18.10.2016

Masło do ciała z trawą cytrynową i żywokostem z Orientany- recenzja

Namaste^^
Moi kochani, ostatnio zrobiło się u mnie poważnie i dosyć smutno , a wiec dziś pora na coś z serii "szybko, łatwo i przyjemnie". Mianowicie, po raz pierwszy u mnie recenzja kosmetyku do ciała! Będzie to masło do ciała z trawą cytrynową i żywokostem z Orientany.


Macie tak, że będąc w drogerii przy półce z balsamami, nie wiecie na co się zdecydować? Czytacie etykietki, i stoicie tak z dwoma różnymi balsamami w rękach, zastanawiając się, który tym razem wrzucić do koszyka? Jasne, też tak mam xD  Czym często kończy się zakup pod wpływem chwili? Ano tym, że kosmetyk jedna nie sprawdza się tak, jakbyśmy tego oczekiwały.  Czasem ładny zapach, niska cena do tego  spora pojemność.. no, żal nie wziąć xD a potem stoi taka butla i czeka na zużycie, bądź koniec terminu ważności, by wylądować w koszu. Przerabiałam to i ja, odkąd wzrosła świadomość konsumentek, łatwość dostępu do analizy składów, łatwiej uniknąć nietrafionego zakupu. Nic jednak nie przychodzi od razu, musimy poznać potrzeby swojej skóry, no i orientować się w podstawach INCI, to nie jest takie skomplikowane:) U mnie sprawa jest zarazem prosta, bo jeśli mazidła zawierają parafinę, od razu odstawiam na półkę, poniżej napiszę dlaczego, ale i dość ciężka, bowiem doskonałą większość nawilżaczy na rynku, jest napchana parafiną, co znacznie zawęża mi pole manewru :/ W takich chwilach, z pomocą przychodzą eko-składy. Jednak alergicy powinni być czujni. Wiele już powiedziano o ekologicznych produktach, o zawyżonych cenach itp, jednak każdemu służy co innego, a dobrze jest mieć wybór, prawda?
Ok, w tym miejscu przejdę już do konkretów, a mianowicie:  
Opakowanie- plastikowy przezroczysty pojemniczek, o pojemność 100ml, szczelnie zapakowany folią, oraz aluminiowym wieczkiem i tekturką pod nakrętką. Prosta szata graficzna;
Zapach- rześki intensywny, ale nie jest męczący, mimo że jetem fanką zdecydowanie słodkich zapachów, ten jest przyjemny; 
Konsystencja- aksamitna, błyskawicznie się wchłania, pozostawiając zdrowy blask bez uczucia tłustości; 



Wydajność-w sam raz, czyli na miesiąc, nie lubię ogromnych opakowań, lubię testować, a zalegające produkty, zwłaszcza nietrafione, ciągną się w nieskończoność; 
Cena- dosyć wysoka, regularna cena na stronie to 34zł, aczkolwiek ekologiczny skład, zawsze w cenie, wiec myślę, że warto.

Co zawiera?
Nie bez kozery producent napisał "bogaty" skład, wystarczy rzucić okiem na etykietkę, a znajdziemy tam:
oleje: słonecznikowy, sezamowy i z kiełków pszenicy
masło: shea i kokum
olejki: grejpfrutowy, jałowcowy, z trawy cytrynowej, z gorzkiej pomarańczy
ekstrakty: sok z liści aloesu, ekstrakt z kurkumy i żywokostu, dodatkowo wit E

Dzięki powyższym składnikom, otrzymujemy masełko o działaniu przyspieszającym gojenie, łagodzącym,  głównie dzięki żywokostowi - bogatemu w allantoinę i śluzy- powlekające, dzięki okluzji, chronią przed utratą wody. Żywokost to bardzo cenny surowiec o wielorakich właściwościach, bo prócz powyższych, wykazuje działanie  przeciwzapalne (ważne przy trądziku), pobudza do regeneracji. Mało tego, stosuje się go również na urazy- ściąga opuchliznę. Także poprawia koloryt niweluje zaczerwieniania, worki pod oczami, i świetnie sprawdza się przy atopowym zapaleniu skóry. Żywokost razem z olejem sezamowym o właściwościach przeciw-bakteryjny/zapalnych, oraz zawartości antyoksydantów , neutralizują wolne rodniki. Produkt jest też ujędrniający i przeciwcellulitowy, dzięki dodatkowi olejków cytrusowych i jałowca.
Mocno nawilżające- kokum- silnie regeneruje. Pozyskiwane  z nasion kokamu (Garcinia indica), rosnącego w rejonach Mumbaju i Goa- zachodnie wybrzeże Indii. Co charakterystyczne, drzewa rosną zazwyczaj w wstanie półdzikim, nie uprawia się ich na większą skalę, toteż nie są poddawane  opryskom, nawożeniu itp. Z tego względu jest bardzo cenione. Wybitnie zmiękcza, polecane jest przy pielęgnacji stóp, ale nie tylko, bowiem mieszkańcy Indii, z powodzeniem używają je na popękaną, zrogowaciałą, mało elastyczną skórę, używają je też na zmienione chorobowe miejsca, pomaga w regeneracji, wspomagają gojenie. Jako ciekawostka, sok otrzymywany z owoców chłodzi organizm i chroni przed odwodnieniem. podczas fali upałów. Nie poleca się masło jednak osobom uczulonym na orzechy.
Masło shea- otrzymywane z orzechów drzewa, zwanego Masłosz Parka, rosnącego w Afryce, gdzie jest uważane, za święte. Masło karite to wszechobecny kojący mistrz w kwestii nawilżania i odżywiania, obecny w treściwych produktach do ciała zawiera wit A i E, silnie chroni przed czynnikami atmosferycznymi, a także przed rozstępami, mało tego jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym(SPF 4-6),  chętnie dodawany do kosmetyków po opalaniu, łagodzi podrażnienia, odparzenia u niemowląt, dodatkowo uelastycznia i zmiękcza włosy (polecam właścicielkom włosów nisko porowatych, przy włosach o wyższej porowatości będzie działał podobnie jak olej kokosowy- może mocno puszyć). A propos witaminy A, odsyłam do tego wpisu, gdzie zapoznacie się bliżej z maścią z witaminą A, i jej wszechstronnymi właściwościami. To taki mój must have, jeśli chodzi o apteczne smarowidła.


Działanie, czyli to co najważniejsze.
Oprócz nawilżenia i natłuszczenia na optymalnym poziomie, rzeczywiście goi. Masło użyte po goleniu nóg, zdecydowanie ogranicza czerwone kropki i co ważne, nie podrażnia. Zazwyczaj unikam smarowania nóg bezpośrednio  po depilacji przez 24 godziny, jednak kosmetyk użyty w taki sposób, nie zaszkodził i nie zaowocował wysypem krostek, wręcz przeciwnie, jeśli już się jakieś pojawiły to równie szybko się goiły. Mam duże skłonności do przesuszania dłoni, a co gorsza "zapominam" o kremowaniu dłoni w ciągu dnia, wiedzę jednak, że przy okazji wcierania w ciało, ręce też na tym zauważalnie korzystają. Rano nie są wysuszone,. W ogóle nawilżenie  utrzymuje się dłużej nie tylko od mycia do zmycia. Mimo że  mazidełko jest pełne dobroci, obfitującym w oleje, to nie jest ciężkim, oleistym smarowidłem, wręcz przeciwnie to bardzo kremowy preparat, który ekspresowo się wchłania. Nie trzeba nawet specjalnie długo czekać, by ubrać piżamę. Nie zdarzyło mi się, żeby pozostawił plamy na ubraniu. Nie stosowałam go na stopy, ale też pewnie efekty byłby zadowalające. Wyleczyłam natomiast "saharę" na łokciach.


U kogo się sprawdzi?
U każdego z suchą skórą, kto nie ma alergii na substancje aktywne i naturalne wyciągi zawarte w kosmetyku. Ja jako osoba borykająca się z rogowaceniem około mieszkowym**, jestem bardzo zadowolona. Zatem jak najbardziej polecam osobom cierpiącym na to schorzenie, tym samym również dla osób, które nie tolerują pochodnych ropy naftowej- parafiny, cóż z tego, że jest ona substancją chemicznie obojętną dla skóry, sama nie podrażnia i nie wywołuje alergii., kiedy jest to pierwszy z potencjalnych zapychaczy, najtańszy wypełniacz. Ja jej jednak nie lubię w prawie żadnej postaci. Akceptuj jedynie jako w roli okładu, który podczas zabiegu spa dla dłoni, zapewnia okluzję i ciepło, co pomaga wniknąć głębiej substancjom aktywnym w preparacie zastosowanym pod nią, po czym szybko ją zmyć.
**skoro już przy rogowaceniu jesteśmy, chcę podkreślić, jak ważne jest złuszczanie i umiejętne nawilżanie+ natłuszczanie. Nadmierna keratynizacja powoduje czopowanie ujść gruczołów łojowych, tworząc nieestetyczne grudki,-czasem w  kolorze skóry lub odrobinę ciemniejsze, a czasem czerwone i zaognione, drażnieniem ostrzem podczas depilacji łatwo wywołać stan zapalny. Tak,  potocznie zwane "czerwone kropki na nogach", to też ta dolegliwość :) To skłonność dziedziczna, ale może być spowodowana tez niedoborem wit A. Jak ja sobie z tym radzę? Regularny peeling najlepiej kawowy lub solny z oliwą, maść z witaminą A i balsamy z naturalnym składem lub sam olej kokosowy, który moja sucha skóra chętnie "wypija". Nie wolno dopuścić do stosowania zbyt ciężkich produktów, które tylko "przyklepują" złuszczony naskórek, co nasila z kolei grudki, uniemożliwiając odrywanie się martwych komórek. Jeśli chodzi o depilację natomiast, to wybawieniem jest pasta cukrowa, o której pisałam na blogu, w tym poście. To dlatego parafinie mówimy nie.

Czy użyłabym ponownie?
Myślę, że tak, jak najbardziej, aczkolwiek kolejnym razem chętnie wypróbowałabym inną wersję zapachową, a w asortymencie znaleźć  możemy niecodzienne połączenia nut zapachowych :) Skład, bez parafiny i innych tego typu tanich zapychaczy oraz wchłanialność, a także to, że przynosi ulgę przy zapaleniu około mieszkowym,  jest tym, czego szukam w produktach do pielęgnacji ciała.


                           Produkt przetestowałam dzięki uprzejmości sklepu Orientana.
                                  Co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię

Orientana

P.S.
Znacie Orientanę? Macie ulubione kosmetyki z tego sklepu? Co możecie polecić od siebie?
Przyznaję, że to moja pierwsze spotkanie z Orientaną, cieszę się, że udane,
tym samym gorąco Wam polecam powyższe masełko.
Pozdrawiam!



12 komentarzy:

  1. Ja tak nie mam, bo nie kupuję balsamów XD
    Dzięki Twojemu wpisowi przynajmniej poszerzyłam swoją widzę na ten temat XD
    Kupowanie pod wpływem chwili - okropność.
    Współczuję :/
    Ja mam uczulenie na aloes i często ciężko mi coś bez niego znaleźć ;-;
    Nie znam tego sklepu, ale po Twojej opinii chyba się zapoznam :3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób tak ma, ja też miewałam momenty, że rezygnowałam z balsamów. Całe to wcieranie, czekanie aż się wchłonie itp. Teraz jednak mamy taaaki wybór produktów, że każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Dobrze, ze jest teraz tak łatwy i szeroki dostęp do informacji, opinii. Od dłuższego czasu, zanim sięgnę po kosmetyk, staram się trochę poczytać, wiele razy udało mi się dzięki temu uniknąć bubli :)

      Ja też do tej pory nic od nich nie kupowałam, i żałuję, ale wszystko można nadrobić ;) jeśli zdecydujesz się na jakiś zakup, daj znać i podziel się opinią :)
      Planuję rozbudować zakładkę, i myślę, że będzie pojawiać się więcej recenzji ;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. oj, to rzeczywiście masz utrudnione zadanie, bo aloes to typowy nawilżacz/ humektant, do tego chyba dosyć tani, skoro go tak chętnie dokładają do produktów. Ja z kolei nie lubię się z gliceryną w kosmetykach do twarzy, za to na włosach sprawdza się nieźle, przy odpowiednim punkcie rosy i proteinowo-emolientowej otoczce :)

      Usuń
    3. Coś w tym jest :)
      Dobrze jest szukać informacji i opinii na temat produktu, sama też tak robię :3
      Jasne, że można :D
      W porządku, chętnie ^^
      Z wielką przyjemnością przeczytam więcej recenzji, są bardzo szczegółowe, co mi się niezmiernie podoba :)
      Tak, wiem, ale nie jest tak źle, zawsze mogło być gorzej :)
      Rozumiem, przynajmniej do tego się sprawdza ^^

      Usuń
    4. Internet przydaje się nie tylko do "marnowania czasu" ;) ale można się masę rzeczy dowiedzie, doczytać :)

      Czyli mogę uznać, że ostatecznie pomysł z rozbudowaniem zakładki z recenzjami, sprawdził się ;) Cieszę się, bo długo się wahałam, czy nie będzie zbyt rozbieżnie na blogu, mimo że różnorodność postawiłam sobie za główny punkt tutaj :)

      Usuń
    5. Oczywiście, zawsze można znaleźć coś ciekawego czy też pożytecznego ^^

      Bardzo :D
      To Twój blog i możesz na niego wstawiać co tylko zechcesz, co z tego, że będą rozbieżności? Nie warto zamykać się na jeden temat ^^
      I dobrze :)

      Usuń
    6. Zgadza się:)

      No tak, tylko nie chciałabym być postrzegana jak blogerka kosmetyczna (mimo, że jestem kosmetyczką xD) bo w blogsferze jest tyyle świetnych blogów, że ciężko byłoby się teraz przebić.
      Ja wolę pielęgnować mój niszowy blog, a drugą moją pasję traktować jak urozmaicenie tutaj, aczkolwiek dbam o to, by wszystko ze sobą współgrało :)

      Usuń
    7. Więc to tak :)
      Ciekawe XD
      Coś w tym jest.
      Rozumiem, życzę Ci, żebyś zachowała tę równowagę :3

      Usuń
    8. Ano tak ;)
      Dziękuję, staram i będę się starać ;)

      p.s.
      zerknij proszę w komentarze pod postem o sikhizmie ^^

      Usuń
    9. ;3

      W pierwszej chwili, gdy zobaczyłam nazwę użytkownika "Beata", to myślałam, że skomentowałam i zapomniałam o tym XD

      Usuń
    10. haha, w porządku ^^

      Usuń

Drogi Czytelniku/ Czytelniczko!
Dziękuję Ci za poświęcony czas:) Podobało się? Chcesz dodać coś od siebie?
Proszę bardzo, nie krępuj się i zostaw po sobie ślad ^^

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

"Chłopczyce z Kabulu" (1) "Drzewo migdałowe" (1) "Dziewczyna z Bagdadu" (1) "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości w Indiach" (1) "Emptines" (1) "Gang różowego sari" (1) "Indie. Miliony zbuntowanych" (1) "Kiedy księżyc jest nisko" (1) "Miejsce na ziemi" (1) "Oszpecona" (1) "Soraya" (1) "Tłumaczka snów" (1) "Trzy na godzinę" (3) "Tune Mere Jana" (1) "Tygrysie Wzgórza" Sarita Mandanna (1) "U stóp bogini" (1) "W kraju niewidzialnych kobiet" (1) "Zabić córkę" (1) "Źródła miłości" (1) Afganistan (3) aktorki Bollywood (1) Alepia (1) Aleppo (1) Amana Fontanella Khan (1) amla (1) Anita Nair (1) Anna Dereszowska (1) Aranżowane Małżeństwo (2) Atif Aslam (1) bacza pusz (1) balsam turecki (2) Bandi Chhor Divas (1) Bhai Dooj Indyjskie (1) Biblioteczka (20) Blue City (1) Bollywood (5) Bombay Bazaar (2) Buddyzm (1) cassia (2) Chitra Banerjee Divakaruni (2) ciało (2) Córka Indii (1) Czarne (4) czarne mydło (1) czarnuszka (2) Dabur (3) dasara (1) depilacja na olej (1) Dipawali (1) Diwali (1) Dokument/ Tv (4) Durga (2) durga puja (2) dussehra (1) Etnospa (1) Fitokosmetik (1) Ganesh Chaturthi (1) Ganesha (1) garba (1) gendercide (1) glinka błękitna (1) Gulabi Gang (3) Hachette (1) Hammam (2) handmade (1) henna (2) Hesh (1) hijra (1) hinduista (1) Hinduizm (6) Hindus (1) hinduski (1) Holi (1) Indi-Rabbia (11) Indie w liczbach (1) Indus (1) indyjski (1) indyjski makijaż (1) indyjskie imiona męskie (1) indyjskie imiona żeńskie (1) inspiracje (1) Irak (1) Islam (3) Jenny Nordberg (1) Joanna Nowicka (1) Jodhpur (1) Jyoti Singh Padney (2) kajal (2) Kali Puja (1) Kamila Shamsie (2) kanya puja (1) kasty (3) Kishwar Desai (1) Klinika Spalonych Twarzy (2) kurkuma (1) kwas migdałowy (1) kwas solny (1) Laetitia Colombani (1) Lakhsmi (1) Lakshmi (2) Lakshmi Puja (1) Liebster Blog Award (1) Mahishasura (1) Malala Yousafzai (1) Małgorzata Lupina (1) Marginesy (2) masa solna (1) masaż (1) maska (1) masło do ciała (2) masło shea (3) Meltem Yilmaz (1) Michelle Cohen Corasanti (1) Michelle Nouri (1) Mister 2016 (1) muzyka (3) Nadia Hashmi (1) Najel (1) Namaste (1) Nawaratri (3) Nocanka (1) Norel (1) ocm (1) ode mnie (11) Ogłoszenie (2) olej z krokosza (1) olejowanie ciała (2) olejowanie paznokci (2) olejowanie włosów (3) Orientalne Sekrety Piękna (20) Orientana (3) Otwarte (1) Pakistan (2) Parwati (1) Pascal (1) pasta cukrowa (1) peeling (1) pielęgnacja twarzy (1) Planeta Organica (2) poczet bóstw hinduistycznych (3) Podstawowe Informacje (6) Podział administracyjny (1) Podział administracyjny Indii (1) posag (1) Prószyński i S-ka (1) Przedział dla Pań (1) Qanta A. Ahmad (1) rangoli (1) Rani Mukherjee (2) Rania Al-Baz (1) recenzja (36) Red Horse (1) Religie (6) rękawica Kessa (1) Rohan Rathore (1) Rohit Khandelwal (1) Różowy gang (2) Sampat Pal Devi (1) saraswati puja (1) sati (1) savon noir (2) Scott Carney (2) serum (1) Sikhizm (2) słoń (2) solah shringar (1) Sonu Nigam (1) społeczeństwo (4) SQN (1) Swati (1) syndrom indyjski (2) Syria (1) szampon (1) Świat Książki (1) Świat Literacki (1) Święta (2) Święte Krowy (1) Taj Mahal (1) Tradycje (1) Tradycje Indyjskie (13) tradycyjne ozdoby damskie (2) tradycyjne stroje damskie (2) tradycyjne stroje męskie (1) Tv (1) twarz (2) ubtan (2) Umi Sinha (1) Vatica (1) Veer- Zaara (1) Vidiadhar S. Naipaul (1) Warkocz (1) warny (1) Wielka Litera (4) William Dalrymple (1) wishes (2) włosy (9) Wydawnictwo Kobiece (2) Wydawnictwo Literackie (1) Zabójstwo Honorowe (1) zapalenie okołomieszkowe (1) Zwiedzanie (3) (1)

Pinterest

Visitors

Flag Counter

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

"