się jak silne jest przywiązanie do tradycji i reputacja w społeczeństwie

Główną bohaterką jest była parlamentarzystka Azita, matka Manusz będącej jedną z  bacza pusz o imieniu Mehran. Azita  miała okazje odebrać porządne wykształcenie za czasów kiedy prym wiedli Rosjanie. W 1992 kiedy do władzy doszli mudżahedini, rodzina zmuszona była migrować do wioski Bohaterka podkreśla, że to był najgorszy okres w jej życiu. Wydano ją za mąż, żyła u boku strasznej teściowej. Jednak ambitna Afganka nie rezygnowała z edukowania zarówno rodziny męża jak i mieszkanek wsi,  dzięki czemu wzrastała jej pozycja społeczna, by w skutku zasiadła w parlamencie. Pozwala  córce by zaznała trochę wolności, sama byłą bacza pusz przez 10 lat, pomagając w sklepie, ale to nie jedyny powód, bowiem syn zapewniał prestiż zwłaszcza jako osobie publicznej,kiedy to wyborcy współczuli jej, że ma same córki. Kanwą książki jest kwestia bacza pusz, oraz stosunek do tego samych zainteresowanych, ich rodzin oraz generalnie zapatrywanie się społeczeństwa. Ile dziewczynek, tyle powodów, opinii. Generalnie, możemy podzielić je na dwie grupy, pierwsza to kiedy sytuacja zmusza do przebierania a druga to z wyboru.  Wśród każdej  bohaterek, praprzyczyny były inne. Nie wszystkie dziewczynki chciały tak jak, np Nima 10l. musiała pomagać utrzymywać rodzinę, bo ojciec był bezrobotnym narkomanem. Jej kolejne siostry czeka taki sam los .Szubrum też nie była zadowolona, bardzo buntowała się na wszelkie pozbawianie ja dziewczęcych  atrybutów, zwłaszcza włosów. Musiała pomagać matce rozwódce. Są też takie, które bardzo sprzeciwiają się powrotowi do kobiecości, czyli Nadir- 40latka pozostała 'wujaszkiem'. Ma nastoletnie wychowanki, nazywa je swoimi następczyniami. Nadir przekonuje je, że lepiej żyć poza społeczeństwem, niż być przez nie zniewolonym., Szahid- paramilitarna organizacja oraz  Zahra- Nigdy nie chce być kobieta,  chce stanowić sama o sobie. Początkowo chroniła tylko swoje siostry, po tym jak urodził się brat, rodzina kazała już jej zakończyć to, mimo że ojciec ją akceptował, to nie miał by nic przeciwko, żeby kiedyś wyszła za mąż jak normalna kobieta, ale ona ma inne plany, mówi, że ucieknie jeśli będą ją do tego zmuszać. Te ostatnie nazywają siebie wojowniczkami.

Co z tą reputacją?
I tu właśnie kłania się główna przyczyna przebierania dziewczynek. Poniżej zamieszczam cytat, który doskonale odpowiada na pytanie odnośnie presji na potomstwo płci męskiej w kulturze islamskiej:
"Kto jak nie syn otacza opieką swoich rodziców, gdy ci dożywają starości? Gdy rodzina musi uciekać przed kolejną wojną? W przypadku sporu bądź krwawego konfliktu z rodzina? W Afganistanie nie ma systemu ubezpieczeń społecznych, opieka zdrowotna jest w opłakanym stanie, a rzad prawa istnieją jedynie an papierze. Jest tylko bezrobocie, ubóstwo, niekończące się wojny. W takich warunkach liczba posiadanych dzieci płci męskiej jest wykładnikiem siły rodziny, zarówno w wymiarze finansowym, jak   i społecznym. Są oni polisą ubezpieczeniową. Emerytalnym planem oszczędnościowym. Bankiem".
To syn jest gwarantem, wsparciem finansowym a także społecznym, określa status kobiety jako dobrej matki i żony. Dlatego też czują nacisk, do skutku próbując powić syna, nie bacząc na stan  zdrowia. Niestety, śmiertelność okołoporodowa jest tu bardzo wysoka. Gorzej, kiedy rodzi się dziewczynka. "Głupia z urodzenia"-"noks-ul-akh"
 "Jedno dziecko przychodzi na świat, dysponując prawem własności i witane przez  całą społeczność. Drugie rodzi się z jedyna własnością, którą należy ściśle regulować i kontrolować: zdolność  do wydania na świat własnego syna"
Gdy na świat przychodzi syn, organizowana jest ceremonia "nasrah"- przyjęcie z prezentami dla chłopca i matki, będącej wzorem "ucieleśnieniem pomyślnego losu" dla rodziny męża, kiedy jednak wyda na świat córkę, mąż zostaje narażony na  pośmiewisko, nieudacznik z którego kpi nawet sama natura. Syn zapewnia prestiż,  ciągłość rodu i kapitału. Córka natomiast nigdy nie należy do rodziny, przechodzi spod opieki ojca na męża. Dlatego nie inwestuje się nawet zbytnio w edukacje dziewczynek, bo ona i tak odejdzie do domu męża i zajmie się prowadzeniem domu, wychowywaniem dzieci. Mało tego, zbyt wykształcona panna, nie jest wcale upragnioną partią, może ona mieć zbyt wysokie ambicje, być zbyt pewna siebie i samodzielna w myśleniu.
"W Afganistanie musisz zniszczyć własne wnętrze i przystosować się do społeczeństwa. Tylko tak można tu przeżyć"
Ciekawym jest, że w Koranie nigdzie nie jest sprecyzowane, co dokładnie czyni kobietę skromna pobożną i cnotliwą, co wygenerowało z kolei wiele rozbieżności w interpretacji wśród wyznawców. Nie ma też zorganizowanej hierarchii duchowieństwa. Mułłą może zostać praktycznie każdy, nawet niepiśmienny rolnik, który będzie przewodniczył modlitwom. Grunt, by cieszył się autorytetem mieszkańców wioski. Jednak wkraczając na temat religii, stąpa się po cienkim lodzie, bowiem wystarczy zakwestionować cokolwiek związanego choć a najmniejszym stopniu z religią, odebrane to jest jako obraza samego Allaha. Wszelkie dyskusje są wówczas ucinane. Mnogość i zawiłość hadisów pozwala na szerokie pole manewru w kwestii dowolnej interpretacji. Dlatego też sprawa bacza pusz jest różnie tolerowana, jedni mułłowie są przeciwko, inni jak najbardziej za.

Podsumowując, po co przebiera się dziewczynki?
Ze względu na pozycję w społeczeństwie, to przede wszystkim. Niektóre matki decydują się na taką przygodę dla córek, by zaznały one innego życia, wolności, by podbudowały poczucie własnej wartości. To pewnego rodzaju doświadczenie, które kształtuje charakter. Tradycja bacza pusz jest także niejako wspomożeniem szczęścia, znanym wśród lokalnej ludności, jest doradzanie nieszczęśliwym rodzicom, by przebrali jedną z córek, co ma sprawić w skutku, że następnym potomkiem będzie syn.

Czy to wszystko nie pozostaje bez wpływu na psychikę w kobiet?
Autorka pochyliła się i nad tym. Szeroko opisuje termin tożsamości płciowej. Możemy zaobserwować, że "udawanie chłopca", jest nie tylko obowiązkiem, jeśli potrzeba rąk do pracy, ale hartuje  charakter, pozwala zasmakować życia bez ograniczeń, jakie piętrzą się przed dziewczynkami. Niestety, niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy bycie bacza pusz trwa za długo. Czyli kiedy? Ciężko ując to w ramy czasowe, bowiem każda dziewczynka dojrzewa we własnym tempie, a często zdarza się, że żyjące jak chłopcy dojrzewają kilka lat później. No właśnie, jeśli dziewczynki powracają do swojej płci przed okresem dojrzewania, nie ma to negatywnych skutków. Problem jest kiedy ów czas przechodzą jako chłopcy, odrzucają płeć biologiczną. Wtedy jest ciężko. Jedna z bohaterek miała ogromny problem, by odnaleźć się w świecie kobiet,  w życiu żony i gospodyni. Kosztowała ją to wiele wysiłku i mimo że ostatecznie udało się jej wypełniać dobrze nowe role, to nie czuła się w 100 % kobietą. Kontrowersyjnym tematem jest wpływ wychowania na psychikę i tożsamość płciową. Warto dodać, że w tamtejszym społeczeństwie panuje dyskryminacja, małym dziewczynkom nie wyjaśnia się nawet różnicy pomiędzy płcią, chcąc by jak najdłużej były niewinne, nieświadome. Wojowniczki, czyli dorosłe bacza pusz, same mówią, że nie ma już odwrotu, jeśli sprzeciwisz się naturze, ta  ulega w końcu i dostosowuje ciało do umysłu.  Nie mają pewności kim są.
          "Płeć biologiczna to rzeczywistość; płeć kulturowa  to wolność i idee''
Wrażenia 
Podoba mi się, że na końcu umieszczony jest spis i rozwinięcie odnośników, plusem jest to, nie są bezpośrednio wplecione w tekst, co ułatwia czytanie i nie rozprasza, odciągając od tekstu głównego. Czyta się szybko. Widać, że autorka bardzo solidnie przygotowała się do napisania książki, podaje mnóstwo źródeł, gdzie wszystko jest szczegółowo opisane. Jenny Nordberg spisuje także swoje własne przemyślenia, będące wynikiem jej doświadczeń. Bardo merytorycznie napisana książka, która porusza wiele kwestii związanych z tradycją muzułmańską.

Okładka
Taka zwykłą prawdziwa, po prostu zdjęcie zrobione z zaskoczenia, najprawdopodobniej jednej z bacza pusz podczas zachodzącego słońca.

Czy i komu polecam 
Na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym reportaże oraz osobom zainteresowanym Afganistanem i tym, z czym musi się mierzyć ten kraj od wielu lat. Przyznaję, że dużo dowiedziałam się od autorki. Od dawna interesuję się tamtymi klimatami, ale temat jest tak złożony, że to kropla w morzu, wiele rzeczy pozostaje do odkrycia, poznania, dzięki czemu wciąż uczę się czegoś nowego. Książki takie jak ta, bardzo to ułatwiają. Poruszany jest też temat gender. Sporo też dowiadujemy się o samym islamie.
Opinia
8/10 ☆
Czarne

        Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu "Czarne",
     co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię 


 P.S.
Znacie tą książkę?
Interesujecie się problematyką Afganistanu lub generalnie konfliktami zbrojnymi w newralgicznych rejonach świata? Może jest jakaś książka która zapadła Wam w pamięci, a traktująca  o podobnych tematach, lub jakaś inna która Was poruszyła?

Aha, i jeszcze jedno, niestety nie udało mi się wdrożyć mini-serii na blogu w tym miesiącu :( Dlatego nie obiecuję teraz, kiedy dokładnie się pojawi. To będzie niespodzianka, w najbliższym czasie przewiduję jednak sporo recenzji :) Nie zapowiadam nic na grudzień, bo będę mieć sporo na głowie, a nie chcę potem wyjść na kogoś, kto nie dotrzymuje słowa. W ogóle przełom roku będzie dla mnie bardzo absorbujący, więc pewnie będzie trochę ciszej, aczkolwiek nie mam zamiaru znikać i posty z pewnością będą się pojawiać, nawet jeśli z mniejszą częstotliwością, to nie pozostawię bloga samemu sobie, postaram się przygotować coś, by mieć w zanadrzu:)

Pozdrawiam :)

22.11.2016

Dabur- Intensywnie regenerująca maska do włosów czarnuszką- recenzja

Namaste^^
Jesień to nie najlepszy czas nie tylko dla naszego samopoczucia ale także dla włosów, mimo całej miłości do wszelkich szalików, apaszek, wiadomym jest że ocieranie o nie, nie pozostaje bez wpływu na włosy. Dlatego też, włosy potrzebują dodatkowego wsparcia. Czas przeprosić się ze składnikami okluzyjnymi, zwłaszcza emolientami, silikonami, które zabezpieczają przed mechanicznymi zniszczeniami, wiatrem itp. Jesienią kiedy jesteśmy mniej odporni, często zdarzają się problemy z wypadaniem sezonowym. Niedawno dostałam  paczuszkę od sklepu Magiczne Indie W ramach współpracy miałam okazję przetestować kilka produktów do włosów, dziś przedstawię Wam jeden z nich, a mianowicie Intensywnie regenerującą maskę do każdego rodzaju włosów z czarnuszką. Z uwzględnieniem włosów słabych, wypadających, łamliwych. W nadchodzących tygodniach pojawią się kolejne recenzje.


 
Skład maski:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Propylene glicol, Parfum, Nigella sativa seed extract, Lawsonia intermin (henna) leaf Extract, Cetrimonium Chloride, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citirc Acid, CI77266, c.l.19140, c.l.16035, c.l. 42090
woda, alkohol tłuszczowy (czyli ten dobry, będący bazą emolientowych odżywek, a także jako emolient tłusty tworzy film zapobiegający utracie wilgoci, nawilża pośrednio- kondycjonuje wygładza, jako emulgator zapobiega rozwarstwianiu produkcie), humektant, zapach, ekstrakty z czarnuszki i henny, antystatyk, działa też lekko konserwująco zapobiegając nadkażeniom bakteryjnym, dalej wypełniacze mineralne, konserwanty i barwniki.

Co do składu, mimo że krótki, to nie należy on do całkowicie naturalnych, zawiera sporo barwników, 2 konserwanty, aczkolwiek przy produkcie z długim terminem ważności, musi być zakonserwowany dla bezpieczeństwa użytkowania. (Termin mojej maski kończy się w  marcu 2018). Wzbogacona jest ekstraktami z czarnuszki i henny, więc zbawienne przy problemie z wypadaniem włosów.  Blondynki powinny mieć na uwadze obecność henny, choć ja nie zauważyłam, póki co, zmiany koloru.

zapach: przyjemny kwiatowo- świeży, nie utrzymuje się na włosach 
kolor: zaskakujący :D ciemnozielony
konsystencja: gęsta, kremowo-galaretkowata
opakowanie: czarny słoiczek z grubego plastiku, o pojemności 500 ml + aluminiowe wieczko
cena: cena regularna w powyższym sklepie, to 27zł
wydajność: zabójcza :D
Stosowanie:
Nałożyć na świeżo umyte, odsączone z wody włosy i pozostawić na 10-15 minut, po czym spłukać. Lub wersja na bogato, zostawić na włosach nieco dłużej pod foliowym kompresem, co potęguje penetrację substancji aktywnych wgłąb włosa. Producent proponuje także kondycjonowanie całonocne, ja jednak nie pozostawiałam na całą noc, moje wysokoporowate włosy strasznie rozmiękają jak trzymam za długo produkt. Podobnie z olejami, które zmywam po kilku godzinach. Maska świetnie się spłukuje. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by pokryć włosy, przy tym aplikacja jest bardzo sprawna dzięki dobremu poślizgowi.



Działanie:
Nie obciąża włosów, ale zaznaczam, że ja nie stosowałam jej na skórę głowy, z uwagi na raczej cienkie włosy. Po zastosowaniu włosy nie puszą się, są zdyscyplinowane, wygładzone i błyszczą. Trzymałam 15-20 minut. Używam jej od nie dawna, ale chcąc czekać aż maska dobije dna recenzja ukazałaby się...za kilka dobrych miesięcy :D Właśnie zakończyłam wcierkę z  kozieradki, więc muszę dać chwilę wytchnienia włosom z kuracjami przeciw wypadaniu, więc za jakiś czas z pewnością pojawi się aktualizacja, w której uwzględnię wpływ na porost i wypadanie, aczkolwiek na tą chwilę włosy już mi tak nie wypadają :) Natomiast o właściwościach henny pisałam przy okazji hennowania tu. Moje włosy, co prawda nie pałają wielką miłością do ziół, ale tutaj nie widzę ich negatywnego wpływu.
Włosy bezpośredni po suszeniu suszarką, stąd lekki nieład xD 
Zdjęcie bez flasha

Jakie właściwości ma czarnuszka?
Ceniona już w starożytności, gdzie uważano że wyleczy wszystko oprócz śmierci, a zwana "złotem faraona". Nie na darmo, bowiem ma wiele właściwości zdrowotnych m.in  w chorobach układu oddechowego, ale nie o tym dziś, skupmy się na działaniu w kosmetyce, a wiec jeśli chodzi o skórę, to świetnie sprawdza się w leczeniu AZS, grzybicy, łuszczycy. Czarnuszka bogata jest w NNKT, rozkład procentowy tłuszczów, przedstawia się następująco: Omega 6- 60%, omega 9- 25%, i Omega 3-1%, poza tym znajdziemy sporo witaminy E, a więc jest świetny antyoksydantem, oraz biotynę czyli wit H, tak ważna dla włosów, a co za tym idzie przeciwdziała wypadaniu,  przyspiesza porost, zagęszcza, wzmacnia. Rewelacyjna dla osób, których włosy są matowe, łamliwe i przede wszystkim wypadające, łagodzi swędzenie spowodowane głównie stanem zapalnym.
atopowe zapalenie skóry (AZS), zmagają się z grzybicą, łuszczycą czy trądzikiem młodzieńczym.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html ma tez dobre
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html



Czy polecam? 
Tak, świetnie wygładza włosy, są dociążone i wygładzone, co jest niebagatelne przy włosach z tendencją do puszenia się, jak moje właśnie. Produkt zapowiada się świetnie.

Magiczne Indie
                              Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie
                                            co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię

P.S.
To nie jest moje pierwsze zetknięcie z firmą Dabur, ale było to jeszcze w czasach, zanim zaczęłam blogować. Lubicie indyjskie kosmetyki? Macie ulubione perełki? Mimo że bardzo cenią sobie kosmetyki naturalne, to nie stronię również od tych drogeryjnych, wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem. Jeśli coś mi nie szkodzi, to nie widzę powodu, by tego unikać.
Pozdrawiam :)

18.11.2016

Diwali- Święto Świateł

Namaste ^^
Kochani,  czy listopad też Was tak dobija? Odczuwacie spadek w motywacji do działania? Ostatnio przeczytałam, że "listopad to najboleśniejszy wrzód na dwunastnicy miesiąca", no i zgadzam się z tym jak najbardziej, dodatkowo też nieźle tłumaczy poślizg tego wpisu... No, ale w końcu publikuję post o jednym z najpiękniejszych świąt w kalendarzu hinduistycznym- Diwali. Co prawda dobiegło już końca w  Indiach, bo tego roku odbywało się w dniach 30 października- 3 listopada, ale na blogu i tak postanowiłam o tym napisać, to bardzo ważne święto w Indiach.

Diwali diyas
Czym w istocie jest Diwali?
Z sanskrytu, tłumaczy się dosłownie "rząd lamp"- dipa- lampa, awali- rząd, co ma związek z lampkami oliwnymi- diyas wykonanymi z wypalanej gliny, zapalanymi przed wejściem każdego z domów, symbolizujące zwycięstwo światła nad ciemnością i dobra nad złem, wiedzy nad ignorancją, nadziei nad rozpacza, a to wszystko ku czci bogini Lakshmi
Diya to mała lampka, zazwyczaj wykonane z gliny, za wkład natomiast służy Ghi lub olej oraz wełna/bawełna w roli knota. Czasami jest to szklanka wypełniona kolorową wodą, na to warstwa ghee (masło klarowane) z knotem z waty, chociaż  nie jest to polecane ze względów bezpieczeństwa. Diya często ozdobione są pachnącymi, suszonymi kwiatami.
Aczkolwiek należy wspomnieć, że Diwali obchodzą nie tylko hinduiści ale też sikhowie, dżiniści i buddyści w całej Azji Południowo-Wschodniej, nie tylko w Indiach ale i w Nepalu i na Sri Lance. Wg naszego kalendarza światło lamp wypada od połowy października do połowy grudnia. Data jest ruchoma, i każdego roku wypada kiedy indziej, w oparciu o kalendarz księżycowy. Diwali obchodzi się we wszystkich stanach, za wyjątkiem: Tamilnadu, Kerala, Karnataka, Goa i Andhra Pradesh  oraz przez Indusów mieszkających m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Australii.  W stanach południowych natomiast, jak powyższe oraz przez Tamilów mieszkających w Malezji, Singapurze, Sri Lance, RPA- Dipawali.

Geneza święta jest mocno zróżnicowana, w zależności od wyznania,  a mianowicie:
  • Dżiniści świętują osiągnięcia mokszy(wyzwolenie z systemu reinkarnacji) przez Mahavirę (założyciela religii);
  •  To dzień dla Lakshmi i Ganeshy jest syna Śiwy i Parwati- patron  sukcesu i niszczyciela zła oraz przeszkód. Czczony również jako bóg edukacji, wiedzy, mądrości i bogactwa.
  • powrót Pana Ramy wraz z żoną Sita i bratem Lakshmanem z 14 letniej emigracji, a po pokonaniu demona króla Ravana, na wzór witającej ich ludności  Ayodhi zapala się lampy olejowe i puszcza fajerwerki;
  • Buddyści wywodzący się z grupy etnicznej zamieszkującej nepalską Dolinę Katmandu w przeciwieństwie do większości buddystów, świętują Diwali wielbiąc Lakszmi.
  • Tego samego dnia wypada sikhijskie Bandi Chhor Divas (z pendżabskiego bandi-uwięziony, Cchor (shodh- uwolnienie, Divas- dzień) obchodzone na pamiątkę  uwolnienia szóstego Guru Hargobinda Ji i 52 innych królów z nim z fortu Gwlior, więzionych na rozkaz Jhangira
Sikh's Diwali

Pięciodniowe święto hinduskie, obchodzone jest odmiennie przez różne społeczności, jednak pomimo tego wspólnym punktem, jest celebrowanie radości i szczęścia. Światła witające Lakhsmi, są też symbolem pomyślności, natomiast  fajerwerki, wystrzeliwane po kolacji mają odstraszać złe duchy. Rodzina wymienia się prezentami, słodyczami, wzmacnia się więzi. Dipawali trwa tylko 4, a zaczyna się dzień wcześniej niż Diwali. W północnych Indiach trwa zawsze pięć dni i jest połączone z Nowym Rokiem hinduistycznym, w południowych (Dipawali) trwa cztery dni (Nowy Rok obchodzi się tu zwyczajowo na wiosnę).

Jak obchodzi się świąteczne dni?
Każdy dzień też ma swoją symbolikę, i teraz tak:
1 dzien Dhanteras to święto bogactwa. Ludzie przestrzegają postu do zachodu słońca. Jest to też ostatni dzień zakupów. Kupują nowe rzeczy do domu, sprzęty, samochody, posiadłości, biżuterię, rozpoczynają nowe przedsięwzięcia.  Jest to pomyślny dzień na rozpoczynanie nowych spraw. Teraz wiele firm korzysta Indian pierwszy dzień Diwali z okazji zakończenia roku podatkowego. Ten dzień ma też aspekt mitologiczny , bowiem obchodzone na cześć Dhanvantari lekarza bogów. Stąd czystość i higiena są niezbędne podczas festiwalu, charakterystyczne są  gruntowne porządki. Ważne też jest porządne wywietrzenie mieszkania, zapewniając tym samym cyrkulacja powietrza. Drugiego dnia festiwalu obchodzi się zabicie demona Narakasury przez Krisznę. Charakterystyczna jest poranna kąpiel z wonnymi olejkami (tak jak Krishna po boju z demonem ). Trzeci dzień  ofiarowany jest bogini Lakshmi, za jej hojną pomocy wobec wyznawców. W południowych Indiach istotna  jest poranna kąpiel,(przed wschodem słońca) poprzedzona masażem  z wykorzystaniem naturalnego oleju. Nieodłącznym elementem jest Lakshmi Puja- modlitwy przed udekorowanym ołtarzykiem, zgodnie z obrzędami. Ten właśnie dzień jest najbardziej rozświetlony, a wybuchy fajerwerków są najintensywniejsze. Czwarty dzień jest poświęcony  Bali, strąconemu do podziemi przez Vishnu, który jednak w odpowiedzi na hojność króla, dał mu lampę wiedzy i pozwolił wracać raz do roku na ziemię aby zapalić miliony lamp w celu rozwiania ciemność i ignoranci oraz by  rozpowszechnić blask miłości i mądrości. Piątego dnia,  Bhai/Bhaiya Dooj/ Yama Dvitiya siostry zapraszają swoich braci, do własnych domów na ucztę. Uważa się, że siostry karmiące braci własnoręcznie tego pomyślnego dnia obdarzają ich długim życiem. Piąty i ostatni dzień festiwalu Diwali Jest to ostatni dzień z pięciu dniowej Diwali. Legenda Bhai Dooj wedle legendy sięgającej ery wedyjskiej Yama (Yamraj Pan śmierci) odwiedził swoją siostrę Yamunę w tym dniu. Powiedział też, że każdy, kto odwiedza ją w tym dniu zostaną mu odpuszczone grzechy, osiągnie Mokshę/ ostateczne wyzwolenie. Siostry  w zamian obsypywane są prezentami, gadżetami i błogosławieństwem. Rodzeństwo celebruje wzajemną miłość, siostry dodatkowo naznaczają braci czerwonym znakiem na czole- tilak, by opędzić zły los, zanoszą dla nich modlitwy. Zwłaszcza w Pendżabie jest to wielki dzień.
Dzień przed rozpoczęciem Diwali czyli w tym roku 29 października, kobiety tworzą tradycyjne malowidła, zwane rangoli (z sanskrytu: ranga + avalli "pasmo kolorów" ) przed wejściem do domów. Rangoli to tradycyjna sztuka zdobienia dziedzińców i ścian domów indyjskich. Inaczej Alpana, Kolam. Używa się do nich nietrwałych materiałów (najczęściej piasku, ziaren zbóż lub kwiatów) będących symbolem nietrwałości świata, określanej słowem maja. Rangoli stanowią również bardzo ważny element świąt hinduskich, przede wszystkim Diwali. Tradycyjnym motywami są często  pawie, łabędzie, kwiaty, liany, owoc mango itd. Mają one chronić domowników i przynosić pomyślność. Barwniki zaś uzyskuje się z kory drzew, liści, indygo. Wzory usypuje się odęcznie za pomocą grubo zmielonej mąki ryżowej, białych kamieni, wapna tradycyjne wzory, która jest gestem dla drobnych zwierząt (mrówek, ptaków).Wierzy się, że chronią domostwa przed odwiedzinami złych duchów, które zostaną w labiryncie uwięzione dlatego też zawsze występują jako  zamknięte formy graficzne. Wzory są również zaproszeniem bogini Lakshmi do domu, wykonuje się je starannie, licząc, że przypodobają się jej, dzięki czemu zyskają sobie jej przychylność w zanoszonych modlitwach. Jako że w święta maja miejsce liczne odwiedziny rodziny, są niejako miłym  powitaniem także dla nich. Rangoli potrafią bardzo się różnić między sobą, bowiem od prostych jednowymiarowych wzorów poprzez cieniowane do wielowymiarowych i skomplikowanych. Często wykorzystuje się kwiaty czy ustawia świeczki, Warto wspomnieć, że w ten sposób ozdabia się też kąty w mieszkaniach.

Rangoli
Rangoli
Rangoli
Rangoli
Ttutaj filmik, na którym możemy zobaczyć jak tworzy się Rangoli:



Kali Puja
W Bengalu Zachodnim, w tym samym czasie obchodzone jest Kali Puja Jest to święto ku czci Kali (okrutna forma bogini Durga), dla której również zapala się lampki. Bogini ta przegania ciemności, rozprawia się z nieprawościami, oczyszczając swoich wiernych swoją miłością.. Kali Puja jest wykonywana w celu zmniejszenia ego i wszystkich negatywnych tendencji, które hamują postęp duchowy i materialny dobrobyt.

P.S. Ok, to by było na tyle. Mam nadzieję, że post, na który musieliście troszkę poczekać, okazał się interesujący. Przepraszam,  że pojawia się dopiero teraz, ale lepiej później niż wcale, prawda..? ;)
W tym miesiącu pojawi się sporo recenzji, i ostatnio zapowiadana przeze mnie niespodzianka- rozpoczęcie mini-serii, którą chcę poprowadzić do końca roku.  Mam tylko nadzieję, że uda mi się opublikować wszystko, co zaplanowałam.  Nie przewiduję póki co przerw i opóźnień ;)
Pozdrawiam!

09.11.2016

"Źródła miłości"- Kishwar Desai, recenzja

Namaste ^^

Moi Drodzy, czas na kolejną recenzję:) tym razem na tapecie "Źródła Miłości"- Kishwar Desai nie tylko pisarki, ale i dziennikarki. Głównym tematem jest in-vitro, choć pojawiają się także wątki poboczne. Przyznam, że jakoś wybitnie nie interesowałam się tym tematem. Słyszałam natomiast o indyjskich surogatkach, dawno temu oglądałam nawet reportaż o tym. Zdaję sobie sprawę, że macierzyństwo zastępcze jest w Indiach dość znanym zjawiskiem. Ta pozycja wydawnicza wiele objaśnia w tej kwestii. Pozwolę sobie w tym momencie, przejść już do właściwej recenzji.


Na początek,
garstka informacji technicznych:
tytuł oryginału: Origins Of Love
tłumaczenie: Ewa Zagawa
wydawnictwo: Wielka Litera
rok wydania: luty 2013
ilość stron: 400

O czym traktuje książka?
Główną bohaterką jest pracownica społeczna Simran Singh, pragnąca pomóc porzuconemu, zakażonemu dziecku i jej perypetie, mimo że Kishwar postawiła na trudny temat, to nie brakuje też lżejszych spraw, jak np jej znajomość z Edwardem, czy historia Bena, który pragnie rozwikłać zagadki z przeszłości swojej rodziny. Co jest interesującym przerywnikiem. Dobrze, że wpleciony jest motyw, powiedziałabym "detektywistyczny", dzięki któremu treść nabiera tempa.
Znajdujemy też wtrącenie odnośnie sytuacji w społeczeństwie, a mianowicie ile znaczy kobieta, także bezdzietna, co nie w każdym przypadku jest jej winą, jednak w świecie zdominowanym przez mężczyzn, nie mając wiele do powiedzenia, stają się kozłem ofiarnym.
Smutna kwestia bezdzietnych Kate i Bena, pokazuje jak pragnienie dziecka może wpływać na kobietę, małżeństwo. Czasem trzeba wybrać nie tylko między dobrem i złem, ale mniejszym złem, a większym dobrem. Determinacja kobiety, wsparcie męża, który pomimo różnicy zdania był przy niej, martwił się o nią.
Postępowanie w stosunku do surogatek, którymi powodują nie tylko osobiste względy i własna wola, ale nie rzadko są do tego zmuszane, przez partnerów skuszonych łatwym zarobkiem. Co widzimy na przykładzie kilku różnych surogatek m.in. Preeti, Soni, Radhiki.
Nie wszystko jest też czyste, legalne i bezpieczne. To nie jest łatwe i przyjemne przedsięwzięcie, bez szkody choćby moralnej (przywiązanie zastępczych matek do dziecka noszonego pod sercem). Na przykładzie bohaterek możemy przekonać się, jak to wszystko wygląda, także od tej ciemnej strony. Co prawda, to fikcja literacka, aczkolwiek oparta na prawdziwych wydarzeniach. Tu rządzi przede wszystkim pieniądz, za który można kupić wszystko, nawet upragnione dziecko z własnymi genami, z pominięciem trudności związanych z ciążą i porodem. Opcja dla wygodnych kobiet zajętych karierą bądź lękiem przed utratą figury czy nawet wedle własnego gustu, dobierając np kolor włosów/ oczu. Niestety zdarzają się i takie przypadki :(
Podczas lektury rodzą się pytania, które pozostają do rozstrzygnięcia we własnym zakresie. Takie jak: Czy to nie jest już wykorzystywanie kobiet, a wybieranie wyglądu dziecka, to trochę tak, jak w przebieranie w sklepie? To przygnębiające. Czy często naukowcy, nie ingerują zbytnio w naturę ? O czym możemy przekonać się, poznając praktyki dr Wadhwaniego i eksperymenty nad komórkami macierzystymi. Jak wiele można zrobić w imię nauki? Gdzie kończą są szalone eksperymenty? Co jeśli, przynoszą dobre rezultaty, mimo dylematów moralnych? Jak wiele można wytłumaczyć i zrozumieć? Pragnienie dziecka za wszelką cenę...na ile mogą pozwolić sobie  zdesperowani potencjalni rodzice? Czy ryzykowanie niebezpieczeństwa, wkraczając w świat szemranych interesów i obejść prawnych jest rozwiązaniem?
Niektórzy wolą takie rozwiązanie niż adopcję, którą tak bardzo chce wspierać Simran, łącząc pragnienie małżeństw o dziecku, z sierotami bądź szukającymi domu maluchami.

Wrażenia
 Książka jest pisana jakby fragmentarycznie, aczkolwiek wszystko jest spójne, a przeplatane historie mają ze sobą sporo wspólnego. Z biegiem stron, wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować. Nic tu nie jest przypadkowe. Stopniowo odkrywają się kolejne karty śledztwa, akcja jest poprowadzona dobrze, wciąga czytelnika, jednak pod koniec bardzo przyspiesza,  nie wiem, czy nie za bardzo, bo wiele rzeczy wyjaśnia się na raz, ale to wedle uznania :) Ja na przykład nie lubię, jeśli większość pozostaje niedopowiedziana. Książkę czyta się szybko, zwłaszcza jak zaczynamy się wkręcać w śledztwo Simran. Końcową część przeczytałam jednym tchem. Akcja nie jest rozwlekła, mimo że różne sprawy wychodzą na jaw powoli to sukcesywnie. Generalnie styl mi się podoba, potrafi zaciekawić czytelnika, przekazać konkrety. Zakończenie, jak dla mnie dość zaskakujące, co być może wynika z tego, że kompletnie nie byłam do tej pory w temacie.

Jeśli chodzi o okładkę to jest piękna, utrzymana w ciepłej kolorystyce, z twarzą indyjskiej dziewczynki, dodatkowo zdobiona jakby lakierowanym tłoczeniem ornamentów tzw "paisley", wewnętrzna strona okładki również zadrukowana jest tymże wzorem. Wg mnie okładka kontrastuje z dość brutalną treścią, zarówno w tematyce jak i...języku, autorka nie boi używać się mocnych słów.

Czy i komu polecam
Na pewno zainteresowanym tematem in-vitro i jemu podobnym, ale  nie tylko. Osoby niezorientowane zbytnio w temacie, jak ja dowiedzą się dużo, i cieszę się, że przeczytałam tą książkę, która uświadomiła mi z czym wiąże się indyjski "biznes" wspomagania rodzicielstwa. Polecam.
  
Ocena:
7 /10 

    Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera
   Co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię 


P.S.
Znacie tą książkę? Lubicie literaturę traktującą o tak kontrowersyjnych sprawach?
Ja osobiście tak, jak najbardziej, chętnie sięgam po takie, z których mogę dowiedzieć się czegoś nowego.
Pozdrawiam :)

03.11.2016

Henna Cassia #2- czy wrócę do henny?

Namaste ^^

Moi Drodzy, dziś wpadam na szybko z dawno obiecanym lekkim postem, niestety nie wyrobiłam się z postem o Diwali, więc dziś wrzucam ten temat, coby nie przedłużać ciszy w eterze, za co przepraszam. Ostatnio mam mnóstwo na głowie, stąd pewne opóźnienia. Jednak następnym razem będzie już o Diwali właśnie :) Przy okazji, że zaczął się nowy miesiąc, korzystając z okazji, chcę zapowiedzieć mini-serię na blogu, zaplanowaną do końca roku.

Jakiś czas temu postanowiłam po raz pierwszy zahennować włosy, o czym pisałam tutaj.
Obiecałam, że po kolejnym farbowaniu zdam relację. W odpowiedzi powstał dzisiejszy post.
Jesteście ciekawi, czy moje włosy polubiły się z henną? I jakie efekty uzyskałam przy powtórnym użyciu cassi? Jeśli tak, zapraszam do dalszej części posta.


Tak jak zapowiadałam w pierwszym poście, tym razem zabrałam się do tego trochę inaczej, a mianowicie: wszystko przebiegało zdecydowanie szybciej, bowiem, samo utlenianie skróciłam do niespełna dwóch godzin, zamiast całej nocy, krócej też trzymałam na włosach, bo 2 godziny.
Zanim zaczęłam spłukiwać pod prysznicem, namoczyłam włosy w misce wypełnionej letnią wodą, papka wówczas zmiękła i łatwiej było się jej potem pozbyć pod bieżącą wodą. Nie stosowałam już niczego przez kolejne 48 godzin.

I jak? To był strzał w przysłowiową dziesiątkę:) Jednak kolejnym razem, pokombinuje i cassię wymieszam od razu z lekką odżywką, by jak najbardziej ograniczyć przesusz. Ostatnio trafiłam na informację, by nie pozwolić papce całkiem zaschnąć, o wtedy jeszcze bardziej wyciąga wilgoć, zatem pomysł z odżywką wydaję się jak najbardziej na miejscu, tym bardziej, że jest to niby bezbarwna henna, więc nie wpłynie i tak na kolor, więc praktycznie, nie ryzykuję:)


Co zauważyłam, to widoczna orzechowa poświata na włosach. Co niekoniecznie mnie uszczęśliwia, aczkolwiek pasuję do mojego typu kolorystycznego, więc jest w ogólnym rozrachunku jest porządku. Jednak faktycznie, bezbarwność nie jest wcale taka oczywista, chyba że to wpływ letniego słońca, po części na pewno. W końcu doczekałam się blasku, choć nie był tak spektakularny, o jakim się naczytałam, ale to może kwestia wyższej porowatości moich włosów. Efekt takiego usztywnienia, teraz chyba trochę wcześniej się wypłukał, a także pogrubienia, nad czym nieco ubolewam. Być może zbyt mało razy stosowałam, by zauważyć długotrwałe efekty. W każdym razie na tą chwilę, przychylam się do zdania, że henna szybko się wypłukuje i trzeba ją stosować naprawdę regularnie, by uzyskać zadowalające efekty, co niestety jest nieco utrudnione dla posiadaczek włosów wysokoporowatych, jakie sama posiadam.

No i najważniejsze, jak tym razem sprawdziła się henna?
O wiele lepiej! Tym samym odpowiedź nasuwa się sama : Tak, pozostanę przy hennowaniu włosów cassią, kto wie, może kiedyś skuszę się na kolor.. aczkolwiek dopiero jak spadnie mi porowatość...Jednak moje włosy nie pałają zbytnią miłością do ziół, niestety :/ W pierwszym poście pisałam, że pierwsze hennowanie przesusza najmocniej, i faktycznie, za drugim razem było zdecydowanie lepiej, tylko nie jestem do końca pewna, czy to nie jest po prostu zasługa tricków, które zastosowałam tym razem ;)


Wspominałam też o wypadaniu włosów, teraz na szczęście jest lepiej. W niedalekiej przyszłość planuje post o czymś naturalnym, co  pomogło mi ograniczyć problem. Chcielibyście o tym u mnie przeczytać?

P.S.
Generalnie długo wahałam się przed użyciem henny, teraz już jestem w temacie, mogłam zorientować się w temacie, i cieszę się, że się w końcu zdecydowałam :) a Wy używacie hennę? Jeśli tak, to jakie macie ulubione patenty, tricki typu dodatki itp? Jak się sprawdza przy dłuższym stosowaniu? Jesteście zadowolone czy może raczej jest tak, że nie do końca Wam pasuje?
Ja spróbuję jeszcze raz, do trzech razy sztuka :)
Pozdrawiam! :)

 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

"Chłopczyce z Kabulu" (1) "Drzewo migdałowe" (1) "Dziewczyna z Bagdadu" (1) "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach" (1) "Emptines" (1) "Gang różowego sari" (1) "Indie. Miliony zbuntowanych" (1) "Kiedy księżyc jest nisko" (1) "Miejsce na ziemi" (1) "Oszpecona" (1) "Soraya" (1) "Tłumaczka snów" (1) "Trzy na godzinę" (3) "Tune Mere Jana" (1) "Tygrysie Wzgórza" Sarita Mandanna (1) "U stóp bogini" (1) "W kraju niewidzialnych kobiet" (1) "Zabić córkę" (1) "Źródła miłości" (1) Afganistan (3) aktorki Bollywood (1) Alepia (1) Aleppo (1) Amana Fontanella Khan (1) amla (1) Anita Nair (1) Anna Dereszowska (1) Aranżowane Małżeństwo (2) Atif Aslam (1) bacza pusz (1) balsam turecki (2) Bandi Chhor Divas (1) Bhai Dooj Indyjskie (1) Biblioteczka (20) Blue City (1) Bollywood (5) Bombay Bazaar (2) Buddyzm (1) cassia (2) Chitra Banerjee Divakaruni (2) ciało (2) Córka Indii (1) Czarne (4) czarne mydło (1) czarnuszka (2) Dabur (3) dasara (1) depilacja na olej (1) Dipawali (1) Diwali (1) Dokument/ Tv (4) Durga (2) durga puja (2) dussehra (1) Etnospa (1) Fitokosmetik (1) Ganesh Chaturthi (1) Ganesha (1) garba (1) gendercide (1) glinka błękitna (1) Gulabi Gang (3) Hachette (1) Hammam (2) handmade (1) henna (2) Hesh (1) hijra (1) hinduista (1) Hinduizm (6) Hindus (1) hinduski (1) Holi (1) Indi-Rabbia (10) Indie w liczbach (1) Indus (1) indyjski (1) indyjski makijaż (1) indyjskie imiona męskie (1) indyjskie imiona żeńskie (1) inspiracje (1) Irak (1) Islam (3) Jenny Nordberg (1) Joanna Nowicka (1) Jodhpur (1) Jyoti Singh Padney (2) kajal (1) Kali Puja (1) Kamila Shamsie (2) kanya puja (1) kasty (2) Kishwar Desai (1) Klinika Spalonych Twarzy (2) kurkuma (1) kwas solny (1) Lakhsmi (1) Lakshmi (2) Lakshmi Puja (1) Liebster Blog Award (1) Mahishasura (1) Malala Yousafzai (1) Małgorzata Lupina (1) Marginesy (2) masa solna (1) masaż (1) maska (1) masło do ciała (2) masło shea (3) Meltem Yilmaz (1) Michelle Cohen Corasanti (1) Michelle Nouri (1) Mister 2016 (1) muzyka (3) Nadia Hashmi (1) Najel (1) Namaste (1) Nawaratri (3) ocm (1) ode mnie (11) Ogłoszenie (2) olej z krokosza (1) olejowanie ciała (2) olejowanie paznokci (2) olejowanie włosów (3) Orientalne Sekrety Piękna (20) Orientana (3) Otwarte (1) Pakistan (2) Parwati (1) Pascal (1) pasta cukrowa (1) peeling (1) Planeta Organica (2) poczet bóstw hinduistycznych (3) Podstawowe Informacje (6) Podział administracyjny (1) Podział administracyjny Indii (1) posag (1) Prószyński i S-ka (1) Przedział dla Pań (1) Qanta A. Ahmad (1) rangoli (1) Rani Mukherjee (2) Rania Al-Baz (1) recenzja (34) Red Horse (1) Religie (6) rękawica Kessa (1) Rohan Rathore (1) Rohit Khandelwal (1) Różowy gang (2) Sampat Pal Devi (1) saraswati puja (1) sati (1) savon noir (2) Scott Carney (2) serum (1) Sikhizm (2) słoń (2) solah shringar (1) Sonu Nigam (1) społeczeństwo (4) SQN (1) Swati (1) syndrom indyjski (2) Syria (1) szampon (1) Świat Książki (1) Świat Literacki (1) Święta (2) Święte Krowy (1) Taj Mahal (1) Tradycje (1) Tradycje Indyjskie (13) tradycyjne ozdoby damskie (2) tradycyjne stroje damskie (2) tradycyjne stroje męskie (1) Tv (1) twarz (2) ubtan (2) Umi Sinha (1) Vatica (1) Veer- Zaara (1) Vidiadhar S. Naipaul (1) warny (1) Wielka Litera (4) William Dalrymple (1) wishes (2) włosy (9) Wydawnictwo Kobiece (2) Zabójstwo Honorowe (1) zapalenie okołomieszkowe (1) Zwiedzanie (3) (1)

Pinterest

Visitors

Flag Counter

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

"