22.12.2016

Życzenia bożonarodzeniowe + ogłoszenie

Namaste ^^
Moi Drodzy, ja tylko kilka słów. 
Wszyscy wiemy, jak ostatnie dni przed Świętami są wypełnione przygotowaniami, i jak cenny jest czas. 
Wobec powyższego, nie będę go dziś nikomu zabierać, i od razu przejdę do rzeczy, czyli do życzeń :)

Kochani z okazji Świąt Bożego Narodzenia, 
chciałam wszystkim złożyć tradycyjne życzenia, 
zdrowych i pogodnych świąt, spędzonych w cudownej, rodzinnej atmosferze. 
Niech te radosne chwile przyniosą ukojenie, i spokój ducha.
Nie spieszmy się, celebrujmy momenty, które dzielimy z najbliższymi.
Poczujmy prawdziwą magię świąt :)
Nowy Rok niech obfituje w sukcesy, zarówno te małe, jak i duże oraz spełnione marzenia.
Jeśli ktoś robi sobie postanowienia noworoczne- to wytrwania w nich :)




P.S.
W tym roku opublikuję  jeszcze tylko 1 post na blogu- z recenzją książki.
Więcej będzie się działo po Nowym Roku, pojawi się sporo recenzji książkowych i kosmetycznych, ale będę też poruszać konkretniejsze tematy, zgodnie z główną tematyką bloga. Ukaże się też zapowiadana jesienią mini seria, a co więcej? Wyjdzie w praniu, aczkolwiek mam wiele pomysłów na posty, wersji roboczych, więc będzie różnorodnie. Macie może jakieś życzenia, coś o czym chcielibyście przeczytać? Wezmę to pod uwagę przy planowaniu kolejnych postów.

Aha i jeszcze jedno! Zdecydowałam się założyć facebooka, w związku z powyższym zapraszam do lajkowania, komentowania itp. Póki co, nie wiele się tam dzieje, toteż zachęcam do interakcji. Na funpage'u, odzywam się odrobinę częściej, pomiędzy postami na blogu. Nie zrobiłam tego dla "żebrolajków", po prostu miło jest dostać odpowiedź zwrotną,  z tej drugiej strony.


Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku !!!

EDIT:
Moi Drodzy, niestety nie uda mi się opublikować dzisiaj obiecanego powyżej postu.
Pojawi się w najbliższym czasie :) Przepraszam za opóźnienia, i jeszcze raz

                                        Wszystkiego Najlepszego w 2017 Roku !!!





13.12.2016

Masło Shea waniliowe- Najel, recenzja + patent na rozgrzanie w jesienne wieczory

Namaste^^

Piękna kolorowa jesień dawno za nami, paskudny listopad już na szczęście- też. Teraz zaczyna udzielać się nam  świąteczna atmosfera. Mało to jednak przyjemny okres dla skóry, grube swetry itp, która potrzebuje wsparcia. I ja właśnie dziś z czymś takim- propozycją remedium na tą bolączkę. Nie dość, że działa świetnie, to jeszcze relaksuje zapachem, o ile jesteście fanami słodkich, cięższych zapachów. W tym wypadku wanilii, którą ja osobiście kocham 💛. Poniżej znajdziecie bonus- tytułowy patent na wyrównanie temperatury po powrocie do domu, po zimnym dniu.


Opakowanie- standardowy słoiczek;
Zapach- czyste masło shea z nutą wanilii, i to dość intensywną;
Konsystencja- zbita w kremowym kolorze, w temperaturze pokojowej, ale łatwo i szybko daje się rozpuścić, wtedy staje się żółtawym olejem;
Wydajność- wysoka, przez ponad miesiąc zużyłam nieco ponad pół opakowania;
Cena- dość wysoka, ale weźmy pod uwagę, ze to produkt eko, a te zawsze są droższe, dodajmy jeszcze świetną wydajność, i wcale nie wychodzi tak źle :)



Co zawiera?
Butyrospermum  parkii (shea*) butter*, parfum (fragrance)*, benzyl alcohol, limonene.
Czyste nierafinowane masło shea, zapach, konserwant.
* organiczne składniki  z certyfikowanych upraw.

Sposób użycia:
Ja początkowo robiłam tak, że za pomocą szpatułki wyskrobywałam odrobinkę, naprawdę nie trzeba dużo, po czym ogrzewałam w dłoniach, i kiedy masełko zmieniło konsystencję na bardziej płynną, pozostawiałam tłustą warstwę na dłoniach, i tak aplikowałam na ciało. Najpierw rozprowadzam ruchami głaskania, potem pociągłym ruchem w kierunku serca (zgodnie z techniką drenażu limfatycznego).

Jako, że robiło się już zdecydowanie zimno, wpadłam na inny pomysł aplikacji masełka, który doskonale sprawdzi się zwłaszcza kiedy  zmarzniemy popołudniem. Zatem, należy ogrzać masełko do płynnej konsystencji, porcję zeskrobanego szpatułką, co jest higieniczne, a my nie narażamy kosmetyku na nadkażenie, o co nie trudno przy codziennym wkładaniu rąk do opakowania) masełka umieszczam w szklanej miseczce/ talerzyku i stawiam na kubku gorącej herbaty/ kaloryferze na chwilkę (bo szybciutko topnieje), nabieram, pocieram dłonie, po czym wmasowuję w skórę. Naprawdę oszczędnie, nie chodzi o to, żeby ociekać olejkiem, tylko zaaplikować otulającą błyszczącą warstewkę. Skóra wchłonie tyle, ile potrzebuje, nie ma co przesadzać. Ciepły olejek nie tylko rozgrzeje zziębnięte ciało, ale wyższa temperatura powoduje otworzenie porów, co ułatwionej absorbcję składników odżywczych, dzięki czemu masło może lepiej zadziałać. Już sam automasaż podczas wcierania kosmetyku pobudza krążenie, dotlenia komórki, pomaga pozbyć się zbędnych produktów przemiany materii.




Zastosowanie i działanie:
Ciało, stopy- pięty, skórki i paznokcie, i uwaga, atopia poretinoidowa pod oczami, usta. 
Jak dla mnie, to multi kosmetyk, wiec tym bardziej cieszy wydajność ;)

No i najważniejsze,  jakie efekty pozwala uzyskać?
Oprócz tradycyjnego zastosowania, na ciało- jako balsam, sprawdza się świetnie, skóra jest nawilżona i natłuszczona, ma zdrowy blask a efekt jest długotrwały, nie tylko "od mycia do mycia", jeszcze rano, przy prysznicu czuć, nawilżenie. Muszę powiedzieć, że shea genialnie radzi sobie z suchymi skórkami przy paznokciach, skórki nie odczuwają nawet moczenie w acetonie przy manicure hybrydowym i ogólnie ze skórą dłoni, która nawet teraz, przy obecnej pogodzie wygląda zdrowo i nie jest szorstka. Co jest dla mnie szokiem. W akcie desperacji,podczas ogromnego podrażnienia w okolicach oczu, gdzie zastosowałam retinoid, masełko tak że dało rade, uśmierzając skutki uboczne głębokiego złuszczania. Polecam też także na usta, zarówno spękane jak i profilaktycznie, przed wyjściem  na zewnątrz. Nie odważyłam się zastosować na całą twarz, ze względu na wysoki stopień komedogenności.


Jak z wchłanianiem? 
Oczywiście pozostawia warstewkę ochronną, aczkolwiek o wiele mniej wyczuwalną, niż tradycyjna drogeryjna oliwka. Wilgotna warstwa nie pozostaje na długo. Generalnie wchłanialność oceniam na bardzo dobrą, o ile nie przesadzimy z ilością ;) Jeśli starannie wmasujemy produkt, nie ma mowy o tłustym filmie, który mógłby ubrudzić piżamy. Zdecydowana większość wchłania się, a to co pozostaje, to lśniąca i pachnąca skóra, nie mylić z tłustą.

U kogo się sprawdzi?
Masełko jest tak wszechstronne, że mogłabym powiedzieć u każdego, w myśl zasady dla każdego coś miłego ;) Poza osobami, które mają alergię na masło karite, oczywiście. Zapach jest dość intensywny, co może być plusem- jak dla mnie, jak również minusem, bowiem może on nie odpowiadać osobom, nielubiących aromatu wanilii.


Czy użyłabym ponownie?
Oczywiście :) To mój hit. Masełko shea to skarb natury, połączenie z jednym z moich ulubionych zapachów- to strzał w przysłowiową dziesiątkę :) aczkolwiek sklep oferuje jeszcze  wersję standardową bez dodatków zapachowych. Nierafinowane więc pachnie samym masełkiem.
EtnoSpa
                                       Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Etnospa
                                             Co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Moi Drodzy, Lubicie masło shea w pielęgnacji? Stosowałyście może tą wersję? Lubicie słodkie zapachy?Macie jakieś ulubione kosmetyki z tym właśnie składnikiem? Podzielcie się proszę opinią, chętnie poznam Wasze perełki :) Dobrem należy się dzielić ;) Sądzę, że skóra dłoni, po przedświątecznych porządkach, będzie wdzięczna za porcję tego masełka, wtartego w dłonie.
Pozdrawiam :)

12.12.2016

"Gang różowego sari"- Amany Fontanelli-Khan, recenzja

Namaste ^^
Kiedyś poruszałam już na blogu kwestię gulabi gang (różowego gangu) tym razem jednak, mam coś lepszego, bowiem recenzję książki, "Gang różowego sari"- Amany Fontanelli Khan, która jest w całości poświęcona przypadkowi gangu różowych, jak i samej założycielki Sampat Pal. Zapraszam do przeczytania poniżej :)


Jak zwykle, zacznę od informacji technicznych:
tytuł oryginału: "Pink Sari Revolution: A Tale of Women and Power in India"
tłumaczenie: Katarzyna Rosłan
wydawnictwo: Wielka Litera
rok wydania: październik 2013
ilość stron: 304

O czym jest książka?
Przede wszystkim o założycielce- Sampat Pal jak i  samej organizacji (jak powstała, rozrastała się, proces werbowania nowych członkiń. Skąd nazwa i różowy kolor).  Zanim jednak podejmą się, to szczegółowo sprawdzają wszystko, gromadzą dowody.
  "Nasza krew płynie zawsze za prawdę i sprawiedliwość- Różowy Gang".
Wpleciona jest także cała historia aresztowanej niesłusznie dziewczyny, oraz przebieg jej procesu. Cała sprawa zaś, nabrała rozgłosu. Kim jest Sampat? Możecie przeczytać w podlinkowanym wyżej poście, więc nie będę się powtarzać, uzupełnię po prostu o to, czego dowiedziałam się z książki. Mianowicie,  jaka właściwie jest szefowa gangu? Przez co przeszła w życiu, co ją wzmocniło i złożyło się na to, jaką osobą jest teraz? Poruszane są sprawy rodzinne, historie członków rodziny, a nawet dzieciństwo Sampat. Sporo przykładów, jak wiele zdołała dokonać. Wszystkiego dowiemy się  z lektury. Amana słowem kreśli portret różowej wojowniczki. Przy okazji postępowania sądowego, dowiadujemy się wiele o tym, jak się mają sprawy wśród rządzących, a nawet bardzo źle one wyglądają :( Sampat nie boi się mówić głośno o tym, jak działa indyjska policja. Na jak szeroką skalę prowadzona jest korupcja :( I przede wszystkim, dlaczego tak ciężko dojść jakiejkolwiek sprawiedliwości..?
Sampat Pal Devi- Bardzo konkretna kobieta, wspaniałą mówczyni, mówiąca donośnym głosem, a do tego ma w sobie coś, co sprawia, że wszyscy jej słuchają, kiedy ma coś do powiedzenia. Potrafi świetnie uargumentować swoje stanowisko, pozostawiając rozmówcę, zbitego z tropu, zażenowanego. Dobrze uzupełnia się ze wspólnikiem- Babujim, który "dodawał dyskusji wyrafinowania", ale daleko mu było do bezkompromisowości Sampat, która jest niebywale pewna siebie, co czasem zakrawa wręcz na zarozumiałość. Jest święcie przekonana o dobroci, którą nosi w sercu, co pozwala jej pomagać innym. Osoba z niezachwianym poczuciem sprawiedliwości.
'Trzeba zapomnieć o swoim życiu i zdobyć się na odwagę. Tylko w ten sposób ten kraj może pójść  do przodu."
Mimo, że wielu ludziom zaszła za skórę, niejednokrotnie jej grożono, to jednak cieszy się ogólnym szacunkiem społeczeństwa, zarówno ona jak  jej podopieczne. Współpracują z nią także tv i gazety choć ona odcina się od mediów, czym trochę sobie "grabi". Ma rozliczne kontakty, dzięki którym może rozwiązywać problemy osób, które się do nie zwracają. Pozostawała w dobrych stosunkach nawet z Sonią i Rahulem Ghandi, którzy namawiali ją do kandydowania w wyborach.
"Różowy gang również dużo osiągnął. Pomógł kobietom wywalczyć udział w życiu publicznym dodał im pewności siebie, nauczył, że i one mają władzę i głos"
Wrażenia
Książka jest napisana bardzo zgrabnie i czyta się szybko. Osobiście odnoszę wrażenie, jakbym siedziała i słuchała czyjejś opowieści, a nie czytała książkę. Bardzo sympatyczny styl :) Podoba mi się też to, że mimo wielu wtrąceń, retrospekcji, jest zachowany porządek. Autorka bardzo dba  to, żeby czytelnik się nie pogubił, wyraźnie zaznacza, na czym skończyła zanim odbiegła od tematu, żeby coś uzupełnić. W książce zamieszczony jest przebiegu całego procesu Sheeli, co dobitnie pokazuje, jak działa grupa Sampat, i jak bardzo ona sama jest stanowcza i nieustępliwa- wojownicza ;) Opowieść okraszona jest opisami, które działają na wyobraźnię, możemy poczuć się tak, jakbyśmy widzieli to wszystkie miejsca swoimi oczami.
Okładka, przeważa jaskraworóżowy kolor, w jaki ubrane są członkinie gangu. Dodam jeszcze, że materiał z jakiego wykonana jest okładka jest bardzo przyjemny w dotyku.
Na koniec, Amana zamieściła mnóstwo podziękowań ;)
Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Autorka porusza sporo kwestii  mających miejsce w indyjskim społeczeństwie (np problem małżeństw aranżowanych, i jeszcze gorzej- z miłości, system kastowy, z którego Sampat kpi). Książka na pewno sprawdzi się o osób zainteresowanych tematem Indii, a sam gang to ciekawostka, o której warto mieć pojęcie, bowiem zasługuje na to, by świat o nich wiedział. Gulabi Gang Zindabad !
Opinia  8/10 ☆

                          
                        Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Wielka Litera
                                          co nie ma wpływu na moją  subiektywną opinię


P.S.
Natknęliście się kiedyś na wzmiankę o różowym gangu? Czy u mnie na blogu, czy w ogóle?
Super, że kobiety się nie dają i radzą sobie, jak mogą, skoro nikt nie kwapi się do pomocy, muszą liczyć same na siebie. No i to akurat jest przykre, że jest jak jest :(
Pozdrawiam :)

05.12.2016

Dabur-olejek do włosów z czarnuszką do włosów osłabionych- recenzja

Namaste^^
Ostatnia już recenzja produktów marki Dabur, od sklepu Magiczne Indie. Tym razem jest to olejek do włosów osłabionych i z niszczonych, z czarnuszką.


Zapach: świeży, kwiatowy, podobny do maski z tej samej serii, tylko bardziej, hm, świeży
Kolor: lekko brązowy
Wydajność: spora, mi wystarcza łyżka stołowa na jedno olejowanie
Opakowanie: plastikowa przezroczysta buteleczka , o pojemności 200ml
Cena: 16zł

Skład: 
Canola Oil, Isopropyl Myristate, Pronus Amygdalus dulcis (sweed almond)oil, Parfum, Nigella Sativa (blackseed)seed extract, Rubus Fruticous (blac berry) extract, Persea graissima (avocado oil), Phytlanthus emblica (amla) fruit extract, Lawsonia intermis (henna) leaf extract, Olea Europea (olive) fruit oil, Elaesis guinneensis oil, phentyl trimethicone, Butyl Methoxydibenzoylmenethane, Rosmarinus officinalis oil, tocopheryl acetate, BHT Alfa-isomethyl ionone, Benzyl alcohol, butyphenyl methylopropional, citral, citronellol, geraniol, hexyl cinnamal, limonene, linalool, CI 61565 (D&c green ho.6), CI 26100 (D&C red Ho.17, CI 47000 (D&C Red Ho. 11)
Skład bogaty, mamy kilka olejów: bazą jest olej canola, czyli po prostu rzepakowy, tyle że pochodzący z Kanady, dalej olej słodkich migdałów, avocado, z oliwek, olejowca gwinejskiego/ palmy olejowej, z rozmarynu, ekstrakty ziołowe z czarnuszki, jeżyny, amli, henny. Na końcu sporo substancji zapachowych i barwników.



Stosowanie i działanie:
Aplikowałam 1 łyżkę stołową na ok 2 godziny. Olejek łatwo się domywa, nie pozostawiając tłustej warstewki. Po umyciu i wysuszeniu włosy nie są oklapnięte czy postrączkowane.
Przyznaję jednak, że u mnie nie zrobił efektu wow, już tłumaczę czemu, podejrzanymi są  zbyt treściwe oleje względem włosów o mojej porowatości, olej avocado i oliwa z oliwek mają wysoką zawartość kwasów nasyconych oraz z grupy omega 9, i trochę mniej z omega 6, takie konkretniejsze oleje są dobre dla osób z niższą porowatością, czyli takie, które np lubią się z kokosem:) Podczas gdy u mnie najlepiej sprawdzają się te o ostatniej grupy, czyli omega 3 (o czym pisałam np tutaj), im bardziej nasycony olej czy masło, tym większe prawdopodobieństwo, że nie sprawdzi się tak, jakbym sobie tego życzyła :( Przy dłuższym stosowaniu niestety, ale moje włosy się był bardziej szorstkie i łatwo się puszyły. Tak właśnie reagują głównie na oliwę :( na początku czyli przez pierwsze 2-3 użycia jest super włosy wyglądają jak prosto od fryzjera, cudownie lśnią, tak było i w przypadku tego olejku :) potem wraz  z kolejnymi użyciami czar pryska :( Zwolenniczki mocniej nasyconych olejów, z pewnością będą zachwycone efektem :)


Czy polecam?
Jak najbardziej, jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to dobór oleju do włosów zgodnie z porowatością, ewentualnie na ziołowe ekstrakty, będące tutaj substancjami aktywnymi. Aczkolwiek skład jest starannie dobrany do włosów osłabionych, wypadających. Zwłaszcza czarnuszka, rozmaryn, oraz indyjska amla i henna, od wieków cenione w pielęgnacji włosów, które pozwalają utrzymać w dobrej kondycji nie tylko same włosy, ale i skalp. Mawia się, że zdrowy skalp to zdrowe włosy, myślę że można to porównać do drzewa i jego korzeni w ziemi, jeśli ziemia jest kiepska uboga w mikro i makroelementy oraz sucha to to drzewo marnieje, analogicznie włos, który nie jest odpowiednio odżywiony, będzie osłabiony, łamliwy i najprawdopodobniej szybko wypadnie, a tego przecież nie chcemy.

Zdjęcie robione wieczorem, bez flasha, bezpośredni po suszarce



           

                      Za możliwość przetestowania produktu dziękuje sklepowi Magiczne Indie
                                          co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię  



P.S.
Kochane, znacie markę Dabur, lubicie, używacie? Podzielcie się swoimi perełkami w pielęgnacji włosów :) a jak u Was z olejowaniem? Lubicie się z tego typu pielęgnacją? Znalazłyście "swój" olej, który robi efekt wow?:) Ja ciągle testuję, i choć mam paru faworytów, ciągle nie jest to wymarzony efekt :(
Pozdrawiam :)

"Kiedy księżyc jest nisko"- Nadia Hashmi, recenzja

Namaste ^^
Ja dziś znowu z recenzją, tym razem "Kiedy księżyc jest nisko", i znowu akcja toczy się w Afganistanie. Zbieg okoliczności ;) aczkolwiek dawno nie sięgałam po książki, których akcja rozgrywała by się właśnie tam. Zatem teraz nadrabiam i przypominam sobie, jakie budzi emocje. Nie chcę już przedłużać, i czym prędzej przejść do recenzji, i podzielić się z Wami wrażeniami.


Na początek:
tytuł oryginału: When the Moon is Low
tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
rok wydania: kwiecień 2016

ilość stron: 392

O czym możemy przeczytać?
Głównych bohaterów jest dwoje Feriba i Selim jej syn. Na początku autorka opisuje życie Feriby od momentu, kiedy przyszła na świat, przez przykre dzieciństwo u boku macochy, aż po aranżowane małżeństwo i założenie własnej rodziny. Jednak nie wszystko jest przedstawione w czarnych barwach. Postać dziadka, dodaje otuchy młodej Afgance, podobnie jak teściowa. Małżeństwo, które nie było wymarzonym, okazało się lepszym, niż początkowo myślała. Miłość przyszła po ślubie. Feriba i Muhhamad wiedli szczęśliwy żywot, do czasu,  kiedy przyszli po niego Talibowie. Po śmierci męża mogła liczyć na pomoc przyjaciółki Raisy.
"Byliśmy ze sobą zrośnięci- maż i żona związani ze sobą nie małżeństwem, ale harmonią serc"
Od tej pory nic już nie będzie takie jak dotąd. Zaczyna się walka o lepsze życie, walka z przeciwnościami losu, i... z własnym sumieniem. Trudne decyzje, które należy podjąć. Na kartach książki, możemy obserwować także historię chłopczyka, który musiał bardzo szybko wydorośleć przechodząc przez przyspieszoną drogę do dorosłości. Nadia pięknie opisuje to, jak troszczył się o rodzinę, o matkę i rodzeństwo, jak wyrzekł się dzieciństwa w imię dobra rodziny.
"Matkę i syna  dzieliły wiek i rola, jaką odgrywali w rodzinie; łączyła ich natomiast chęć opiekowania się sobą nawzajem. Nawet gdyby mogli, nie chcieliby wiedzieć o pewnych rzeczach. Niektóre sekrety były dla nich ratunkiem.
Głównym wątkiem jest jednak pełna obaw tułaczka, ku odnalezieniu spokoju. Najpierw wspólna całej rodziny, a potem Selima, który samotnie musiał wiele w życiu wycierpieć.

Miedzy wierszami możemy wyczytać jak to jest na emigracji- opis przebywania Selima w  obozach, wśród pobratymców, gdzie też różnie bywało. Inną sprawą jest zarówno chęć pomocy uchodźcom innych- nieocenione wsparcie Hakana i Sinem w Turcji, jak i wyzysk- przemyt w zamian za paszport, który i tak został odebrany. Uciekinierzy  bardzo muszą na siebie uważać, nawet wśród swoich- historia z Saburem. Pobyt w drugim obozie, jest zupełnie inny, tutaj widać jak Afgańczycy łączą się w niedoli.
"Uchodźcy nie tylko uciekali z kraju. Musieli też uciekać przed sobą,  przed tysiącami nawracających wspomnień, które nie dawały o sobie zapomnieć. Zagojenie tych wszystkich ran wymagało sporo czasu."

Wrażenia
Książka podzielona na dwie części, z krótkimi rozdziałami. Czyta się bardzo szybko. Jest też pisana z perspektywy samej Feriby, jak również Selima. Przeczytałam ją na 3 razy, dokładniej mówiąc 3 wieczory, wierzcie mi, że najchętniej nie odkładałabym książki aż do rana. Przyznaję, że darzało mi się chwilę myśleć przed snem, o Feribie i Selimie. Mimo że książka porusza trudny temat, jakim jest uchodźstwo, to pozostaje w klimacie literatury pięknej, spisana jest przyjemnym językiem, ciepłym, a do tego takim prawdziwym. Nadia pisze od serca. Podoba mi się jej styl pisania, a podobno "Afgańska perła" jest równie dobra, wobec tego, z pewnością wpadnie w moje ręce prędzej czy później :) Czytaliście ? Akcja jest prowadzona bardzo płynnie, chronologicznie, nie wkrada się bałagan. Zakończenie pozostaje otwarte, jednak ciepło jakie bije z tej książki, pozwala mi osobiście wierzyć, w happy end ;)

Czy polecam?
Oczywiście, to książka dla każdego, napisana w bardzo przystępny sposób, ani się obejrzymy, a już książka dobiega końca. Do tego  bardzo na czasie- wątek emigrantów i problemów, z jakimi muszą się zmierzyć. Tak ważna kwestia w obecnych czasach.
Opinia
8/10 ☆ 

                     
Kobiece
                                   Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu,  
                                               co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię
            

P.S.
Znacie twórczość Nadii? Lubicie książki tego typu? Mieliście okazję przeczytać tą książkę autorki, bądź "Afgańską Perłę"?
Moi Drodzy, czy u Was też zima już się rozgościła? :) Oby na święta pogoda była podobna :)
Pozdrawiam :)

29.11.2016

Dabur- Czosnkowy szampon do włosów- recenzja

Namaste^^
Ostatnio miałam mały kryzys, więc teraz nadrabiam moją nieobecność, stąd gęsto u mnie z recenzjami. Będzie jeszcze parę w najbliższym czasie :) Dziś przedstawię Wam szampon czosnkowy Dabur.


Skład:
Aqua, Sodium Laureth sulfate, Cocamidopropyl betaine, Cocamide MEA, Dimethiconol emulsion, Glycol Distearate, Parfum, Sodium Chloride, Sodium PCA, Ethylene/Octene copolymer (and) Ethylene/Sodium Acrylate copolymer, Carbomer, Guar Hydroxypropyltrimonium chloride, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Magnesium chloride, Magnesium Nitrate, Methylchlorositothiazline, Methylisothiazolinanoe, Allium sativum (Garlic) extract, Lawsonia inermis (Henna) Leaf extract, PEG-90M, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Benzyl salicylate, Geraniol, Ctitronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
woda, środki powierzchniowo-czynne detergent z grupy siarczanów II gr, surfaktant amofoteryczny, substancja myjąca i emulgator o/w, emolient suchy, silikon nie zmywalny wodą, emolient i emulgator, zapach, chlorek sodu, humektant, kopolimer- stabilizator emulsji i kondycjoner- wygładza włosy, polimer, antystatyk zapobiega elektryzowaniu- stabilizator emulsji, wodorotlenek sodu, chlorek magnezu, konserwant/ sbst. chelatująca i regulująca lepkość, azotan magnezu, konserwanty,  ekstrakt z czosnku i henny, stabilizator emulsji,  humektant, pochodna wit E, zapachy.

Szampon zawiera dużo składników kondycjonujących, czyli poprawiających doraźnie wygląd włosów, a także wygładzających, dociążających, zapobiegających odparowywaniu wody- jednym słowem filmotwórczych. Niestety ekstrakty roślinne znajdują się pod koniec składu między konserwantami a zapachami, jednak ja wychodzę z założenia, że szampon i tak ma zbyt krótki kontakt ze skalpem i włosami, by zadziałać odżywczo. Tego typu skład traktuję trochę jak makijaż, który ma zapewnić dobry wygląd. Od odżywiania są maski, olejki i wcierki, prawda ?:)


Zapach: przyjemny, charakterystyczny dla szamponu, świeży
Kolor:
perłowy
Konsystencja:
gęsta
Wydajność:
potrzebuję 2 porcji, by umyć włosy
Opakowanie:
200ml, porządne zamknięcie
Cena:
13zł w sklepie Magiczne Indie

Działanie:
Jak dla mnie to taki pewniak, kiedy zależy mi na nienagannym wyglądzie włosów, nie jest to szampon do codziennego użytku jednak warto mieć taki 'must have'  na półce. Moje włosy po umyciu tym wyglądają jak po użyciu prostownicy, idealnie dociążone, sypkie i wygładzone, dzięki czemu mogę cieszyć się również blaskiem. - czyli efekt wow ! :)
 
Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę?
Na regularne oczyszczanie mocniejszymi szamponami, tzw rypaczami i peelingu skóry głowy. Jednak substancje filmotwórcze lubią się nadbudowywać i w skutku obciążać włosy. Jeśli dopuścimy do ich nawarstwienia się,  niestety, ale najprawdopodobniej dorobimy się strączków. Co ważne, nie demonizujmy tego typu substancji, po pierwsze sprzyjają one nam, chroniąc włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi, pomagają też zachować nawilżenie, zwłaszcza teraz jesienno-zimową porą. Nie bójmy się też obciążenia, przy odpowiednim żonglowaniu produktami, unikniemy negatywnych skutków takich jak nieświeży wygląd włosów. Wiele włosomaniaczek unika silikonów, ale tak to już z nimi jest albo się je kocha albo nienawidzi. Nic jednak nie zapewnia takiej ochrony włosom, jak powyższe. U mnie bezsilikonowa pielęgnacja kompletnie się nie sprawdziła, mimo dość cienkich włosów, przy czym wysokoporowatych, które szybko tracą wilgoć. Muszę wspomagać okluzję.
 ,

Czy polecam?
Tak, jak najbardziej choć jak to ze wszystkim bywa, nie u każdego się sprawdzi, aczkolwiek przy rozsądnym użyciu można uniknąć katastrofy, tak jak pisałam powyżej i cieszyć się z efektów, jakie pozwala uzyskać, szczególnie na włosach o wyższej porowatości. Pisałam przy okazji poprzedniej recenzji, że teraz przy mało sprzyjającej aurze mówię silikonom- tak. Grunt, by pamiętać o dokładnym i regularnym oczyszczaniu i będzie dobrze ;)


Wstrzeliłam się ze zdjęciami, kiedy zrobiło się biało :) Mam nadzieję, że na święta będzie chociaż tyle śniegu ;)

Magiczne Indie
                             Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie,
                                    co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Jak dbacie o włosy zimą? Sięgacie po konkretniejsze produkty, typu silikony i jemu podobne?
Ja świadomie z nich nie rezygnuję, bo wiem jaki mają potencjał, przy umiejętnym stosowaniu. Trzeba tylko znaleźć proporcje i częstotliwość dla siebie :)
Pozdrawiam :)

28.11.2016

"Chłopczyce z Kabulu"- Jenny Nordberg, recenzja

Namaste^^

Żadna pora nie sprzyja tak zaszywaniu się w pokoju z kocykiem, gorącą herbatką i przede wszystkim z książką w ręku jak jesień. Późna jesień, szczególnie po zmianie czasu na zimowy. Kiedy to jeszcze nie rozpoczęła się przed świąteczna krzątanina, a my mamy do dyspozycji długi listopadowy wieczór. Książka świetnie wpisuje się taki klimat, kiedy jesienna chandra daje się we znaki możemy przenieść się gdzieś daleko, zając myśli, oderwać się od trosk dnia codziennego. To ostatnio mój sposób na oswojenie brei za oknem, która często znajduje odbicie w nastroju. Dziś podzielę się z Wami opinią na temat książki- reportażu szwedzkiej autorki, dziennikarki i publicystki "Chłopczyce z Kabulu", tym samym zapraszam do przeczytania dzisiejszego posta poniżej. Warto wspomnieć, że jako pionierka zajęła się tematem, dotychczas nie badanym przez nikogo. Kilka lat zajęło jej zebranie i opracowanie materiału. Czytałam gdzieś wywiad ze Szwedką, w którym mówi, że pozostaje w kontakcie z bohaterkami swojej książki.


Tradycyjnie, na początek:
Garstka informacji technicznych
tytuł oryginału:  The Underground Girls of Kabul: In Search of a Hidden Resistance in Afghanistan
tłumaczenie: Justyn Hunia
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: maj 2015
ilość stron: 400

O czym możemy przeczytać?
Nordberg przedstawia historie kilku kobiet, które wcielały bądź nadal wcielają się w bacza pusz. Jenny porusza też wiele kwestii mających miejsce w społeczeństwie afgańskim, podejmuje też stosunek mieszkańców do stacjonowanie wojsk amerykańskich, organizacji ONZ. Ponad to rozpisuje się na temat genezy patriarchatu i problemów, jakie generuje opisuje, patu z rozwodami (historia Szukrii) oraz tożsamością płciową. Autorka zaczynała od zera, zbierając materiał trafia na opór, albowiem zjawisko bacza pusz- to biała plama, mimo że zdecydowana większość społeczeństwa wie o tym,  solidaryzują się, dając przyzwolenie społeczne. Mało tego Afgańczycy nie są zadowoleni nadmiernym zainteresowaniem Jenny. przede wszystkim szeroko opisuje bacza pusz, zaintrygowana tematem szuka odpowiedzi, drąży, co nie spotyka się z zadowoleniem mieszkańców. Po raz kolejny możemy przekonać się jak silne jest przywiązanie do tradycji i reputacja w społeczeństwie

Główną bohaterką jest była parlamentarzystka Azita, matka Manusz będącej jedną z  bacza pusz o imieniu Mehran. Azita  miała okazje odebrać porządne wykształcenie za czasów kiedy prym wiedli Rosjanie. W 1992 kiedy do władzy doszli mudżahedini, rodzina zmuszona była migrować do wioski Bohaterka podkreśla, że to był najgorszy okres w jej życiu. Wydano ją za mąż, żyła u boku strasznej teściowej. Jednak ambitna Afganka nie rezygnowała z edukowania zarówno rodziny męża jak i mieszkanek wsi,  dzięki czemu wzrastała jej pozycja społeczna, by w skutku zasiadła w parlamencie. Pozwala  córce by zaznała trochę wolności, sama byłą bacza pusz przez 10 lat, pomagając w sklepie, ale to nie jedyny powód, bowiem syn zapewniał prestiż zwłaszcza jako osobie publicznej,kiedy to wyborcy współczuli jej, że ma same córki. Kanwą książki jest kwestia bacza pusz, oraz stosunek do tego samych zainteresowanych, ich rodzin oraz generalnie zapatrywanie się społeczeństwa. Ile dziewczynek, tyle powodów, opinii. Generalnie, możemy podzielić je na dwie grupy, pierwsza to kiedy sytuacja zmusza do przebierania a druga to z wyboru.  Wśród każdej  bohaterek, praprzyczyny były inne. Nie wszystkie dziewczynki chciały tak jak, np Nima 10l. musiała pomagać utrzymywać rodzinę, bo ojciec był bezrobotnym narkomanem. Jej kolejne siostry czeka taki sam los .Szubrum też nie była zadowolona, bardzo buntowała się na wszelkie pozbawianie ja dziewczęcych  atrybutów, zwłaszcza włosów. Musiała pomagać matce rozwódce. Są też takie, które bardzo sprzeciwiają się powrotowi do kobiecości, czyli Nadir- 40latka pozostała 'wujaszkiem'. Ma nastoletnie wychowanki, nazywa je swoimi następczyniami. Nadir przekonuje je, że lepiej żyć poza społeczeństwem, niż być przez nie zniewolonym., Szahid- paramilitarna organizacja oraz  Zahra- Nigdy nie chce być kobieta,  chce stanowić sama o sobie. Początkowo chroniła tylko swoje siostry, po tym jak urodził się brat, rodzina kazała już jej zakończyć to, mimo że ojciec ją akceptował, to nie miał by nic przeciwko, żeby kiedyś wyszła za mąż jak normalna kobieta, ale ona ma inne plany, mówi, że ucieknie jeśli będą ją do tego zmuszać. Te ostatnie nazywają siebie wojowniczkami.

Co z tą reputacją?
I tu właśnie kłania się główna przyczyna przebierania dziewczynek. Poniżej zamieszczam cytat, który doskonale odpowiada na pytanie odnośnie presji na potomstwo płci męskiej w kulturze islamskiej:
"Kto jak nie syn otacza opieką swoich rodziców, gdy ci dożywają starości? Gdy rodzina musi uciekać przed kolejną wojną? W przypadku sporu bądź krwawego konfliktu z rodzina? W Afganistanie nie ma systemu ubezpieczeń społecznych, opieka zdrowotna jest w opłakanym stanie, a rzad prawa istnieją jedynie an papierze. Jest tylko bezrobocie, ubóstwo, niekończące się wojny. W takich warunkach liczba posiadanych dzieci płci męskiej jest wykładnikiem siły rodziny, zarówno w wymiarze finansowym, jak   i społecznym. Są oni polisą ubezpieczeniową. Emerytalnym planem oszczędnościowym. Bankiem".
To syn jest gwarantem, wsparciem finansowym a także społecznym, określa status kobiety jako dobrej matki i żony. Dlatego też czują nacisk, do skutku próbując powić syna, nie bacząc na stan  zdrowia. Niestety, śmiertelność okołoporodowa jest tu bardzo wysoka. Gorzej, kiedy rodzi się dziewczynka. "Głupia z urodzenia"-"noks-ul-akh"
 "Jedno dziecko przychodzi na świat, dysponując prawem własności i witane przez  całą społeczność. Drugie rodzi się z jedyna własnością, którą należy ściśle regulować i kontrolować: zdolność  do wydania na świat własnego syna"
Gdy na świat przychodzi syn, organizowana jest ceremonia "nasrah"- przyjęcie z prezentami dla chłopca i matki, będącej wzorem "ucieleśnieniem pomyślnego losu" dla rodziny męża, kiedy jednak wyda na świat córkę, mąż zostaje narażony na  pośmiewisko, nieudacznik z którego kpi nawet sama natura. Syn zapewnia prestiż,  ciągłość rodu i kapitału. Córka natomiast nigdy nie należy do rodziny, przechodzi spod opieki ojca na męża. Dlatego nie inwestuje się nawet zbytnio w edukacje dziewczynek, bo ona i tak odejdzie do domu męża i zajmie się prowadzeniem domu, wychowywaniem dzieci. Mało tego, zbyt wykształcona panna, nie jest wcale upragnioną partią, może ona mieć zbyt wysokie ambicje, być zbyt pewna siebie i samodzielna w myśleniu.
"W Afganistanie musisz zniszczyć własne wnętrze i przystosować się do społeczeństwa. Tylko tak można tu przeżyć"
Ciekawym jest, że w Koranie nigdzie nie jest sprecyzowane, co dokładnie czyni kobietę skromna pobożną i cnotliwą, co wygenerowało z kolei wiele rozbieżności w interpretacji wśród wyznawców. Nie ma też zorganizowanej hierarchii duchowieństwa. Mułłą może zostać praktycznie każdy, nawet niepiśmienny rolnik, który będzie przewodniczył modlitwom. Grunt, by cieszył się autorytetem mieszkańców wioski. Jednak wkraczając na temat religii, stąpa się po cienkim lodzie, bowiem wystarczy zakwestionować cokolwiek związanego choć a najmniejszym stopniu z religią, odebrane to jest jako obraza samego Allaha. Wszelkie dyskusje są wówczas ucinane. Mnogość i zawiłość hadisów pozwala na szerokie pole manewru w kwestii dowolnej interpretacji. Dlatego też sprawa bacza pusz jest różnie tolerowana, jedni mułłowie są przeciwko, inni jak najbardziej za.

Podsumowując, po co przebiera się dziewczynki?
Ze względu na pozycję w społeczeństwie, to przede wszystkim. Niektóre matki decydują się na taką przygodę dla córek, by zaznały one innego życia, wolności, by podbudowały poczucie własnej wartości. To pewnego rodzaju doświadczenie, które kształtuje charakter. Tradycja bacza pusz jest także niejako wspomożeniem szczęścia, znanym wśród lokalnej ludności, jest doradzanie nieszczęśliwym rodzicom, by przebrali jedną z córek, co ma sprawić w skutku, że następnym potomkiem będzie syn.

Czy to wszystko nie pozostaje bez wpływu na psychikę w kobiet?
Autorka pochyliła się i nad tym. Szeroko opisuje termin tożsamości płciowej. Możemy zaobserwować, że "udawanie chłopca", jest nie tylko obowiązkiem, jeśli potrzeba rąk do pracy, ale hartuje  charakter, pozwala zasmakować życia bez ograniczeń, jakie piętrzą się przed dziewczynkami. Niestety, niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy bycie bacza pusz trwa za długo. Czyli kiedy? Ciężko ując to w ramy czasowe, bowiem każda dziewczynka dojrzewa we własnym tempie, a często zdarza się, że żyjące jak chłopcy dojrzewają kilka lat później. No właśnie, jeśli dziewczynki powracają do swojej płci przed okresem dojrzewania, nie ma to negatywnych skutków. Problem jest kiedy ów czas przechodzą jako chłopcy, odrzucają płeć biologiczną. Wtedy jest ciężko. Jedna z bohaterek miała ogromny problem, by odnaleźć się w świecie kobiet,  w życiu żony i gospodyni. Kosztowała ją to wiele wysiłku i mimo że ostatecznie udało się jej wypełniać dobrze nowe role, to nie czuła się w 100 % kobietą. Kontrowersyjnym tematem jest wpływ wychowania na psychikę i tożsamość płciową. Warto dodać, że w tamtejszym społeczeństwie panuje dyskryminacja, małym dziewczynkom nie wyjaśnia się nawet różnicy pomiędzy płcią, chcąc by jak najdłużej były niewinne, nieświadome. Wojowniczki, czyli dorosłe bacza pusz, same mówią, że nie ma już odwrotu, jeśli sprzeciwisz się naturze, ta  ulega w końcu i dostosowuje ciało do umysłu.  Nie mają pewności kim są.
          "Płeć biologiczna to rzeczywistość; płeć kulturowa  to wolność i idee''
Wrażenia 
Podoba mi się, że na końcu umieszczony jest spis i rozwinięcie odnośników, plusem jest to, nie są bezpośrednio wplecione w tekst, co ułatwia czytanie i nie rozprasza, odciągając od tekstu głównego. Czyta się szybko. Widać, że autorka bardzo solidnie przygotowała się do napisania książki, podaje mnóstwo źródeł, gdzie wszystko jest szczegółowo opisane. Jenny Nordberg spisuje także swoje własne przemyślenia, będące wynikiem jej doświadczeń. Bardo merytorycznie napisana książka, która porusza wiele kwestii związanych z tradycją muzułmańską.

Okładka
Taka zwykłą prawdziwa, po prostu zdjęcie zrobione z zaskoczenia, najprawdopodobniej jednej z bacza pusz podczas zachodzącego słońca.

Czy i komu polecam 
Na pewno przypadnie do gustu osobom lubiącym reportaże oraz osobom zainteresowanym Afganistanem i tym, z czym musi się mierzyć ten kraj od wielu lat. Przyznaję, że dużo dowiedziałam się od autorki. Od dawna interesuję się tamtymi klimatami, ale temat jest tak złożony, że to kropla w morzu, wiele rzeczy pozostaje do odkrycia, poznania, dzięki czemu wciąż uczę się czegoś nowego. Książki takie jak ta, bardzo to ułatwiają. Poruszany jest też temat gender. Sporo też dowiadujemy się o samym islamie.
Opinia
8/10 ☆
Czarne

        Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu "Czarne",
     co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię 


 P.S.
Znacie tą książkę?
Interesujecie się problematyką Afganistanu lub generalnie konfliktami zbrojnymi w newralgicznych rejonach świata? Może jest jakaś książka która zapadła Wam w pamięci, a traktująca  o podobnych tematach, lub jakaś inna która Was poruszyła?

Aha, i jeszcze jedno, niestety nie udało mi się wdrożyć mini-serii na blogu w tym miesiącu :( Dlatego nie obiecuję teraz, kiedy dokładnie się pojawi. To będzie niespodzianka, w najbliższym czasie przewiduję jednak sporo recenzji :) Nie zapowiadam nic na grudzień, bo będę mieć sporo na głowie, a nie chcę potem wyjść na kogoś, kto nie dotrzymuje słowa. W ogóle przełom roku będzie dla mnie bardzo absorbujący, więc pewnie będzie trochę ciszej, aczkolwiek nie mam zamiaru znikać i posty z pewnością będą się pojawiać, nawet jeśli z mniejszą częstotliwością, to nie pozostawię bloga samemu sobie, postaram się przygotować coś, by mieć w zanadrzu:)

Pozdrawiam :)

22.11.2016

Dabur- Intensywnie regenerująca maska do włosów czarnuszką- recenzja

Namaste^^
Jesień to nie najlepszy czas nie tylko dla naszego samopoczucia ale także dla włosów, mimo całej miłości do wszelkich szalików, apaszek, wiadomym jest że ocieranie o nie, nie pozostaje bez wpływu na włosy. Dlatego też, włosy potrzebują dodatkowego wsparcia. Czas przeprosić się ze składnikami okluzyjnymi, zwłaszcza emolientami, silikonami, które zabezpieczają przed mechanicznymi zniszczeniami, wiatrem itp. Jesienią kiedy jesteśmy mniej odporni, często zdarzają się problemy z wypadaniem sezonowym. Niedawno dostałam  paczuszkę od sklepu Magiczne Indie W ramach współpracy miałam okazję przetestować kilka produktów do włosów, dziś przedstawię Wam jeden z nich, a mianowicie Intensywnie regenerującą maskę do każdego rodzaju włosów z czarnuszką. Z uwzględnieniem włosów słabych, wypadających, łamliwych. W nadchodzących tygodniach pojawią się kolejne recenzje.


 
Skład maski:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Propylene glicol, Parfum, Nigella sativa seed extract, Lawsonia intermin (henna) leaf Extract, Cetrimonium Chloride, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citirc Acid, CI77266, c.l.19140, c.l.16035, c.l. 42090
woda, alkohol tłuszczowy (czyli ten dobry, będący bazą emolientowych odżywek, a także jako emolient tłusty tworzy film zapobiegający utracie wilgoci, nawilża pośrednio- kondycjonuje wygładza, jako emulgator zapobiega rozwarstwianiu produkcie), humektant, zapach, ekstrakty z czarnuszki i henny, antystatyk, działa też lekko konserwująco zapobiegając nadkażeniom bakteryjnym, dalej wypełniacze mineralne, konserwanty i barwniki.

Co do składu, mimo że krótki, to nie należy on do całkowicie naturalnych, zawiera sporo barwników, 2 konserwanty, aczkolwiek przy produkcie z długim terminem ważności, musi być zakonserwowany dla bezpieczeństwa użytkowania. (Termin mojej maski kończy się w  marcu 2018). Wzbogacona jest ekstraktami z czarnuszki i henny, więc zbawienne przy problemie z wypadaniem włosów.  Blondynki powinny mieć na uwadze obecność henny, choć ja nie zauważyłam, póki co, zmiany koloru.

zapach: przyjemny kwiatowo- świeży, nie utrzymuje się na włosach 
kolor: zaskakujący :D ciemnozielony
konsystencja: gęsta, kremowo-galaretkowata
opakowanie: czarny słoiczek z grubego plastiku, o pojemności 500 ml + aluminiowe wieczko
cena: cena regularna w powyższym sklepie, to 27zł
wydajność: zabójcza :D
Stosowanie:
Nałożyć na świeżo umyte, odsączone z wody włosy i pozostawić na 10-15 minut, po czym spłukać. Lub wersja na bogato, zostawić na włosach nieco dłużej pod foliowym kompresem, co potęguje penetrację substancji aktywnych wgłąb włosa. Producent proponuje także kondycjonowanie całonocne, ja jednak nie pozostawiałam na całą noc, moje wysokoporowate włosy strasznie rozmiękają jak trzymam za długo produkt. Podobnie z olejami, które zmywam po kilku godzinach. Maska świetnie się spłukuje. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by pokryć włosy, przy tym aplikacja jest bardzo sprawna dzięki dobremu poślizgowi.



Działanie:
Nie obciąża włosów, ale zaznaczam, że ja nie stosowałam jej na skórę głowy, z uwagi na raczej cienkie włosy. Po zastosowaniu włosy nie puszą się, są zdyscyplinowane, wygładzone i błyszczą. Trzymałam 15-20 minut. Używam jej od nie dawna, ale chcąc czekać aż maska dobije dna recenzja ukazałaby się...za kilka dobrych miesięcy :D Właśnie zakończyłam wcierkę z  kozieradki, więc muszę dać chwilę wytchnienia włosom z kuracjami przeciw wypadaniu, więc za jakiś czas z pewnością pojawi się aktualizacja, w której uwzględnię wpływ na porost i wypadanie, aczkolwiek na tą chwilę włosy już mi tak nie wypadają :) Natomiast o właściwościach henny pisałam przy okazji hennowania tu. Moje włosy, co prawda nie pałają wielką miłością do ziół, ale tutaj nie widzę ich negatywnego wpływu.
Włosy bezpośredni po suszeniu suszarką, stąd lekki nieład xD 
Zdjęcie bez flasha

Jakie właściwości ma czarnuszka?
Ceniona już w starożytności, gdzie uważano że wyleczy wszystko oprócz śmierci, a zwana "złotem faraona". Nie na darmo, bowiem ma wiele właściwości zdrowotnych m.in  w chorobach układu oddechowego, ale nie o tym dziś, skupmy się na działaniu w kosmetyce, a wiec jeśli chodzi o skórę, to świetnie sprawdza się w leczeniu AZS, grzybicy, łuszczycy. Czarnuszka bogata jest w NNKT, rozkład procentowy tłuszczów, przedstawia się następująco: Omega 6- 60%, omega 9- 25%, i Omega 3-1%, poza tym znajdziemy sporo witaminy E, a więc jest świetny antyoksydantem, oraz biotynę czyli wit H, tak ważna dla włosów, a co za tym idzie przeciwdziała wypadaniu,  przyspiesza porost, zagęszcza, wzmacnia. Rewelacyjna dla osób, których włosy są matowe, łamliwe i przede wszystkim wypadające, łagodzi swędzenie spowodowane głównie stanem zapalnym.
atopowe zapalenie skóry (AZS), zmagają się z grzybicą, łuszczycą czy trądzikiem młodzieńczym.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html ma tez dobre
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html
W starożytności uważano, że czarnuszka "potrafi wyleczyć wszystko prócz śmierci"

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czarnuszka-zastosowanie-w-kuchni-i-kosmetyce-wlasciwosci-czarnuszki_39757.html



Czy polecam? 
Tak, świetnie wygładza włosy, są dociążone i wygładzone, co jest niebagatelne przy włosach z tendencją do puszenia się, jak moje właśnie. Produkt zapowiada się świetnie.

Magiczne Indie
                              Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Magiczne Indie
                                            co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię

P.S.
To nie jest moje pierwsze zetknięcie z firmą Dabur, ale było to jeszcze w czasach, zanim zaczęłam blogować. Lubicie indyjskie kosmetyki? Macie ulubione perełki? Mimo że bardzo cenią sobie kosmetyki naturalne, to nie stronię również od tych drogeryjnych, wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem. Jeśli coś mi nie szkodzi, to nie widzę powodu, by tego unikać.
Pozdrawiam :)

18.11.2016

Diwali- Święto Świateł

Namaste ^^
Kochani,  czy listopad też Was tak dobija? Odczuwacie spadek w motywacji do działania? Ostatnio przeczytałam, że "listopad to najboleśniejszy wrzód na dwunastnicy miesiąca", no i zgadzam się z tym jak najbardziej, dodatkowo też nieźle tłumaczy poślizg tego wpisu... No, ale w końcu publikuję post o jednym z najpiękniejszych świąt w kalendarzu hinduistycznym- Diwali. Co prawda dobiegło już końca w  Indiach, bo tego roku odbywało się w dniach 30 października- 3 listopada, ale na blogu i tak postanowiłam o tym napisać, to bardzo ważne święto w Indiach.

Diwali diyas
Czym w istocie jest Diwali?
Z sanskrytu, tłumaczy się dosłownie "rząd lamp"- dipa- lampa, awali- rząd, co ma związek z lampkami oliwnymi- diyas wykonanymi z wypalanej gliny, zapalanymi przed wejściem każdego z domów, symbolizujące zwycięstwo światła nad ciemnością i dobra nad złem, wiedzy nad ignorancją, nadziei nad rozpacza, a to wszystko ku czci bogini Lakshmi
Diya to mała lampka, zazwyczaj wykonane z gliny, za wkład natomiast służy Ghi lub olej oraz wełna/bawełna w roli knota. Czasami jest to szklanka wypełniona kolorową wodą, na to warstwa ghee (masło klarowane) z knotem z waty, chociaż  nie jest to polecane ze względów bezpieczeństwa. Diya często ozdobione są pachnącymi, suszonymi kwiatami.
Aczkolwiek należy wspomnieć, że Diwali obchodzą nie tylko hinduiści ale też sikhowie, dżiniści i buddyści w całej Azji Południowo-Wschodniej, nie tylko w Indiach ale i w Nepalu i na Sri Lance. Wg naszego kalendarza światło lamp wypada od połowy października do połowy grudnia. Data jest ruchoma, i każdego roku wypada kiedy indziej, w oparciu o kalendarz księżycowy. Diwali obchodzi się we wszystkich stanach, za wyjątkiem: Tamilnadu, Kerala, Karnataka, Goa i Andhra Pradesh  oraz przez Indusów mieszkających m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Australii.  W stanach południowych natomiast, jak powyższe oraz przez Tamilów mieszkających w Malezji, Singapurze, Sri Lance, RPA- Dipawali.

Geneza święta jest mocno zróżnicowana, w zależności od wyznania,  a mianowicie:
  • Dżiniści świętują osiągnięcia mokszy(wyzwolenie z systemu reinkarnacji) przez Mahavirę (założyciela religii);
  •  To dzień dla Lakshmi i Ganeshy jest syna Śiwy i Parwati- patron  sukcesu i niszczyciela zła oraz przeszkód. Czczony również jako bóg edukacji, wiedzy, mądrości i bogactwa.
  • powrót Pana Ramy wraz z żoną Sita i bratem Lakshmanem z 14 letniej emigracji, a po pokonaniu demona króla Ravana, na wzór witającej ich ludności  Ayodhi zapala się lampy olejowe i puszcza fajerwerki;
  • Buddyści wywodzący się z grupy etnicznej zamieszkującej nepalską Dolinę Katmandu w przeciwieństwie do większości buddystów, świętują Diwali wielbiąc Lakszmi.
  • Tego samego dnia wypada sikhijskie Bandi Chhor Divas (z pendżabskiego bandi-uwięziony, Cchor (shodh- uwolnienie, Divas- dzień) obchodzone na pamiątkę  uwolnienia szóstego Guru Hargobinda Ji i 52 innych królów z nim z fortu Gwlior, więzionych na rozkaz Jhangira
Sikh's Diwali

Pięciodniowe święto hinduskie, obchodzone jest odmiennie przez różne społeczności, jednak pomimo tego wspólnym punktem, jest celebrowanie radości i szczęścia. Światła witające Lakhsmi, są też symbolem pomyślności, natomiast  fajerwerki, wystrzeliwane po kolacji mają odstraszać złe duchy. Rodzina wymienia się prezentami, słodyczami, wzmacnia się więzi. Dipawali trwa tylko 4, a zaczyna się dzień wcześniej niż Diwali. W północnych Indiach trwa zawsze pięć dni i jest połączone z Nowym Rokiem hinduistycznym, w południowych (Dipawali) trwa cztery dni (Nowy Rok obchodzi się tu zwyczajowo na wiosnę).

Jak obchodzi się świąteczne dni?
Każdy dzień też ma swoją symbolikę, i teraz tak:
1 dzien Dhanteras to święto bogactwa. Ludzie przestrzegają postu do zachodu słońca. Jest to też ostatni dzień zakupów. Kupują nowe rzeczy do domu, sprzęty, samochody, posiadłości, biżuterię, rozpoczynają nowe przedsięwzięcia.  Jest to pomyślny dzień na rozpoczynanie nowych spraw. Teraz wiele firm korzysta Indian pierwszy dzień Diwali z okazji zakończenia roku podatkowego. Ten dzień ma też aspekt mitologiczny , bowiem obchodzone na cześć Dhanvantari lekarza bogów. Stąd czystość i higiena są niezbędne podczas festiwalu, charakterystyczne są  gruntowne porządki. Ważne też jest porządne wywietrzenie mieszkania, zapewniając tym samym cyrkulacja powietrza. Drugiego dnia festiwalu obchodzi się zabicie demona Narakasury przez Krisznę. Charakterystyczna jest poranna kąpiel z wonnymi olejkami (tak jak Krishna po boju z demonem ). Trzeci dzień  ofiarowany jest bogini Lakshmi, za jej hojną pomocy wobec wyznawców. W południowych Indiach istotna  jest poranna kąpiel,(przed wschodem słońca) poprzedzona masażem  z wykorzystaniem naturalnego oleju. Nieodłącznym elementem jest Lakshmi Puja- modlitwy przed udekorowanym ołtarzykiem, zgodnie z obrzędami. Ten właśnie dzień jest najbardziej rozświetlony, a wybuchy fajerwerków są najintensywniejsze. Czwarty dzień jest poświęcony  Bali, strąconemu do podziemi przez Vishnu, który jednak w odpowiedzi na hojność króla, dał mu lampę wiedzy i pozwolił wracać raz do roku na ziemię aby zapalić miliony lamp w celu rozwiania ciemność i ignoranci oraz by  rozpowszechnić blask miłości i mądrości. Piątego dnia,  Bhai/Bhaiya Dooj/ Yama Dvitiya siostry zapraszają swoich braci, do własnych domów na ucztę. Uważa się, że siostry karmiące braci własnoręcznie tego pomyślnego dnia obdarzają ich długim życiem. Piąty i ostatni dzień festiwalu Diwali Jest to ostatni dzień z pięciu dniowej Diwali. Legenda Bhai Dooj wedle legendy sięgającej ery wedyjskiej Yama (Yamraj Pan śmierci) odwiedził swoją siostrę Yamunę w tym dniu. Powiedział też, że każdy, kto odwiedza ją w tym dniu zostaną mu odpuszczone grzechy, osiągnie Mokshę/ ostateczne wyzwolenie. Siostry  w zamian obsypywane są prezentami, gadżetami i błogosławieństwem. Rodzeństwo celebruje wzajemną miłość, siostry dodatkowo naznaczają braci czerwonym znakiem na czole- tilak, by opędzić zły los, zanoszą dla nich modlitwy. Zwłaszcza w Pendżabie jest to wielki dzień.
Dzień przed rozpoczęciem Diwali czyli w tym roku 29 października, kobiety tworzą tradycyjne malowidła, zwane rangoli (z sanskrytu: ranga + avalli "pasmo kolorów" ) przed wejściem do domów. Rangoli to tradycyjna sztuka zdobienia dziedzińców i ścian domów indyjskich. Inaczej Alpana, Kolam. Używa się do nich nietrwałych materiałów (najczęściej piasku, ziaren zbóż lub kwiatów) będących symbolem nietrwałości świata, określanej słowem maja. Rangoli stanowią również bardzo ważny element świąt hinduskich, przede wszystkim Diwali. Tradycyjnym motywami są często  pawie, łabędzie, kwiaty, liany, owoc mango itd. Mają one chronić domowników i przynosić pomyślność. Barwniki zaś uzyskuje się z kory drzew, liści, indygo. Wzory usypuje się odęcznie za pomocą grubo zmielonej mąki ryżowej, białych kamieni, wapna tradycyjne wzory, która jest gestem dla drobnych zwierząt (mrówek, ptaków).Wierzy się, że chronią domostwa przed odwiedzinami złych duchów, które zostaną w labiryncie uwięzione dlatego też zawsze występują jako  zamknięte formy graficzne. Wzory są również zaproszeniem bogini Lakshmi do domu, wykonuje się je starannie, licząc, że przypodobają się jej, dzięki czemu zyskają sobie jej przychylność w zanoszonych modlitwach. Jako że w święta maja miejsce liczne odwiedziny rodziny, są niejako miłym  powitaniem także dla nich. Rangoli potrafią bardzo się różnić między sobą, bowiem od prostych jednowymiarowych wzorów poprzez cieniowane do wielowymiarowych i skomplikowanych. Często wykorzystuje się kwiaty czy ustawia świeczki, Warto wspomnieć, że w ten sposób ozdabia się też kąty w mieszkaniach.

Rangoli
Rangoli
Rangoli
Rangoli
Ttutaj filmik, na którym możemy zobaczyć jak tworzy się Rangoli:



Kali Puja
W Bengalu Zachodnim, w tym samym czasie obchodzone jest Kali Puja Jest to święto ku czci Kali (okrutna forma bogini Durga), dla której również zapala się lampki. Bogini ta przegania ciemności, rozprawia się z nieprawościami, oczyszczając swoich wiernych swoją miłością.. Kali Puja jest wykonywana w celu zmniejszenia ego i wszystkich negatywnych tendencji, które hamują postęp duchowy i materialny dobrobyt.

P.S. Ok, to by było na tyle. Mam nadzieję, że post, na który musieliście troszkę poczekać, okazał się interesujący. Przepraszam,  że pojawia się dopiero teraz, ale lepiej później niż wcale, prawda..? ;)
W tym miesiącu pojawi się sporo recenzji, i ostatnio zapowiadana przeze mnie niespodzianka- rozpoczęcie mini-serii, którą chcę poprowadzić do końca roku.  Mam tylko nadzieję, że uda mi się opublikować wszystko, co zaplanowałam.  Nie przewiduję póki co przerw i opóźnień ;)
Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

"Chłopczyce z Kabulu" (1) "Drzewo migdałowe" (1) "Dziewczyna z Bagdadu" (1) "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach" (1) "Emptines" (1) "Gang różowego sari" (1) "Indie. Miliony zbuntowanych" (1) "Kiedy księżyc jest nisko" (1) "Miejsce na ziemi" (1) "Oszpecona" (1) "Soraya" (1) "Tłumaczka snów" (1) "Trzy na godzinę" (3) "Tune Mere Jana" (1) "Tygrysie Wzgórza" Sarita Mandanna (1) "U stóp bogini" (1) "W kraju niewidzialnych kobiet" (1) "Zabić córkę" (1) "Źródła miłości" (1) Afganistan (3) aktorki Bollywood (1) Alepia (1) Aleppo (1) Amana Fontanella Khan (1) amla (1) Anita Nair (1) Anna Dereszowska (1) Aranżowane Małżeństwo (2) Atif Aslam (1) bacza pusz (1) balsam turecki (2) Bandi Chhor Divas (1) Bhai Dooj Indyjskie (1) Biblioteczka (20) Blue City (1) Bollywood (5) Bombay Bazaar (2) Buddyzm (1) cassia (2) Chitra Banerjee Divakaruni (2) ciało (2) Córka Indii (1) Czarne (4) czarne mydło (1) czarnuszka (2) Dabur (3) dasara (1) depilacja na olej (1) Dipawali (1) Diwali (1) Dokument/ Tv (4) Durga (2) durga puja (2) dussehra (1) Etnospa (1) Fitokosmetik (1) Ganesh Chaturthi (1) Ganesha (1) garba (1) gendercide (1) glinka błękitna (1) Gulabi Gang (3) Hachette (1) Hammam (2) handmade (1) henna (2) Hesh (1) hijra (1) hinduista (1) Hinduizm (6) Hindus (1) hinduski (1) Holi (1) Indi-Rabbia (10) Indie w liczbach (1) Indus (1) indyjski (1) indyjski makijaż (1) indyjskie imiona męskie (1) indyjskie imiona żeńskie (1) inspiracje (1) Irak (1) Islam (3) Jenny Nordberg (1) Joanna Nowicka (1) Jodhpur (1) Jyoti Singh Padney (2) kajal (1) Kali Puja (1) Kamila Shamsie (2) kanya puja (1) kasty (2) Kishwar Desai (1) Klinika Spalonych Twarzy (2) kurkuma (1) kwas migdałowy (1) kwas solny (1) Lakhsmi (1) Lakshmi (2) Lakshmi Puja (1) Liebster Blog Award (1) Mahishasura (1) Malala Yousafzai (1) Małgorzata Lupina (1) Marginesy (2) masa solna (1) masaż (1) maska (1) masło do ciała (2) masło shea (3) Meltem Yilmaz (1) Michelle Cohen Corasanti (1) Michelle Nouri (1) Mister 2016 (1) muzyka (3) Nadia Hashmi (1) Najel (1) Namaste (1) Nawaratri (3) Nocanka (1) Norel (1) ocm (1) ode mnie (11) Ogłoszenie (2) olej z krokosza (1) olejowanie ciała (2) olejowanie paznokci (2) olejowanie włosów (3) Orientalne Sekrety Piękna (20) Orientana (3) Otwarte (1) Pakistan (2) Parwati (1) Pascal (1) pasta cukrowa (1) peeling (1) pielęgnacja twarzy (1) Planeta Organica (2) poczet bóstw hinduistycznych (3) Podstawowe Informacje (6) Podział administracyjny (1) Podział administracyjny Indii (1) posag (1) Prószyński i S-ka (1) Przedział dla Pań (1) Qanta A. Ahmad (1) rangoli (1) Rani Mukherjee (2) Rania Al-Baz (1) recenzja (35) Red Horse (1) Religie (6) rękawica Kessa (1) Rohan Rathore (1) Rohit Khandelwal (1) Różowy gang (2) Sampat Pal Devi (1) saraswati puja (1) sati (1) savon noir (2) Scott Carney (2) serum (1) Sikhizm (2) słoń (2) solah shringar (1) Sonu Nigam (1) społeczeństwo (4) SQN (1) Swati (1) syndrom indyjski (2) Syria (1) szampon (1) Świat Książki (1) Świat Literacki (1) Święta (2) Święte Krowy (1) Taj Mahal (1) Tradycje (1) Tradycje Indyjskie (13) tradycyjne ozdoby damskie (2) tradycyjne stroje damskie (2) tradycyjne stroje męskie (1) Tv (1) twarz (2) ubtan (2) Umi Sinha (1) Vatica (1) Veer- Zaara (1) Vidiadhar S. Naipaul (1) warny (1) Wielka Litera (4) William Dalrymple (1) wishes (2) włosy (9) Wydawnictwo Kobiece (2) Zabójstwo Honorowe (1) zapalenie okołomieszkowe (1) Zwiedzanie (3) (1)

Pinterest

Visitors

Flag Counter

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

"