Namaste^^
Kochani, ostatnio mam szczęście co do nowych kosmetyków:) Wczoraj pisałam o świetnym produkcie do włosów, dziś z kolei, coś dla ciała. Nie mogę się doczekać, żeby podzielić się wrażeniami! Niniejszym przedstawiam Wam "Czarne mydło Savon Noir" i efekty, jakie zaobserwowałam podczas stosowania 💛❤💚
Kolor i konsystencja: ciągnąca się szklista pasta w kolorze bursztynowo-oliwkowym, przypominająca smar;
Zapach: hm, no taki mi sobie w słoiczku, mi kojarzy się z tekturą xD aczkolwiek nie jest w żaden sposób drażniący, a w trakcie "namydlania" daje się już wyczuć oliwki;
Opakowanie: ok 40zł- bardzo wysoka, ale kosmetyk jest wydajny i całkowicie naturalny, wyrabiany ręcznie, pozwala uzyskać rewelacyjne rezultaty
Co to jest to całe "mydło" i w czym tkwi jego sekret?
Niech nazwa "mydło' Was nie zwiedzie...ani nie ma stałej konsystencji, ani się nie pieni- jedynie zamienia w emulsję pod wpływem rozcierania i wody.
Skład: do bólu prosty i w 100% naturalny, bowiem tylko 4 składniki (aqua, potassium olivate, glycerin, potassium hydroxide/ woda, baza mydlana, gliceryna, wodorotlenek potasu.)
Skład: do bólu prosty i w 100% naturalny, bowiem tylko 4 składniki (aqua, potassium olivate, glycerin, potassium hydroxide/ woda, baza mydlana, gliceryna, wodorotlenek potasu.)
W skrócie, są to zmiażdżone czarne oliwki, uprzednio zmacerowane w soli potasowej, wymieszane z olejem z oliwek. Jak widzimy, nie ma tu żadnej chemii i substancji drażniących: barwników, zapachu, konserwantów.
Savon Noir to swego rodzaju peeling typu gommage czyli działa jak enzymatyczny- rozpuszczając naskórek, a usuwamy go mechanicznie-poprzez tarci, jak w przypadku scrubu. Pozwala usunąć z powierzchni skóry martwe komórki naskórka (korneocyty), sebum, zanieczyszczenia, a także detoksykuje- eliminuje toksyny, odblokowuje pory, czym usprawnia dotlenienie skóry, odświeża. Natomiast dzięki wysokiej zawartości witaminy E, tzw "wit. młodości"- regeneruje, działa przeciwzapalnie i przeciwzmarszczkowo.
Nabieramy odpowiednią porcję na wilgotną dłoń, (najlepiej za pomocą szpatułki, żeby nie moczyć mokrych dłoni w kosmetyku, co zapobiegnie jego zepsuciu). Po czym ogrzewamy w dłoniach, po to żeby uzyskać bardziej kremową konsystencję i łatwiej zaaplikować na rozgrzaną skórę, gdy pory są otwarte. Naniesiony kosmetyk zostawiamy na 3-5 minut, żeby sobie działał, następnie przechodzimy do drugiego etapu czyli masażu, wskazanym jest, by użyć do tego szorstkiej rękawicy lub chociaż gąbki i okrężnymi ruchami zmyć preparat wraz ze złuszczonym naskórkiem. Od razu powiem, że za pomocą dłoni oczywiście również speelingujemy skórę, aczkolwiek przy użyciu "wspomagacza", jakim w moim przypadku była rękawica Kessa, której poświęcę osobny post, uzyskamy o wiele lepszy efekt, niż za pomocą własnych rąk, które zresztą mogą stać się przesuszone. Po wszystkim spłukujemy letnią wodą (chłodniejsza domknie pory). Po takim intensywnym zabiegu, warto zaserwować skórze solidną dawkę nawilżenia, w postaci ulubionego balsamu/masła etc. Ja użyłam moje ulubione masełko shea. Aha, nie należy stosować częściej niż 2 razy w tygodniu. Ja używam raz na tydzień, i też uzyskuję świetne efekty.
Wrażenia / efekty
Może cały rytuał nie należy do szybkich, krótkich i przyjemnych, jeśli weźmiemy pod uwagę maziowatą konsystencję produktu i bezczynne stanie pod prysznicem przez kilka minut, ale wszelkie te 'niedogodności" rekompensują efekty, jakie można uzyskać. Ja jestem wprost oczarowana działaniem savon noir. Dlaczego? To, jak miękka i gładka jest skóra po całym peelingu, jest niewiarygodne. Czemu tak wychwalam? Jeśli mnie czytacie, to wiecie, że borykam się z rogowaceniem około mieszkowym, o którym pisałam tutaj. Skóra na ramionach jest szorstka, i pełna tzw "czerwonych kropek", których piekielnie ciężko się pozbyć. Regularny i solidny peeling jest absolutnie niezbędny, podobnie jak optymalne nawilżenie/ natłuszczenie. Bez tego ani rusz :/ I wiecie co? Bingo- znalazłam swój idealny peeling, dzięki któremu objawy rogowacenia są w końcu zminimalizowane, skóra w końcu jest gładka, nie wyczuwam pod palcami grudek i nierówności, chociaż niestety widać mini-plamki trochę ciemniejsze od koloru skóry. Myślę jednak, że latem, kiedy będę bardziej opalona, nie będzie to zbytnio widoczne. Skóra nie jest przesuszona, jest jedwabista, satynowa i ma zdrowy koloryt/ blask, nie jest taka "matowa", jakkolwiek by to nie zabrzmiało...Najlepsze jest to, że efekt jest długotrwały, i naprawdę się utrzymuje. Dawno temu czytałam o czarnym mydle i mimo pochlebnych opinii nie spodziewałam się aż tak dobrego efektu, który przeszedł moje oczekiwania. Do tej pory, moim ulubionym "zdzierakiem" był tuningowany peeling kawowy diy, który także serdecznie polecam, jednak ta niepozorna brunatna maź zdetronizowała go bezwzględnie ;) Ważne, żeby nie stosować więcej niż 2 x w tygodniu. Ja używam raz na tydzień, co i tak pozwala uzyskać rewelacyjne efekty.
Uwagi:
- Nie jest polecane dla osób z alergią na oliwki !
- przechowywać w suchym pomieszczeniu bez dostępu do wilgoci/ pary wodnej !
- Stosowanie do twarzy, na własną odpowiedzialność, spora zawartość wit E i gliceryny, może działać komedogennie, przy niedostatecznym spłukaniu kosmetyku i niewłaściwym postępowaniu po, dogłębnie oczyszczona skóra, pozbawiona chwilowo płaszcza-hydrolipidowego, może się zbuntować nadprodukcją sebum, ważnym jest by nawilzyć skórę po zmyciu;
- Stosowane na stopy powinno poleżeć trochę dłużej, by dobrze zmiękczyło naskórek przed usunięciem.
- Ciekawostką jest, że czarne mydło od lat jest wykorzystywane w jednym z 4 etapów, w rytuale Hammam m.in w łaźniach tureckich. Myślę że napisze o tym szerzej, któregoś razu ;) Chcielibyście o tym przeczytać? :)
Czy polecam?
O, tak!💛 Z ręką na sercu polecam Wam ten produkt, zwłaszcza jeśli Was też dotyka problem nadmiernego rogowacenia i macie już dość szorstkiej skóry.

Za możliwość przetestowania produktu dziękuję sklepowi, Natura Bazar
co nie ma wpływu na moją subiektywną opinię
P.S.
Czy problem nadmiernej keratynizacji naskórka Was dotyczy? Jeśli tak, jak sobie z tym radzicie i jakie preparaty sprawdzają się najlepiej?
Czy problem nadmiernej keratynizacji naskórka Was dotyczy? Jeśli tak, jak sobie z tym radzicie i jakie preparaty sprawdzają się najlepiej?
Pozdrawiam