29.03.2017

Masło shea i olejki Jaśmin & Zielona Herbata z Orientany, recenzja

Namaste^^
Moi kochani, bez zbędnych wstępów. Przejdźmy do konkretów ;)
Jakiś czas temu recenzowałam już  masełko z Orientany, które bardzo przypadło mi do gustu. Wspominałam wówczas, że chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe, no  i właśnie nadarzyła się okazja, tym samym przedstawiam Wam tytułowe masełko shea z olejkami jaśminowym i z zielonej herbaty.


opakowanie: przezroczysty słoiczek z twardego plastiku, o pojemności 100 ml. Porządnie zabezpieczony folią aluminiową, i tekturowym wieczkiem pod nakrętką. Prosta szata graficzna;
zapach: bardzo intensywny, ciężki;
konsystencja: zbita, z zatopionymi grudkami masła shea, dosyć tępa;
wydajność: standard, ok miesiąca;
cena:  ok 40 zł.


Co zawiera?
skład:
oleje: olej migdałowy, oliwa z oliwek, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek winogron,, olej słonecznikowy, masła: masło shea*, masło kakaowe, masło mango, masło kokum*, humektanty: gliceryna, sok z liści aloesu  oraz ekstrakty: ekstrakt jaśminowy, ekstrakt z liści zielonej herbaty, ponadto wosk pszczeli (emolient) i wit E.

jaśmin indyjski- bardzo istotny kwiat w kulturze azjatyckiej, często wykorzystywany w obrzędach ku czci hinduskich bogów. Samo to słowo w wolnym tłumaczeniu, to "dar od boga". Łągodzi podrażnienia, nawilża, zmiękcza, ponoć jego zapach działa antydepresyjnie, a także jest afrodyzjakiem ;)
zielona herbata-  źródło polifenoli, a tym samym antyoksydantów,  chroni przed fotostarzeniem skóry i zapobiega przebarwieniom. Ponadto wykazuje działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, a także detoksykuje, usprawnia metabolizm, przeciwdziała gromadzeniu toksyn w tkankach, co pozwala uniknąć obrzęków i co za tym idzie działa antycellulitowo. Zawiera wiele mikro i makro elementów, witaminy ABCE,

masło kakaowemasło mangoolej migdałowyolej z kiełków pszenicy- natłuszczają, regenerują, odżywiają, nawilżają, łągodzą, przywracają blask i wzmacniają i wygładzają naskórek.

*nie będę tutaj powtarzać się odnośnie masła shea i kokum, o których pisałam w poprzedniej recenzji. To główne składniki, które się powtarzają w obydwu produktach.

Stosowanie:
Codziennie wieczorem, jednak przy pominięciu którejś aplikacji, nic złego się nie dzieje. Skóra jest nawilżona i odżywiona. Konsystencja może wydawać się nieco problematyczna, ale nic z tych rzeczy :) Na wszystko jest sposób, wystarczy nabierać bardzo małą ilość, rozgrzać w dłoniach i dopiero zaaplikować. Masełko pod wpływem ciepła z naszych rąk zmieni się w olej. Najwygodniej jest poprzykładać dłonie do skóry, lekko rozetrzeć "w górę" czyli w kierunku serca i na koniec lekko wklepać, co pozwoli na bezproblemowe stosowanie i przyspieszy wchłanianie, które  i tak jest na rewelacyjnym poziomie, jak na tak bogaty skład. Jeśli przyszło by komuś do głowy pominąć ten krok, będzie zawiedziony, bowiem okruszki masła shea będą spadać, a kosmetyk będzie się marnował. Zapach nie utrzymuje się jakoś wybitnie długo na skórze, aczkolwiek zostaje na... piżamach, chociaż ich nie brudzi- nie pozostawia tłustych, ani żadnych plam :) Skóra pozostaje satynowa, a kosmetyk dość szybko się wchłania, pamiętajmy, że są tam oleje i shea, wyczuwalna jest otulająca warstewka, ale nie w tym negatywnym- tłustym znaczeniu :D Po masażu szczotką z naturalnego włosia- skóra pięknie wypija balsam.



Działanie:
Nawilża, natłuszcza, wygładza, skóra ma zdrowy blask i koloryt- nie jest zaczerwieniona, nawet  skora na łokciach wygląda ładnie i zdrowo. Utrzymuje zapalenie około mieszkowe utrzymuje w ryzach.

Czy ujędrnia?
Hm, powiem tak, u siebie widzę różnicę, aczkolwiek muszę wspomnieć, że równolegle zaczęłam masaż suchą szczotą i zmieniłam tryb życia, więc wszystko zbiegło się w czasie, co nie zmienia faktu, że skóra jest w świetnej kondycji :)


U kogo się sprawdzi?
U każdego, kogo skóra wymaga nawilżenia, natłuszczenia i generalnie odżywienia, a także cierpiących na rogowacenie około mieszkowe- gdzie najważniejsze jest nie tylko nawilżenie, ale i natłuszczenie, a nie mających alergii na substancje aktywne zawarte w kosmetyku. Z pewnością u osób, które lubią zapach jaśminu, w przeciwnym wypadku, raczej nie będą zachwycone. Ja mam neutralny stosunek do tej nuty zapachowej, ale może faktycznie troszkę przytłaczać. 


Czy użyłabym ponownie?
Oczywiście, choć gdybym miała wybierać, wolałabym wersję z trawą cytrynową, która minimalnie bardziej mi odpowiadała :) Uwielbiam masełka Orientany za to, że nie zawierają pochodnych ropy naftowej i innych zbędnych substancji alergizujących czy podrażniających, mam pewność, że nie wyrządzi krzywdy mojej skórze, i nie zaostrza rogowacenia około mieszkowego.




                                  

Za możliwość przetestowania produktu dziękuję sklepowi Orientana, 
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię



P.S.
Znacie, stosujecie? :) Jakie macie swoje ulubione masłko/ balsam? 
Zachęcam do podzielenia się w komentarzach swoimi perełkami, i trikami na piękną skórę :)
Pozdrawiam :)

13.03.2017

"Drzewo migdałowe"- Michelle Cohen Corasanti, recenzja

Namaste^^
Moi Drodzy, weekend spędziłam w cieniu migdałowca, za sprawą debiutanckiej powieści Michelle Cohen Corasanti, pt. "Drzewo Migdałowe".  Od dawna była na mojej wishliście i cieszę się, że w końcu ją przeczytałam. Czas minął mi nawet nie wiem kiedy, każdą wolną chwilę poświęcałam na lekturę. Jesteście ciekawi całej recenzji? Zapraszam o zapoznania się z poniższą notką :)


Tytuł oryginału: "The Almond Tree"
tłumaczenie: Dorota Dziewońska
wydawnictwo: Sine Qua Non
rok wydania: czerwiec 2014
ilość stron: 392
Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru"...
O czym jest książka?
Kanwą powieści jest życie Palestyńczyka- Ahmada Hamida, towarzyszymy mu od momentu jego dzieciństwa, które brutalnie się kończy, aż do późnych lat. Niemym świadkiem losów rodziny jest tytułowe drzewo migdałowe, które odgrywa dużą rolę w kulminacyjnych momentach. Sam Ahmad posiada dar, który pomoże mu w życiu, a co przewidział jego ojciec, swoją drogą, bardzo podobała mi się postać ojca- Baby, naprawdę mądry człowiek, kierujący się czystym sercem. Wartości, które wpoił synkowi  prowadziły go przez życie. Dramatyczne zwroty akcji pokazują jak niebywałą siłę ma w sobie chłopak, którego rzucono w bezwzględny świat. Ukojeniem były dla niego skomplikowane obliczenia matematyczne. Odpowiedzialność jaka na nim ciążyła, razem z wyrzutami sumienia nie złamały go, wręcz przeciwnie znosił wszystko, zaciskając zęby nie skarżył się, tak bardzo chciał odpokutować za swoje winy. Ojciec cały czas go wspierał, doradzał, nawet będąc w więzieniu. Obietnica, że się nie podda i będzie walczył o siebie dodawała mu sił, kiedy musiał podejmować trudne decyzje, by skorzystać z szansy. Autorka stworzyła piękny obraz miłości w rodzinie, malując go wszystkimi kolorami, nie zawsze było dobrze...nie zawsze najbliżsi wspierali Ahmada w jego wyborach, co też miało swoje powody, mające korzenie w nienawiści do Izraelczyków, a byli tacy obecni w życiu młodego geniusza. Palestyńczyk nie załamywał się, i tak kochał swoja rodzinę, pragnął chronić ich za wszelką cenę, samemu żyjąc w absolutnym minimum, tak mocno chciał zapewnić swoim bliskim byt, wyciągnąć ich z nędzy, pomóc godnie żyć. Mimo ciężkiego żywota pełnego goryczy, strachu i często rozpaczy, wykazywał się niezłomną wiarą w drugiego człowieka, umiał patrzeć dalekowzrocznie, nie pozwolił, by nienawiść, zaślepiła go tak, jak jego brata/ matkę, próbował im tłumaczyć, ale trafiał na ścianę oporu. Ponadto żywił stałą nadzieję na lepsze jutro, wiedząc jednak że to co teraz, jest przejściowe, że później będzie lepiej. Piękna jest świadomość, że w momentach, kiedy los wystawia człowieka na próbę, znajdzie się jakaś bratnia dusza, która pomoże, nigdy nie należy jej tracić, bo nigdy nie wiadomo, co czeka za rogiem, kto może okazać się katalizatorem zmian ku lepszemu. Bardzo ważnym wątkiem jest tutaj kwestia konfliktu zbrojnego i wzajemnej nienawiści, jaką generuje, a ta niweczy wszystko. Hamid i jego ojciec byli tolerancyjni, i to w prawdziwym, tego słowa, znaczeniu, mało kto zdobył by się na takie gesty, i poglądy w ogarniętym wojną kraju.  Jak mogliśmy się wiele razy przekonać, w krajach Bliskiego Wschodu, edukacja ma niebagatelne znaczenie, rzeczywiście jest kluczem do lepszego, potęgą. Musze przyznać, że to to chyba pierwsza przeczytana przeze mnie książka, której akcja toczyła się akurat w tamtych rejonach. Otrzymujemy bliższy obraz konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Ciężko wyobrazić sobie, co ludzie zamieszkujący newralgiczne objęte wojną obszary, przeżywają. My, mieszkający  w bezpiecznej strefie, czasem nie doceniamy tego co mamy, a powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w czasach wojny, bo to ogromna nieszczęście. Obyśmy nigdy nie doświadczyli takich sytuacji.

Wrażenia:
Czyta się bardzo szybko, ciągle dzieje  się coś konkretnego, a wszystko pisane przystępnym stylem. Przejmująca książka, przepełniona emocjami. Ogrom bólu z jakim muszą zmierzyć się bohaterowie jest nie do pomyślenia, ileż to złego może spotkać człowieka, i ile w tym wszystkim jest w stanie znieść, mało tego radzić sobie. Co prawda, powieść jest bardzo smutna, jednak nie na wskroś, nie zawsze wszystko się udaje, to prawda, ale takie jest życie. Natrafimy i  na takie momenty, kiedy widać, że warto walczyć do końca, wierzyć w siebie, ludzi i swoje marzenia. Orientować się według nich.

Czy polecam?
Bardzo! To piękna powieść z wartką akcją i z ważnym przesłaniem. Stąd moja wysoka ocena.

Opinia:
9 /10 ⭐



SQN
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN, 
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię

P.S.
Czytaliście "Drzewo migdałowe"? 
Podobno bardzo przypomina "Chłopca z Latawcem", czy toś coś wie na ten temat? :) Ja muszę przyznać, aż wstyd, że jeszcze nie czytałam nic Hosseiniego...muszę koniecznie nadrobić :) zwłaszcza jeśli, rzeczywiście jest podobieństwo do "Drzewa...", które mnie urzekło, i trafia do ulubionych.
Pozdrawiam :)

08.03.2017

"Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach"- William Dalrymple, recenzja

Namaste^^
Trochę długo mnie tu nie było, co miało swoje powody, aczkolwiek wracam i już nadrabiam ;) Dziś zapowiadana na Instagramie recenzja książki pt. "9 żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach"- Williama Dalrymple. No właśnie, propos instagrama, ostatnio postanowiłam spontanicznie dołączyć do społeczności, tym samym serdecznie zapraszam do interakcji na moim profilu :) Bez przedłużania, zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym postem :)



tytuł oryginalny:   Nine Lives: In Search of the Sacred in Modern India
tłumaczenie:  Saba Litwińska
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: sierpień 2012
ilość stron: 304


O czym jest książka?
Rozpoczyna się opowieścią autora, jak to zrodził się pomysł na powstanie  reportażu. I co ciekawe, przed częścią właściwą książki, umieścił podziękowania. Nie będę opisywać każdego rozdziału- historii, żeby nie spoilerować, odbierając przyjemność z lektury. Głównym celem książki było znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak rozwój kraju wpływ na istotę religii, duchowości.

"Życie poszczególnych ludzi ma służyć jako dziurka od klucza, przez którą można zobaczyć, jak powołanie religijne wpadło w wir zmian, dotykających Indie w tym prędkim okresie przejściowym, m wyjawić zarazem niezwykłą trwałość wiary i rytuału w szybko zmieniającym się pejzażu".
Dalrymple spotyka na swojej drodze w różnych zakątkach, stanach Indii, kolejno 9 osób, które opowiadają mu swoje historię: mniszkę dżinijską, w tym rozdziale podejmuje próbę porównania dżinizmu, hinduizmu i buddyzmu, a także genezę samej religii, jej założenia, ponadto historię kobiety; Tancerza-medium, biorącego udział w widowiskach "tejjam", kiedy wystawiane są pieśni/przypowieści, a także wyjaśnia ich pochodzenie, czym one są dla samych wyznawców, którzy traktowani są także jako medium od święta, a w jaki sposób na co dzień, dodatkowo mamy tutaj opis przepięknej KeraliDewadasi- Rani kobietę poświęconą w dzieciństwie bogini Jellamma, świątynne dziewczęta zajmowały kiedyś zaszczytna pozycja w hierarchii świątynnej, współcześnie świadczą tylko usługi seksualne. William opisuje właśnie jak to się zmieniło na przestrzeni lat, o ich roli  w społeczeństwie, a bywa z tym różnie; Śpiewaka eposów -bhopę na cześć Pabudziego czyli lokalnego boga-bohatera, na wiejskich terenach Radżastanu, cała otoczka, historia rytuału,  kwestia tradycji oralnych, która w obecnych czasach jest zagrożona przez nagrania; Lal Peri pochodząca z Biharu opętana suficka mistyczka,wyznawczyni  Lal Sahbaz Kalandar opis sufizmu, i sporu z radykalnymi muzułmanami. Bohaterka wspomina swoją tułaczkę w młodości na tle konfliktu religijnego i terytorialnego; Mnicha buddyjskiego po przejściach, jego udział w wojnie. Pisze też o walce  z Chińczykami  o Tybet; Rzeźbiarza bóstw, pielęgnującego wielopokoleniową tradycję rodzinną rzemiosła, opisuje techniki odlewu ,jak ważne jest to praca, a samo rzeźbienie bardzo zrytualizowane- jest niemal jak medytacja, wymaga samodyscypliny, poruszana jest także sprawa erotyki w sztuce, oraz opisy Tamilnadu; 2 ostatnie rozdziały są dość mroczne i kontrowersyjne, traktują bowiem o tantryzmie; Manishę, mieszkającą na ghtach- polach kremacyjnych w Tarapith. Wyznaje ona kult bogini Tary, najbardziej niebezpiecznej, żądnej krwi bogini, dzikiej i przerażającej. Bohaterka opisuje krwawe rytuały, opowiada też o swoim życiu zarówno w  hermetycznej grupie, jak i o swoim dzieciństwie.  Dowiadujemy się, że zachodnie wyobrażenie o tantrze jest zgoła inne, niż pierwotne założenia tego kierunku; Niewidomego minstrela- baula, wędrownego trubadura bożego bengalskiego. Są oni uznawani za szaleńców i wywrotowców. Nie godzą się na żadne podziały czy to religijne czy kastowe, w proteście- wszystko u siebie mają na odwrót. Śpiewacy cieszą się sympatią ludzi, nie nauczają nikogo, nie indoktrynują. Jedyne co robią to śpiewają i recytują poezję ku uciesze osób spotykanych na swojej drodze.

W każdym z rozdziałów, Delrymple pozwala mówić swoim bohaterom wypowiadającym się szczerze i w prostych słowach, pokazuje jak  przemawia przez nich miłość do wyznawanego boga, jak silnie są uduchowieni. Wszelkie trudy i wyrzeczenia  biorą na siebie w imię miłości do bóstwa, cieszą się tym wszystkim, nie bacząc na trudy. Autor opisuje motywy  wstąpienia na daną ścieżkę swoich rozmówców. Sam jednak nie ocenia nikogo, po prostu słucha uważnie, zadaje pytania i spisuje to w swojej książce.

Wrażenia:
Książka jest napisana w bardzo przemyślany sposób, schludnie, bez żadnego bałaganu, piękne opisy przyrody, które są przyjemnym urozmaiceniem, przerywnikiem, a nie nużącymi opisami, które generują zbędną objętość. Nic z tych rzeczy :) Autor skupia się na konkretach, drąży, zadaje istotne pytania, które go nurtują, zagłębia się w historie swoich bohaterów, chce dobrze zrozumieć  ich samych jak i to, czym jest dla nich religia. 

Na końcu umieszczono solidny słowniczek z wyjaśnieniem licznych słówek, których używa. Widać, że spędził dużo czasu w Indiach, oddał to na kartkach swojego reportażu. Czymś co dodaje smaczku, jest dla mnie charakterystyka opisanych religii, muszę powiedzieć, że dużo się dowiedziałam, stąd powstały liczne notatki, do których najprawdopodobniej będę zaglądać przy okazji przygotowywania postów z religią w tle ;) William Dalrymple zamieszcza sporo mitów, i ciekawostek, którymi wzbogaca opowiadania, a które mają bezpośredni związek z bohaterami.

Czy i komu polecam?
Jak najbardziej, zwłaszcza osobom, którym bliska jest tematyka duchowości i jej istota, jak i generalnie zainteresowanym egzotycznymi wyznaniami. W tej książce znajdziemy mnóstwo wyjaśnień dotyczących poszczególnych z nich, opisy rytuałów etc. Gwarantuję Wam, ze dowiecie się bardzo dużo. William umieścił także wiele ciekawostek.

Opinia:
8/10 ⭐
                 
Czarne

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Czarne,
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię


P.S.
Moje Drogie, jako że dziś mamy swoje święto, to korzystając z okazji, 
pragnę złożyć Wam wszystkim  Najlepsze życzenia 💋🌷🌼
Pozdrawiam :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

"Chłopczyce z Kabulu" (1) "Drzewo migdałowe" (1) "Dziewczyna z Bagdadu" (1) "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach" (1) "Emptines" (1) "Gang różowego sari" (1) "Indie. Miliony zbuntowanych" (1) "Kiedy księżyc jest nisko" (1) "Miejsce na ziemi" (1) "Oszpecona" (1) "Soraya" (1) "Tłumaczka snów" (1) "Trzy na godzinę" (3) "Tune Mere Jana" (1) "Tygrysie Wzgórza" Sarita Mandanna (1) "U stóp bogini" (1) "W kraju niewidzialnych kobiet" (1) "Zabić córkę" (1) "Źródła miłości" (1) Afganistan (3) aktorki Bollywood (1) Alepia (1) Aleppo (1) Amana Fontanella Khan (1) amla (1) Anita Nair (1) Anna Dereszowska (1) Aranżowane Małżeństwo (2) Atif Aslam (1) bacza pusz (1) balsam turecki (2) Bandi Chhor Divas (1) Bhai Dooj Indyjskie (1) Biblioteczka (20) Blue City (1) Bollywood (5) Bombay Bazaar (2) Buddyzm (1) cassia (2) Chitra Banerjee Divakaruni (2) ciało (2) Córka Indii (1) Czarne (4) czarne mydło (1) czarnuszka (2) Dabur (3) dasara (1) depilacja na olej (1) Dipawali (1) Diwali (1) Dokument/ Tv (4) Durga (2) durga puja (2) dussehra (1) Etnospa (1) Fitokosmetik (1) Ganesh Chaturthi (1) Ganesha (1) garba (1) gendercide (1) glinka błękitna (1) Gulabi Gang (3) Hachette (1) Hammam (2) handmade (1) henna (2) Hesh (1) hijra (1) hinduista (1) Hinduizm (6) Hindus (1) hinduski (1) Holi (1) Indi-Rabbia (10) Indie w liczbach (1) Indus (1) indyjski (1) indyjski makijaż (1) indyjskie imiona męskie (1) indyjskie imiona żeńskie (1) inspiracje (1) Irak (1) Islam (3) Jenny Nordberg (1) Joanna Nowicka (1) Jodhpur (1) Jyoti Singh Padney (2) kajal (1) Kali Puja (1) Kamila Shamsie (2) kanya puja (1) kasty (2) Kishwar Desai (1) Klinika Spalonych Twarzy (2) kurkuma (1) kwas solny (1) Lakhsmi (1) Lakshmi (2) Lakshmi Puja (1) Liebster Blog Award (1) Mahishasura (1) Malala Yousafzai (1) Małgorzata Lupina (1) Marginesy (2) masa solna (1) masaż (1) maska (1) masło do ciała (2) masło shea (3) Meltem Yilmaz (1) Michelle Cohen Corasanti (1) Michelle Nouri (1) Mister 2016 (1) muzyka (3) Nadia Hashmi (1) Najel (1) Namaste (1) Nawaratri (3) ocm (1) ode mnie (11) Ogłoszenie (2) olej z krokosza (1) olejowanie ciała (2) olejowanie paznokci (2) olejowanie włosów (3) Orientalne Sekrety Piękna (20) Orientana (3) Otwarte (1) Pakistan (2) Parwati (1) Pascal (1) pasta cukrowa (1) peeling (1) Planeta Organica (2) poczet bóstw hinduistycznych (3) Podstawowe Informacje (6) Podział administracyjny (1) Podział administracyjny Indii (1) posag (1) Prószyński i S-ka (1) Przedział dla Pań (1) Qanta A. Ahmad (1) rangoli (1) Rani Mukherjee (2) Rania Al-Baz (1) recenzja (34) Red Horse (1) Religie (6) rękawica Kessa (1) Rohan Rathore (1) Rohit Khandelwal (1) Różowy gang (2) Sampat Pal Devi (1) saraswati puja (1) sati (1) savon noir (2) Scott Carney (2) serum (1) Sikhizm (2) słoń (2) solah shringar (1) Sonu Nigam (1) społeczeństwo (4) SQN (1) Swati (1) syndrom indyjski (2) Syria (1) szampon (1) Świat Książki (1) Świat Literacki (1) Święta (2) Święte Krowy (1) Taj Mahal (1) Tradycje (1) Tradycje Indyjskie (13) tradycyjne ozdoby damskie (2) tradycyjne stroje damskie (2) tradycyjne stroje męskie (1) Tv (1) twarz (2) ubtan (2) Umi Sinha (1) Vatica (1) Veer- Zaara (1) Vidiadhar S. Naipaul (1) warny (1) Wielka Litera (4) William Dalrymple (1) wishes (2) włosy (9) Wydawnictwo Kobiece (2) Zabójstwo Honorowe (1) zapalenie okołomieszkowe (1) Zwiedzanie (3) (1)

Pinterest

Visitors

Flag Counter

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

"