Dziś będzie o czymś, czego jeszcze u mnie na blogu nie było...a mianowicie wpis, który jest popularny raczej na blogach kosmetycznych, aniżeli takim, jak mój :D No i będzie sporo obrazków ;)
Czas na zmiany...
Myślę, że będzie się pojawiać więcej tego typu wpisów, coby blog nie pozostał do końca monotematyczny. Zawsze jakiś przerywnik, z serii "lekkich, łatwych i przyjemnych" przyda się, prawda? Jako, że od dawna eksperymentuję z orientalnymi sposobami pielęgnacji, to warto wspomnieć o tym tutaj, w końcu chcę, by było tu wszystko, co indyjskie. Henna niewątpliwie świetnie się wpisuje w temat.
To moja pierwsza styczność z henną, toteż nie bez powodu wybrałam wersję neutralną kolorystycznie, choć przyznam, że pomysł przyciemnienia naturalnego koloru włosów, (ale niestety obawiam się wypłukiwania i rudych refleksów, niestety kompletnie nie widzę siebie w tak ciepłych odcieniach) kołacze mi się z tyłu głowy, czasem mniej czasem bardziej się dopominając ;) No i cóż, nadszedł moment, by ten plan wcielić w życie...
Zdecydowałam się na Cassie firmy Swati. (ekspresowa wysyłka, świetny kontakt, swoją drogą).
Tak jak obiecałam ostatnio, dziś ciąg dalszy olejowej pielęgnacji, jako że poprzednio ograniczyłam się tylko dowłosów, to tym razem zajmiemy się resztą ciała.
Zatem... jak jeszcze korzystać z dobrodziejstwa natury, jakim są m.in oleje? Jak się zaraz przekonacie, oleje właśnie, maja całkiem szeroki wachlarz zastosowań, zapraszam do zapoznania się z tematem:
Pozostałe zastosowanie olejów w pielęgnacji ciała:
Stosowanie olejów na twarz:
Solo z kroplą nawilżacza np kwasu hialuronowego, uprzednio zmieszanego na dłoni bądź razem z ulubionym kremem, do którego wkraplamy odrobinę olejku. Tu sprawa jest o wiele bardzie skomplikowana niż dobór oleju do włosów, ponieważ źle dobrany olej wyrządzi więcej szkody niż pożytku na naszej cerze, która szybko się zbuntuje i w odpowiedzi zareaguje pogorszeniem stanu cery- zapchaniem i wysypem zaskórników czy zmian trądzikowych. Ja osobiście miałam dwie takie nieudane próby i z dalszych eksperymentów zrezygnowałam, ale wiele blogerek jest bardzo zadowolonych z takiego zabiegu, mało tego, deklarują, że już nie powrócą do drogeryjnych kremów.
OCM- (oil cleasing method) Kolejnym zastosowaniem olejów w pielęgnacji a twarzy jest ocm, czyli metoda oczyszczania twarzy olejkami, nie polecana jednak do cery naczynkowej, która nie lubi rozgrzewania i tarcia oraz wybitnie trądzikowej (w przypadku której w ogóle należy powstrzymywać się od dotykania twarzy, by nie roznosić sobie bakterii), zwłaszcza w zaawansowanym stadium trądziku (który wymaga leczenia farmakologicznego, oleje za słabo domyte dodatkowo utrudniają wchłanianie substancji leczniczych np z maści). Na czym dokładniej polega? Mieszanka olejowa, złożoną z olejku bazowego, najczęściej rycynowego oraz drugiego oleju, ma za zadanie usunąć z twarzy to wszystko, co się na niej przez cały dzień nagromadziło tzn sebum, pot, kurz, martwy naskórek czy wreszcie makijaż, w myśl zasady 'podobne rozpuszcza się w podobnym", chętnie łączy się z sebum, jednocześnie nie pozbawiając naskórka jego płaszcza hydrolipidowego w przeciwieństwie do żeli, które zawierają detergenty zmywające nie tylko zanieczyszczenia ale także naturalną warstwę ochronną skóry. Jak wygląda ocm? Na zwilżoną skórę nakładamy olejki, wykonujemy masaż po czym przykładamy do twarzy ściereczkę wcześniej zanurzoną w ciepłej wodzie, czekamy chwilę po czym czynność powtarzamy, olej ścieramy, na koniec opłukujemy twarz chłodną wodą, w celu jej ukojenia i domknięcia porów. Ogólnie jest to dość ryzykowna metoda, musimy doskonale poznać naszą skórę, zanim zdecydujemy się na ocm i liczyć się z tym, że niekoniecznie się u nas i tak sprawdzi. Trzeba uważać, by nie przedobrzyć ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to owszem skóra odwdzięczy się zdrowym kolorytem, uspokojeniem, uregulowaniem produkcji gruczołów łojowych- zlikwiduje błyszczenie no i ogólnie nabierze dobrej kondycji bo będzie czerpać z olejów to, co najlepsze. Mimo wszystko, ja tej metody nie testowałam i próbować też nie będę ;) Oczywiście, dostępne są w sklepach z półproduktami-gotowe olejki myjące "na zimno", zatem zawsze to jakaś alternatywa dla zainteresowanych.
Dla naszpikowanych chemią , slsami i potencjalnymi podrażniaczami- płynów do kąpieli, alternatywą jest dodanie oleju do wanny cieplej wody. Żeby wzbogacić naszą kąpiel o wartości aromaterapeutyczne, możemy dodać ulubionego olejku eterycznego. Po takiej kąpieli (nie trwającej więcej niż 20 minut) będziemy nie tylko zrelaksowane ale także nasza skóra będzie zadowolona nie krzycząc o balsam, po wyjściu z wanny, bo dostanie solidną dawkę nawilżenia w postaci dodatku 2-3 łyżek oleju. Może być np zwykła oliwa z oliwek. Tylko szkoda tej piany, prawda? ;)
Od zawsze miałam problem ze skórą po depilacji, nie pomagały peelingi, dezynfekcja ałunem, balsamy czy maść z wit A. Kiedy po raz kolejny usiadłam przed komputerem w poszukiwaniu pomocy n/t podrażnień po depilacji, i tych przeklętych "czerwonych kropek" natknęłam się na pomysł zastąpienia pianki/ mydła olejem..Bardzo się zdziwiłam ale stwierdziłam, że czemu by nie spróbować, nic nie stracę a oleje są niezłe w pielęgnacji ciała. I tak sporządziłam mieszankę oliwki dziecięcej z kilkoma kroplami bakteriostatycznego olejku z drzewa herbacianego. I wiecie jaki efekt? Zaskakujący, jak dla mnie:) Od tamtej pory używam tylko olejków do depilacji i jestem zadowolona. Dodatkowo stosuję też krem Pilarix i moje problemy po depilacyjne znacznie się zmniejszyły. To był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Polecam wypróbować Wam ten sposób :)
Borykasz się z łamliwością paznokci i ogólnie ich wątłą kondycją? Odżywki drogeryjne nie przynoszą spektakularnych rezultatów? W takim razie wypróbuj olejowanie paznokci. Należy przygotować sobie w tym celu mieszankę olejów, przelać do czystej buteleczki i dwa razy dziennie nanosić na paznokieć oraz pod niego, nie zapominając o dokładnym wsmarowaniu olejku w skórki.. Paznokcie będą rosły zdrowsze, mocniejsze i bardziej odporne na wszelkie urazy mechaniczne, jeśli lubicie długie paznokcie to szybciej je zapuścicie i dłużej utrzymacie:) Zadziorki wokół paznokcia odejdą w zapomnienie, mało tego, nawet mechaniczne usuwanie narastających skórek stanie się rzadkością. A propos, muszę wrócić do tego zabiegu, zwłaszcza teraz, kiedy dłonie narażone są na zimno na dworze i suchość w okresie grzewczym.
Tutaj polecam rozbudowanywątekna wizażu, a tutajFAQ. Ja ograniczę się tylko do potwierdzenia skuteczności olejowej pielęgnacji paznokci i zamieszczam, w tym celu zdjęcie moich paznokci poniżej.
P.S. Powiedzcie, kochane czy stosujecie oleje w Waszej pielęgnacji? Jeśli tak, to która z metod jest Waszą ulubioną? Jeśli o mnie chodzi to zdecydowanie prym wiedzie depilacja na olej no i czasem lubię wlać trochę olejku do kąpieli. Za to oleje na twarz nie sprawdziły się w żadnym z wariantów, natomiast ocm, na starcie sobie odpuściłam. Pozdrawiam! :*
Zastanawiałyście się może kiedyś, czemu Induski zawdzięczają piękne i zdrowe włosy, lśniące niczym tafla?
Pomijam tutaj rasę, będącą wynikiem przystosowania do życia w danej strefie klimatycznej, co nie pozostaje bez wpływu na cechy charakterystyczne dla mieszkańców danego obszaru (w przypadku jednej z 9 ras- indyjskiej to ciemniejsza karnacja, czarne oczy i włosy). Czynnikami zewnętrznymi, warunkującymi charakterystykę danej populacji są głównie wilgotność, temperatura i nasłonecznienie. Dość geografii ;) Przejdźmy do sedna:
Nie od dziś wiemy, że mieszkanki Indii czy Bliskiego Wschodu są mistrzyniami w pielęgnacji swojego ciała. Wiecie co jest w tym najlepsze? Nie tylko efekty, jakie uzyskują ale też to, że korzystają one zazwyczaj z dobrodziejstw natury. Jednym z nich jest olej a jak olej to i olejowanie ciała, poczynając od włosów, poprzez twarz aż do kąpieli z dodatkiem olejów, ale o tym następnym razem, dziś skupię się tylko na włosach. No więc, sekret nieskazitelnych włosów Indusek tkwi głównie w olejowaniu, które jest niemal rytuałem, praktykowanym w indyjskim społeczeństwie od wieków. Jako że jest to coraz popularniejszy sposób, znany także coraz szerzej u nas, to na pewno wiecie, o czym mowa i zapewne większość z Was miała styczność z olejem i jesteście pewnie mniej lub bardziej zadowolone.
Czemu służy olejowanie włosów?
Olejowa pielęgnacja jest remedium na zniszczone oraz suche, również z natury włosy.
Co nam daje systematyczne namaszczanie włosów olejkami? Same plusy, takie jak: nawilżenie, elastyczność, sprężystość, wygładzenie, włosy są odżywione i zdyscyplinowane oraz dociążone bowiem odpowiedni olej pomoże ograniczyć puszenie. Olej jest naturalnym emolientem, czyli bardzo ważnym składnikiem pielęgnacji, który tworzy warstwę okluzyjną i zapobiega odparowywaniu wilgoci z włosa, chroniąc jednocześnie przed wpływami zewnętrznymi. Oleje poprawiają nie tylko wygląd włosów ale świetnie wpływają na skalp czyli fabrykę naszych włosów, dzięki temu włosy rosną zdrowe i odżywione. Ponadto oleje pomagają walczyć z łupieżem, czy wypadaniem włosów. Aha i jeszcze jedno, bo to jeszcze nie wszystko, oleje nie działają doraźnie tylko długofalowo, systematyczne nakładanie oleju przyczynia się do totalnej regeneracji włosów.
Dzisiaj mam dla Was porcję pomysłów, na piękną zdrową skórę. Tematem przewodnim będą maseczki, które sama z powodzeniem stosuję i polecam:)
Hinduski słyną nie tylko z cudownych włosów ale także z promiennej, gładkiej cery, co zawdzięczają głównie maseczkom właśnie. Osobiście muszę wypróbować jeszcze kilka produktów, np proszek z sandałowca zatem kiedyś pewnie zaktualizuję tego posta o własne wrażenia ;)
Większość przepisów opiera się na kurkumie, miodzie i mleku, także z dodatkiem ziół indyjskich.
Czemu akurat te składniki cieszą się taką popularnością?
Ze względu na wspaniałe właściwości, antybakteryjne, nawilżające, odżywcze.
Miód- bogactwo cukrów i witamin oraz mikro i makroelementów czy enzymów czyni go kosmetykiem uniwersalnym, ponieważ zarówno odżywia, nawilża, koi, wzmacnia, działa silnie bakteriostatycznie, przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo, regeneruje naskórek, wspomaga gojenie. Miód też jest dobry dla cery trądzikowej albowiem prócz bakteriobójczych właściwości posiada także złuszczające, co z kolei zapobiega powstawaniu zaskórników . Na koniec dodam tylko, że już Kleopatra wiedziała, co dobre, stosując miód, mleko ;)
Mleko- obfituje ono w lipidy, witaminy i proteiny, które razem z wapniem dobrze wpływają na syntezę kolagenu. Kwas mlekowy zwęża pory, lekko wybiela i złuszcza skórę. NNKT działają natłuszczająco, wygładzają skórę. Mleko także wykazuje działanie przeciwzapalne, łagodzi i pielęgnuje.
Kurkuma- najsilniej działający składnik maseczek.Silnie oczyszcza, redukuje stany zapalne i przebarwienia oraz hamuje powstawanie trądziku. Działanie antybiotyczne. Wygładza i rozświetla cerę przywracając jej blask i zdrowy koloryt.
Przejdźmy do konkretów;)
Zdradzę Wam mój przepis na maseczkę z kurkumy:
2 płaskie łyżki mąki pszennej
1/4 łyżeczki kurkumy (Uwaga! Nie przekraczamy tej ilości, bo będzie problem z domyciem żółtego zabarwienia skóry;))
1 płaska łyżeczka płynnego miodu
1 płaska łyżeczka świeżego mleka
Trzymać na twarzy 10-15 minut ale ja zmywam raczej po 20-30 minutach ciepłą wodą, na koniec by domknąć pory lubię ochlapać twarz zimną wodą i przetrzeć wyciągiem z żywokostu, który przechowuje w lodówce.To taki mój ulubiony tonik diy ;) Jest jeszcze 1 popularny w internecie przepis, z którego jeszcze nie korzystałam. Wygląda następująco:
2 łyżki kurkumy (!) z dodatkiem miodu i maślanki (może też być jakiś inny mleczny produkt, chodzi o ten cały kwas mlekowy). Tak przygotowaną gęstą pastę trzymać na buzi 30-40 minut, nakładać co drugi dzień podczas miesięcznej kuracji. Podobno już po tygodniu można zauważyć dużą poprawę i wyciszenie cery. Minusem jednak jest zażółcenie skóry :/
Jako ostatnią opisze pastęubtan
Czyli tradycyjny peeling organiczny, stosowany w dużej mierze przez przyszłe panny młode, przed ceremonią ślubną. Pozwala on uzyskać nieskazitelną skórę, by w tym szczególnym dniu mogła cieszyć się aksamitną promienną skórą. Przepisy różnią się między sobą dodatkami, które są dobierane specjalnie dla indywidualnych potrzeb skóry. W każdym bądź razie, bazą ubtanu jest:
mąka gram lub besan
kurkuma
proszek z drzewa sandałowego
mleko
często jednak dodaje się również:sok z cytryny/ limonki, celem rozjaśnienia cery, wodę różaną, która świetnie nawilża i tonizuje, oleje np kokosowy, świetnie zmiękcza, migdałowy czy choćby oliwę oliwę a także zioła np neem, który podobnie jak sandałowiec leczy infekcje, odświeża, łagodzi podrażnienia i alergię.
Przejdźmy do kolejnej maseczki, tym razem już bez kurkumy ;)
Potrzebujemy aż dwóch składników, soku z połówki cytryny oraz 2 łyżeczek miodu:)
Taką miksturkę nakładamy, wmasowując w twarz i pozostawiamy na 10-15 minut, pozwalając by maska stwardniała (najlepiej nie rozmawiać w tym czasie, tylko się zrelaksować) po czym zmywamy okrężnymi ruchami, zimną wodą, wykonując przy okazji delikatny peeling. Ta maseczka zapewni nam zdrowy blask i piękny koloryt cery plus niesamowite wygładzenie skóry :)
Jeśli już przy gładkiej skórze jesteśmy, to muszę koniecznie wspomnieć o depilacji pastą cukrową, mimo że w krajach Orientu już od wieków kobiety korzystały z tej metody, to u nas w Europie nie jest popularna na taką skalę jak tam. Jeśli chodzi o mnie to kiedy się o niej dowiedziałam i metodą prób i błędów przybliżałam się coraz bardziej do idealnej konsystencji, natrafiłam w internecie na świetny filmik, istne vademecumpasty cukrowej! Jestem absolutnie nią zachwycona! Skóra na długo pozostaje gładka i bez większych podrażnień, a ogólnie mam dużą skłonność ku temu :/
Odsyłam Was do filmiku, gdzie Antyweszka wszystko świetnie tłumaczy co i jak:
( filmik umieszczam oczywiście za zgodą autorki :*)
Ja ograniczę się tylko do szybkiego podania przepisu:
2 szklanki cukru
1 cytryna
woda, tyle samo objętościowo co soku z cytryny
Chociaż ja ostatnio zrobiłam z połowy porcji i tez było ok :)
I jak Dziewczyny?
Robicie sobie podobne mikstury? Może stosowałyście kiedykolwiek kurkumę w pielęgnacji, jeżeli tak, to czy potwierdzacie jej skuteczność? Ja jestem zadowolona.
Jakie są Wasze ulubione maseczki? Macie jakieś swoje pewniaki, bez których nie wyobrażacie sobie pielęgnacji? Jeśli o mnie chodzi to w miarę regularnie stosuję tę z kurkumą, no i kilkakrotnie robiłam tą z cytryną. A co z pastą cukrową? Jak wrażenia? :) Ja należę do tej części, która pokochała tę metodę depilacji, mimo że z nią tyle zachodu, ale naprawdę warto! Próbowałam już wszystkie metody depilacji oprócz lasera, i 'cukrowanie' zdecydowanie najlepiej się sprawdza na mojej wrażliwej skórze. Polecam, śmiało podzielcie się ze mną swoimi sekretami na piękny wygląd;)
P.S.
Wkrótce kolejna część z tego cyklu, następnym razem będzie o włosach. Edit: post o włosach-tutaj
Namaste^^
Dziś opowiem Wam trochę o kobiecych ozdobach indyjskich, które chętnie są tak obficie noszone.
Co ważniejsze, to nie tylko kaprys pięknych Hindusek, które po prostu chcą wyglądać jeszcze lepiej, zwłaszcza podczas ceremonii zaślubin. Tutaj kryje się tradycja, tak silna w Indiach.
Hinduski są piękne ale wg wierzeń, to dopiero dodatki tworzą spójna całość, co tłumaczy to bogactwo zdobień. Zatem zapraszam do zapoznania się z tematem:
Będzie też dużo obrazków ;)
Po pierwsze, w wolnym tłumaczeniu solah sringa {sola szringar} znaczy 16 ozdób.
Pójdźmy dalej, w słowie shringar kryje się 'shri' czyli jeden z przydomków bogini Lakshmi, patronki bogactwa, piękna, szczęścia i dobrobytu.
Dlaczego akurat 16? Ano dla kobiety ta liczba ma szczególne znaczenie, otóż mitologia indyjska mówi o analogii pomiędzy fazami Księżyca a cyklem menstruacyjnym kobiety. Księżyc natomiast ma duże Znaczenie w hinduizmie.Dzień ślubu jest to najważniejszym w Życiu kobiety, kiedy to z dziewczyna wkracza do świata kobiecości. Kwestia rytualnego zdobienie kobiecego ciała sięga już starożytności. Ich obecność podczas ślubu ma przynieść pomyślność młodemu małżeństwu. Bogate zdobienia celebrują piękno i boskość kobiety, nadając jej niebiański wygląd tym samym pragnąc przypodobać się Lakshmi {Lakszmi} i wyprosić u niej co najlepsze na nowej drodze życia.
Dziś mam dla Was temat lekki i przyjemny i coś do pooglądania :)
Zajmiemy się tradycyjnym indyjskim make up'em, który może być bardzo prosty, uzyskany poprzez roztarcie kajalu aż po ślubny ten bardzo kolorowy i intensywny, aczkolwiek niezmiennie piękny.
Już odpowiadam, to nic innego jak mieszanka sproszkowanych ziół i odrobiny oleju czy masła ghee . W postaci sztyftu, proszku czy pasty, od wieków służący do ozdabiania przez kobiety Orientu ale także mający właściwości lecznicze oraz znaczenie symboliczne. Prosty w użyciu kosmetyk, nanoszony na dolną linię wodną oka oraz wewnętrzną linię górnych rzęs.
Kosmetyk powszechnie stosowano już w starożytności w Azji Południowej, na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej, zarówno przez kobiety jak i mężczyzn oraz dzieci. Zależnie od rejonu świata inaczej nazywany i różniący się nieco składem. Np w starożytnym Egipcie mieszany był ze szmaragdowym barwnikiem.
Dlaczego kajal cieszy się nie przerwanie od wieków taką popularnością?
Otóż ze względu na właściwości:
* ochronne: w warunkach silnego promieniowania słonecznego, chroni wzrok odbijając promienie uv, a także zapobiega zanieczyszczeniom oczu pyłem czy piaskiem;
* lecznicze: zmniejsza podrażnienie i i koi niczym krople do oczu, te kajale z dodatkiem kamfory chłodzą oczy;
* pielęgnacyjne i estetyczne: wybiela białko oka, obkurczając naczynia krwionośne, co daje efekt pięknego kontrastu, zwłaszcza z ciemną obwódką tęczówki. Odpowiednio dobrane oleje w składnie dobrze wpływają na kondycję rzęs.
* Dla
Hindusów kajal to nie tylko kosmetyk.. Wg wierzeń posiada bowiem moc ochrony
dzieci przed przeklęciem ich przez "Buri Nazar", tzw "złym spojrzeniem/
okiem".. Małym dzieciom maluje się kropkę na lewej stronie czoła lub pod
prawym uchem. Matki często aplikują nawet niemowlętom kohl z tych samych powodów a także by wzmocnić oczy dziecka.
W dawnych czasach skład kosmetyku pozostawiał wiele do życzenia a to wszystko przez obecność ołowiu. Na szczęście dzisiejsza produkcja nie dopuszcza takiej możliwości :)
Jak w domowych warunkach powstaje kajal?
Wielogodzinny proceswytwarzania zaczyna się od sporządzenia pasty z drzewa sandałowego (starta gałązka + odrobina wody). W owej miksturze zanurza się kwadracik białego muślinu po czym suszy go w cieniu i tak kilka razy, następnie wieczorem uprzednio skręcony materiał umieszcza się w lampie oliwnej. Lampkę podlewa się dodatkowo olejami np sezamowym czy rycyną a nad nią stawia mosiężne/ stalowe naczynie tak, by nie blokowało przepływu powietrza i tym samym wzmagało proces spalania. Po 10 godzinach powstałą sadzę, zbiera się z naczynia i miesza z kroplą oleju czy masełka ghee. W ten sposób powstaje pasta gotowa do użycia :)
I na koniec niespodzianka :)
Filmik, w którym Deeptima pokazuje jak wykonać klasyczny indyjski makijaż codzienny, oczywiście z wykorzystaniem kohlu :) Serdecznie zachęcam do obejrzenia !
(Btw, polecam obejrzeć inne makijaże jej autorstwa)
I jak dziewczyny, podobają się Wam indyjskie makijaże?
Już samo pociągnięcie kajalem zmienia oko, nadając mu egzotyczny wyraz:)
Lubicie malować się w taki sposób? Ja osobiście preferuję make up Deeptimy i dobrze się w nim czuję:) Natomiast jeśli chodzi o makijaż ślubny jest po prostu bajkowy, tak samo z resztą jak ogólnie indyjska panna młoda, wyglądająca jak księżniczka ze wszystkimi tymi kosztownościami, mocno zdobionym strojem to i make up musi być na bogato ;-)